Autor Wątek: Zasłyszane mity i legendy  (Przeczytany 63420 razy)

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5206
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #75 dnia: 04 Lis, 2008, 13:16:58 »
Duch puszczy

W naszym kraju pozostało wiele puszczy i choć ingerencja człowieka uczyniła je mniej naturalne i nie są już tak rozległe jak przed wiekami.Na wschodzie kraju mamy popularną Puszczę Białowieską a na wschodnich krańcach Polski jest Puszcza Knyszyńska.Co prawda knyszyński las został w większości posadzony ludzką ręką,jednak miejscowi mają swoje spojrzenie są zdania ,że istniała ona od zawsze tak jak duch tej puszczy.
Przed wieloma laty mieszkała tu w okolicy dzisiejszego Szudziłowa pewna kobieta ;mieszkała skromnie w drewnianej chacie pokrytej trzciną.Wiele pokoleń przemijało a ona nadal była wśród nich;nazywano ją Zielarką z Boru;Szeptuchą;Matiuszką.Mówiono ,że jest tak stara jak ich las.Kobieta trudniła się magią -białą [leczyła i pomagała ludziom]-czarną [która mogła szkodzić a nawet odbierać życie].Na przełomie XIX-XX wieku zaczęto Puszczę Knyszyńską trzebić nie dlatego,że komuś las się nie podobał ale z chęci zysku.
Całymi dniami było słychać odgłosy siekier,które cięły drzewa.Las nie był już tak spokojny ,pewnego dnia Zielarka z Boru zniknęła w tajemniczy sposób.Nikt jej ciała nie odnalazł ,jednak w tym samym czasie pojawiły się trzy wyjątlkowe sosny o niezwykłych kształtach .Miejscowi wierzą, że właśnie w te drzewa symbolizujące wytrwałość ,rozum i siłę przemieniła się ich Matiuszka
Może ,to prawda ,że te trzy drzewa uchroniły Puszczę Knyszyńską przed zagładą i nie spotkał jej taki sam los jak innych ,które zostały puszczami tylko z nazwy.

Legendy Podlasia

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5206
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #76 dnia: 13 Lis, 2008, 20:52:26 »
Niewinny ,jasnobrunatny trunek

Aż do lat 40 XIX w,piwo było zwyczajnym trunkiem domowym,dopiero.. ''gdy woda zyskała na popularności i weszła powoli w zwyczaj i spędziła ze stołów ów niewinny jasnobrunatny trunek''Tak  wspomninał w XIXw Marceli Motty w ''Przechadzkach po Poznaniu''.W tamtych latach piwo mogli warzyć i sprzedawać tylko właściciele nieruchomości [zgodnie z prawem lokacyjnym]Dlatego część mieszczan zajęła się piwowarstwem zawodowo.Na przełomie XV-XVIw stali się jedną z najzamożniejszych grup w mieście.Doszło nawet do tego ,że pod koniec XVIw mieszczanie mogli warzyć piwo jedynie na własne potrzeby.
Piwem oblewano wszystkie okazje ,robiono nawet zakłady ''o beczkę piwa''.Wtedy cech ustanowił ile można piwa wypić i jaką karę mogą ponieść ci,którzy będą zachowywali się pod wpływem piwa niestosownie.Pewien jegomość ,który ''nieprzytomny ''wyszedł z ''piwnic'' na ul.Wronieckiej -tak monologował swój stan''''W brzuch piwo a rozum co dalej mniej w głowie.
                                                                                                   Podpiwszy ,zgubiłem się i szukać się muszę.
                                                                                                   Zgoła nie wiem ,gdziem podział ciało i duszę''

