Autor Wątek: Ryba po grecku  (Przeczytany 1284 razy)

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5518
  • Płeć: Kobieta
Ryba po grecku
« dnia: 30 Lip, 2008, 00:35:15 »
       Ryba po grecku

Składniki:


  • pół kilograma ryb (najlepiej dorsze);
  • duża cebula;
  • duża marchew;
  • pietruszka;
  • kawałek selera;
  • olej do smażenia;
  • mala puszka koncentratu pomidorowego;
  • listek laurowy;
  • 2 ziarnka ziela angielskiego; 
  • 2 łyżki octu;
  • sól; pieprz.


Sposób przyrządzenia:

1) Rybę usmażyć na oleju, jeżeli jest to konieczne oddzielić ości (ja osobiście tego nie robię, ponieważ gdy usmażona ryba poleży w marynacie, to skruszeje)
2) Cebulę obrać i pokroić w drobną kostkę ,po czym 5 min. gotować w wodzie z octem,odcedzić
3) Jarzyny utrzeć na tarce z dużymi oczkami, zalać wodą, dodać lyżeczkę oleju, przyprawy i dusić do miękkości. Można na końcu dodać ocet z gotowania cebuli. (jeśli ktoś woli bardziej kwaśne)
4) Cebulę i warzywa wymieszać z koncentratem pomidorowym.
5) Usmażone ryby zalać warzywami,powinny być wszystkie przykryte.
6) Przykryć szczelnie folią lub przykrywką i wstawić do lodówki .

   Najlepsze są gdy 1-2 dni postoją w lodówce, wtedy kruszeją i są smaczniejsze.     

   - gaga -





« Ostatnia zmiana: 30 Lip, 2008, 09:35:34 wysłana przez noka »

Offline jena

  • Stały Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 102
Odp: Ryba po grecku
« Odpowiedź #1 dnia: 08 Sie, 2008, 14:39:10 »
rybka po grecku jest pyszna !!! czy w Poznaniu też jest znana? czy znasz ją bo mąż itd....  :), bo np. nie wszyscy znają kartacze, czy babkę ziemniaczaną itp ....

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5518
  • Płeć: Kobieta
Odp: Ryba po grecku
« Odpowiedź #2 dnia: 08 Sie, 2008, 16:41:29 »
   Ryba po grecku to sama przyjęłam do swojej kuchni ,chociaż jadłam ją w młodości w Suwałkach,wuj męża ją sporządził,do tego Wasz napój procentowy i już nic więcej nie było potrzebne ;D
Natomiast kartacze ,babkę ziemniaczaną przyjęłam z przepisu teściowej chociaż przekazał go mój mąż [miałam najlepszą teściową
pod słońcem ,poprostu nigdy jej nie znałam -wcześnie zmarła ,ale chyba nie byłoby tak żle ;)]Nigdy nie robiłam kiszki ziemniaczanej,
ale z prostej przyczyny -trudno zdobyć w Poznaniu flaki potrzebne do kiszki.Jeżeli nie ten ''maly''problem pewnie bym zrobiła.
Jak poznałam męża ,mimo młodego wieku już potrafiłam gotować[człowiek całe życie sie uczy],pamiętam jak kiedyś gotowałam
grochówkę i wtedy mąż przekazał jak to jego mama robiła.Zawsze jestem otwarta i lubię słuchać wszelkich rad.
Więc po ugotowaniu zupy ,przetapia się wędzonkę z cebulką i na chwilę przed podaniem wrzuca do  gara ,chwilę stoi pod przykry-
ciem.Zupa dobrze przejdzie i jest smaczna.
U mnie w Poznaniu pokutuje gdzie nie gdzie sposób zabielania zup zasmażką,mnie osobiście to nie odpowiada,kupuję śmietanę
i tylko nią zabielam zupę.Jezeli jest konieczne aby ją zagęścić ,to do żółtka mieszam ze śmietaną i to dodaję do gotującej się zu-
py [przy końcu gotowania ,należy wtedy mieszać ,aż sie fajnie rozpuści]

Powracajac do kartaczy ,to robię chętnie bo nabrałam wprawy ,a mój syn bardzo je lubi.Przekazuję od lat ich przepis znajomym ,ale
dziewuszyska boja się pracy przy nich -ludzie robią się coraz bardziej wygodni.
Wpuszczę jeszcze parę przepisów ,bo od niedzieli na kilka dni wycichnę ,jadę do Ilawy. Pozdrawim   gaga