Na bogatszych stołach powoli zaczęło pokazywać się wino-węgierskie,małmazja,muskatela,krosińskie z Krosna Odrzańskiego,reńskie,romanija. Do dobrego tonu należało każdą transakcję zatwierdzić winem.Wówczas istniała specjalna instytucja miejskich probierzy,którzy sprawdzali jakość i ilość win sprowadzonych do kraju.Władze miejskie ustalały ceny win.Od XVIw rozpowszechniła sie w Poznaniu wódka.Na stypie rajcy miasta Wojciecha Suszki w dbałości o uzębienie usta płukano ...wódką.
Wszystkie te trunki i krewki temerament tworzyły niebezpieczną mieszankę.
Pewnego razu pan Nowowiejski z rynku na wozie jechał przez Wielgą ulicę i strzelił z rusznice...i z tym z woza skoczył i uchwycił jednego sługę...i uderzywszy go o ziemię ,uderzył go szablą,płazą ,na ziemi?Potem jeszcze pobił kilka osób ,a wszystko dlatego ,że był ''rozgniewany przez karczmarzy''Takie sytuacje przciągały gapiów,którzy w razie potrzeby zeznawali w sądzie.


Karuzelą nad Poznaniem-D.Kolbuszewska

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5206
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #77 dnia: 15 Lis, 2008, 21:14:20 »
Światło życia

Przed wieloma laty był zwyczaj,że gdy młodzieniec dorastał opuszczał dom rodzinny i ruszał w daleki świat.Tak też zrobili bohaterowie tej legendy.Trzech młodych ludzi wyruszyło w świat,ale każdy zabrał ze sobą inny'' bagaż''.Pierwszy zabrał ze sobą miecz,na przebytej drodze pozostawił wiele ofiar ,pokonał wiele smoków i potworów.Po wieloletniej tułaczce spoczął na cokole z marsową miną i wyszczerbionym po latach tułaczki wiernym towarzyszem
Drugi młodzieniec zabrał na swoją wędrówkę sakiewkę złota.Starannie inwestował swój majatek,na swojej drodze pozostawił wybudowane osady,miasta -sam żył w bogactwie i dochował się licznego potomstwa.Po jego śmierci wdzięczni mieszkańcy uwiecznili go w nazwach ulic i skwerów.
Trzeci młodzian zabrał na drogę tylko lampę.Wędrował z nią przez życie ,rozjaśniał ludziom codzienność i udręczone nieszczęsciami twarze.Nie odczuwał ciężaru wędrówki ,ogrzewając ludziom serca.Do końca życia dawał ludziom światło.Dotarł aż do Styksu i zaskarbił nawet sympatię posępnego Charona.Przeniósł tę magiczną lampę aż do Krainy Cieni i jest tam teraz w dobrym ,jasnym miejscu,czekając na swoich przyjaciół.

Legendy Podlasia

Myślę ,że warto zastanowić się w te listopadowe wieczory nad sensem tej legendy ;co jest najważniejsze w życiu?

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5206
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #78 dnia: 19 Lis, 2008, 15:57:41 »
Zakaz kąpieli

W 1639r były profesor Akademii Lubrańskiego-Wojciech Regulus wydał w Poznaniu anonimowe dzieło pod tytułem ''Czarownica Powołana''.Prawdopodobnie autorem książki był sam wydawca,ale sprawa przedstawiała się na tyle delikatnie ,że Regulus wolał pozostać w cieniu.Parę lat wcześniej spalono bowiem we Francji proboszcza ,który publicznie zaprzeczał istnienia czarów,a poznańska książka była Pierwszą w Polsce publikacją występującą przeciw pławieniu czarownic.

W 1659r ponownie przeciw pławieniu czarownic wystąpił były biskup poznański ,przyszły prymas Polski -Kazimierz Florian Czartoryski.
W cnocie nad zakonnika doskonalszy w erudycji nad wielkich doktorów bieglejszy ,który będąc jeszcze biskupem poznańskim doznawszy tego,że w poznańskiej diecezji lasów nie stawało na palenie czarownic ,a w kujawskiej diecezji przez 10 lat na kilkaset pławieniem białychgłów utopiono,wydał cum approbatione Romana teologiczną informację ,gdzie się każdy doczyta ,że kanony kościelne nie dopuszczają tej przez pławienia próby.
Przez wiele kolejnych lat ukazało się kilka publikacji wyśmiewających niekompetencje sędziów orzekających w sprawach o czary,ale niestety mimo wszystkich starań,w XVIIIw ekonom z Zagoyści pod Pińczowem zdesperowany brakiem deszczu kazał baby pławić .
Jeszcze w 1836r koło Wejherowa zarzucono 50-letniej kobiecie ,że zaczarowała rybaka Kąkola.Przez 10 dni bito ją ,szarpano,kopano,pławiono aż wreszcie utopiono.
Poznańskie duchowieństwo ,jako pierwsze w Polsce wydało wojnę głupocie ,w obronie ludzkości i prawa ,ratując wiele dusz ,choć nie wiadomo czy wszystkie ocalałe białogłowy rzeczywiście pozbawione były czarodziejskiej mocy....

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5206
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #79 dnia: 26 Lis, 2008, 22:02:39 »
Jezioro duchów-coś o zakochanych.

Nad jeziorem Gałduś ,które jest długie na ponad dziesięć kilometrów,szerokie tylko na półtora kilometra,natomiast jego głębokość sięga 55 metrów.Przed wieloma laty otaczała je olbrzymia puszcza,pełna zwierząt ;nad tym jeziorem mieszkały dwa zwaśnione rody.Nie zachowały się ich nazwiska,ale historia ,którą opiszę związała je na wieki.Zwaśnienie tych rodzin dotyczy czasów potopu szwedzkiego,jedna rodzina poparła Radziwiłla,druga zaś poparła stronę Sapiechy. W rok po śmierci Radziwiłla Tykocin poddano ,Szwedów przegnano,konflikt rodzinny nie wygasłNa przełomie XVII-XVIII w jednym z tych rodów przeszła na świat córka ,w drugiej rodzinie urodził się syn.Dzieciaki dorastały ,po latach między młodymi zawiązała się przyjażń ,powoli przerodziła się w miłość.Młodzi spotykali sie nad brzegami jeziora.Wiedzieli ,że ich rodziny nie pozwolą sie im połączyć;dlatego pewnego jesiennego wieczora spotkali się nad jeziorem.On przyprowadził dwa wierzchowce,które miały ponieść młodych ku lepszej przyszłości.Tam jednak czekał ojciec i bracia dziewczyny,który to plan ucieczki zdradził pewien myśliwy,od kilku dni szpiegujący kochanków.Nie zdążyli dosiąść koni.Dziewczyna chociaż ,że nie potrafiła pływać ,szukała ratunku w wodach Gałdusia.On skoczył,by ją ratować.Padły strzały;po chwili oboje pogrążyli się w chłodnych wodach jeziora.
Mimo ,że minęło wiele lat ich duchy ponoć wciąż można zobaczyć w pażdziernikowe noce.
Legenda mówi,iż młodzi zaznaja spokoju dopiero wtedy ,gdy dwa litewskie rody wreszcie dojdą do porozumienia.

Legendy Podlasia
« Ostatnia zmiana: 26 Lis, 2008, 22:05:06 wysłana przez gaga »

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5206
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #80 dnia: 28 Lis, 2008, 21:37:01 »
Poznańskie Koziołki
 W dawnych czasach,wojewoda podejmował swych gości w Ratuszu;pewnego razu szykowano kolejną ucztę na której mieli gościć wyśmienici goście .Uczta miała być wystawna,w kuchni wrzało od przygotowań.Kucharski mistrz  ,był tak zajęty przygotowaniami ,że dopilnowanie pieczystego  z sarniego mięsa zlecił gapowatemu kuchcikowi.Chłopak nie miał tyle cierpliwości i zagapił się;wtedy pieczyste przypaliło się tak,że należało je wyrzucić.Aby mistrz kucharski nie domyślił się błędu kuchcika ,ten wybiegł przed Ratusz ,gdzie na kępkach trawy pasły się dwa koziołki.Porwał je i szybko biegł z nimi do kuchni aby upiec je na rożnie i podać na stół zamiast sarniny.Koziołki jednak uwolniły się i uciekły na wieżę Ratusza.
Kiedy ,to kucharz miał już przepraszać gości za brak pieczystego -gości ogarnął śmiech.Bo przez ratuszowe okna,na gzymsie pod zegarem ,zobaczyli dwa wesoło bodące się koziołki.A,że śmiech przysparza zdrowia jeszcze bardziej niż pieczyste- kuchcikowi darowano,a na tę pamiatkę zlecono mistrzowi Baltazarowi ,by wspaniały zegar ratuszowy przyozdobił figurkami walczących ze sobą koziołków.
Koziołki bodące się na wieży Ratuszowej są po dziś dzień najbardziej znaną atrakcją Poznania.Po raz pierwszy zainstalowano je w XVIw,działały do XVIIw ;potem dopiero w latach 1910--1945 i na dobre z małymi przerwami cieszą swym widokiem od 1954r. [kiedy ,to odbudowano zburzoną wieżę Ratusza] Są symbolem Poznania.



Koziołki  odlane walczą przed Urzędem Miasta na Starym Mieście[środkowe zdjęcie ],pierwsze zdjęcie ,to reklama koziołków i miasta ,trzecie zdjęcie to koziołki na wieży,niestety większe nie udało się zrobić.[jest zdjęte z gazety]
« Ostatnia zmiana: 28 Lis, 2008, 21:40:10 wysłana przez gaga »

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5206
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #81 dnia: 28 Lis, 2008, 22:37:37 »
Jeszcze znalazłam większe ujęcie koziołków widzianych z wieży Ratusza Poznańskiego

                         

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5206
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #82 dnia: 16 Gru, 2008, 23:49:33 »
Licho z Cieliczańskiego lasu

Las Cieliczański to fragment Puszczy Knyszyńskiej ,od 1990 r rezerwat przyrody o powierzchni trzysta siedemdziesięciu hektarów.

Przed wieloma latami ludzie mieszkający w okolicy aktualnego rezerwatu żyli z darów lasu.Rolnictwo i hodowla zwierząt nie były tu jeszcze znane.
W jednej z chat mieszkała w skromnym domu samotna wdowa,trudniła się leczeniem ludzi ,odczyniała uroki ,trudniła się zielarstwem i czarami.Nadeszła póżna jesień,dnie stawały się coraz krótsze,pogoda była zmienna -na przemian padał deszcz ,to znów śnieg ;ponury krajobraz ożywiałay owoce kalin,jarzębin i głogu.Las szykował się na nadejście zimy.To samo robili mieszkający tam ludzie. Wyruszyli do lasu by uzupełnić zapasy opału na zimę.Między nimi był syn starosty ,jak przystało na przyszłego przywódcę ,wybrał do ścięcia najwieksze drzewo. Spadający świerk spadając uderzył młodzieńca prosto w serce. Zielarka próbowała udzielić mu pomocy ,czyniła nad nim różne zaklęcia,jednak nic to nie pomogło i wkrótce młodzieniec zmarł.
Zrozpaczony ojciec cały swój ból i żal skupił na zielarce.Wygnano kobietę z osady a jej dom spalono.
Kobieta wyruszyła do puszczy,gdzie szukała schronienia,od tego czasu w osadzie zaczęło się żle dziać.-Zapasy przygotowane na zimę zaczęły się psuć.Polowania na które wyruszno ,kończyły się niepowodzeniem.Mało tego ludzie zaczęli chorować,pojawiały się w osadzie coraz częściej pożary ,na domiar złego obluzowane ostrze topora zabiło córkę starosty,jednym słowem nieszczęścia się mnożyły.
Na początku stycznia w okolicy osady zaczęto widywać brzydką kobietę z jednym okiem i to na środku czoła.[ponoć tak wygląda licho]
Wczesną wiosną ludzie wynieśli się z osady w inne okolice,las opustoszał.Podobno licho nigdy nie śpi i zawsze pragnie szkodzić ludziom.Kto może jednak wiedzieć ile w tym prawdy? Stugębna plotka jednak wciąż głosi ,że w styczniowe ,wietrzne noce lepiej jest się nie zapuszczać do Cieliczańskiego Lasu

Legendy Podlasia

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5206
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #83 dnia: 08 Sty, 2009, 22:03:01 »
Jak Ali Popławski z upiorami się barował

 Mało jest Tatarów na naszych kresach,kilka rodzin w Kruszynianach,Bohonikach,Sokółce i trochę więcej w Białymstoku.Przed laty żyło kilka tysięcy .Osadnictwo tatarskie na Kresach Wschodnich rozpoczęła sie po szwedzkim potopie,po którym Polska wdała się w długą wyniszczającą wojnę z Turcją.Królewski skarbiec świecił pustkami,wojskom nie wypłacano żołdu Większość wojsk tatarskich przeszła na stronę Turków. Bunt Lipków doprowadził do wielu spustoszeń na zach.Ukrainie.Punktem zwrotnym okazało się zdobycie przez Jana III Sobieskiego miejscowości Bar.
W drugiej połowie XVII w król ogłosił amnestię dla muzułmanów,którzy zechcieli wrócić na służbę do polskiej armii.Jednak mijały lata ,a Skarbiec Rzeczpospolitej nadal był pusty i wtedy to wsie Kruszyniany,Łużany ,Nietupa,Bohoniki,Drahle,Malewicze,Popławce i wiele innych przeszło na własność polskich Tatarów -jako zaległy żołd.
Ali  otrzymał jeden z folwarków.Był to oficer slynący z odwagi,odznaczał się siłą fizyczną i nie mniejszym uporem.Dzięki swej pracowitości jego majątek stawał się coraz większy.Po kilku latach ożenił się z ubogą szlachcianką z rodu Popławskich.Żona Julia dała mu nazwisko oraz trzech synów...
Niedaleko majątku Popławskich mieszkał Zbyszko ,którego ród otrzymał przywileje jeszcze za czasów Bolesława Chrobrego.Zbyszko zazdrośnie spoglądał na bogacącego się sąsiada.Wieczorami spotykali się w karczmie i po wypiciu kilku kielchów odgrażał się Alemu.Pewnej jesieni po takim pobycie w karczmie ,wracając do domu - zmarł na rozstajach dróg,niedaleko swej podpartej kołkiem chaty.Pochowano Zbyszka w rodzinnym grobie pod Sokółką
Po tym wydarzeniu Alego zaczął prześladować pech.Konie rżały po nocach,najsilniejszy parobek zmarł a jego śladem poszło trzech dobrych kmieci  Dopatrywano się w tych wydarzeniach złej mocy -mówiono ,że po wiosce grasuje upiór.Ludzie bali się po zmierzchu wychodzić z domów.Dalsze wydarzenia potwierdzały przypuszczenia ludności -w ciągu zimy zmarło kilkanaście osób [mężczyzn,kobiet i dzieci]Nikt nie mógł wyjaśnić przyczyny ich zgonów.
Na wiosnę zakwitły kwiaty,łąki się pozieleniły,wierzby ukazały pierwsze kotki mimo to,wioska nadal traciła kolejnych mieszkańców,jedynie rodzina Alego jeszcze nie ucierpiała.Na początku kwietnia do wsi zawitał kanonik krakowski Maciej Olkusz.Gościny uzyczył mu Ali Popławski,opowiedział mu o trapiących ich nieszczęściach.Kanonik polecił im odkopać zwłoki ,uciąć głowy i umieścić je w nogach trumny .[posądzano,że wampir grasuje po okolicy] Rano rodzina Popławskich uzbrojona w kindżały i karabele ;żona zaś zaopatrzona w krzyż i wianek czosnku -wyruszyła w kierunku Sokólki.Po drodze spotkała ich przykra przygoda-oś drewnainego koła od wozu pękła i musieli zatrzymać się u kowala w Kundzinie;z tego powodu na cmentarz w Sokółce dotarli dopiero po zmroku,gdy upiory nabierały sił.Nie wiadomo ,która broń była najskuteczniejsza,fakt ,że pamięć o bitwie z upiorami na sokólskim cmentarzu do dziś dnia jednak zachowała się w ludowej gawędzie.Zbyszka odkopano i co nie było zaskoczeniem -po kilkumiesięcznym złożeniu w ziemi ,zwłoki były nie naruszone.
Po tej bitwie zło ze wsi odeszło,a rodzina Popławskich dochowała się kolejnego potomstwa-córeczki o wyjatkowo jasnej karnacji ,co było dziwne jak na ''smagolicego'' ojca.


Legendy Podlasia

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5206
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #84 dnia: 22 Sty, 2009, 21:15:05 »
Hej kolęda ,kolęda.... 

  ..Według relacji pracowitego kronikarza Poznania ,Józefa Łukaszewicza,na początku roku 1660,wydarzyła się w mieście gorsząca scena.Oto jeden z wikarych,chodząc po kolędzie zaszedł do domu Stanisława Ungra przy Starym Rynku.Mieszkający tam szlachcic ,niejaki Słowikowski ,nie tylko księdza nie przyjął,ale kazał sługom wypchnąć go ze stancji.Dalszy rozwój wypadków doprowadził do bezprecedensowego wydarzenia:Pierwszgo w Polsce przypadku przepędzenia kolędującego duszpasterza przy pomocy oręża.

Tyle ogólników,faktycznie wyglądało ,to w ten sposób,że ksiądz prawdopodobnie nieco podchmielony nie spodobał się goszczącemu u Słowikowskiego innemu szlachcicowi Rudkowskiemu,który chwycił za szablę i pogonił księdza,wtedy ,to służący Słowikowskiego wyrzucili księdza a towarzyszącego mu kościelnego poranili.Całe zajście ''dotarło''do ówczesnego biskupa,który zagroził Słowikowskiemu ekskomuniką.
Podczas nabożeństwa w kościele farnym Słowikowski obiecał przeprosić poszkodowanego księdza i kościelnego,natomiast Rudkowski za swoją porywczość miał przez cztery niedziele stać na rannym nabożeństwie z wyciągniętą szablą przy drzwiach kościoła.Służacy Słowikowskiego zostali zobowiązani do zapłacenia kary księdzu proboszczowi -60 zł;zranionemu kościelnemu-60 zł.i skrzywdzonemu księdzu 15 zł.
Dogłębna analiza akt grodzkich pozwala z ulgą stwierdzić ,że przypadek podobny do powyżej opisanego ,nigdy więcej w dziejach Poznania się nie powtórzył.[/color=purple]

Podręcznik Poznańczyka











Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5206
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #85 dnia: 29 Sty, 2009, 01:23:38 »
Boćki

   Przed wielu laty pewien mieszkaniec Podlasia miał sen,sen był przyjemny ,śniło mu się uśmiechnięte ,radosne dziecko w złotej kołysce ,które patrzyło mu prosto w oczy. Pod koniec marca ,gdy świat budził się z zimowego snu ,na słomiany dach jego ubogiej chaty przyleciał pierwszy bocian.U Macieja Skiby nadszedł trudny okres ,zapasy jedzenia były wyczerpane a rozpoczęty przednówek nie pozwalał na gromadzenie i zdobywanie nowej żywności.Wobec tego ,rodzina żywiła się zacierkami na chudym mleku,kapuśniakiem i ziemniakami.Tej samej wiosny los obdarzył Macieja potomkiem,zdrowym i dorodnym synem.Cieszył się ,bo była to pociecha i nadzieja na przyszłość.Zgodnie z tradycją na chrzcie nadano mu imię po ojcu.Po dwunastu latach ,nad okolicę nadciągnęło morowe powietrze.W krótkim czasie chłopiec stracił rodzeństwo i rodziców,okolica się wyludniła.Maciej ruszył w świat,był przerażony.Pierwszy raz zobaczył inny świat aniżeli ten w którym do tej pory żył.Doszedł do miasta ,ale ludzie wydali mu się obcy ,a ponieważ nie miał żadnego fachu ,to i pracy nie znalazł.Ruszył w drogę prowadzącą do ojcowskiego domu.Zmęczony wędrówką ,usnął w swojej opuszczonej chacie,rano obudziło go  wschodzące słońce i klekot bocianiej rodziny. Wyczerpany swoję wędrówką wstał z trudem ze swego siennika.
Na gumnie zobaczył bezradne ,wystraszone pisklę i stojącego przy nim dużego bociana.Maciej wszedł na drabinę i włożył pisklę do gniazda ,wzdychając przy tym nad swoją dolą.Pomyślał sobie ,że świat jest taki piękny ,ludzie szczęśliwi tylko on nie potrafi znależć sobie miejsca na tej ziemi.
  Nie myśl o śmierci ,jeszcze dużo dobrego przed Tobą- Maciej przestraszył się ,że bociek gada.
  Nie bój się,od lat z ludżmi żyjemy,że każdy głupi nauczyłby się waszej mowy,a my nie głupcy,po całym świecie latamy,bez mapy,bez busoli.  -Maciej rozżałony powiedział,że z nim już koniec,od kilu dni nic porządnego nie jadł,więc jak bociek chce coś powiedzieć ,to niech mówi i zostawi go w spokoju by mógł spokojnie umrzeć.
  Ty mi pomogłeś i ja Tobie pomogę.Nie trać nadziei.-bociek wskazał Maciejowi duży kamień i kazał tam kopać i obiecał ,że zdobędzie wielkie bogactwo.
Maciej wziął łopatę i zaczął kopać w miejscu ,które wskazał mu bocian. Faktycznie -wykopał skrzynię pełną złotych ,srebrnych i miedzianych monet.
 Z części tych monet ,kupił najpotrzebniejsze przedmioty ,konia ,kilka krów i ostrożnie sięgał do znalezionego kuferka.Na jesieni pobudował sobie dom,o swoją ziemię dbał,więc plony miał dobre.Po pewnym czasie do wsi przybyli nowi gospodarze.Po kilku latach ożenił się z piękną dziewczyną i żyli szczęśliwie ,aż do starości.
Wioska, którą stworzył jakby od nowa,istnieje na Podlasiu po dzień dzisiejszy i nazywa się Boćki


Legendy Podlasia

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5206
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #86 dnia: 13 Lut, 2009, 21:58:05 »
Opowieść o Czarnej Hańczy

   W XIIw wielki książę litewski Trojden chętny zdobycia jak największych łupów napotkał na niepowodzenia.Cofał się przed Mazurami ,którzy skrzętnie bronili swoich ziem. Trojden postanowił podążać w stronę północy,sądząc ,że odzyska swoją pierwotną siłę i przynajmnej z jakim takim honorem odprowadzi niedobitki rycerzy do koszar.Dotarli do Puszczy Uholskiej,w tych rejonach książę odzyskał swoją stanowczość Gana ,czepowiedział do swoich rycerzy ,oni powtórzyli te słowa za swoim przywódcą.Oznaczało to: dosyć,tutaj.Decyzja Trojdena była skuteczna w dalszej walce,Mazurzy odczuli opór napastnika,po naradzie zdecydowali się na odwrót.Książę litewski podążał coraz dalej w puszczę.Jego słowo wypowiedziono z zaciętością ,oznaczało jego determinację i wielką wolę władcy- pozostało w pamięci na zawsze.Pierwsi osadnicy mazurscy wspominając je odczuwali lęk i szacunek,a ponieważ wypowiadano je nad brzegiem rzeczki ,pozostały w nazwie owego strumienia.

  Gana cze ,hana cze,hancze -Wymawiali ludzie przez długie lata ,nieznając ich znaczenia,po latach w twardym języku mazurskim przekształciło się w nazwę Hańcza.
Przez dziesiątki lat ludzie  dziwili się ,że woda w rzece różni się od wód z innych pobliskich rzek.Woda w Hańczy przybrała ciemny kolor.I mimo,że woda w Hańczy była bardzo czysta i bardzo łatwo można było dostrzec dno rzeki ,jednak woda miała kolor ciemny.
Dlatego nazwana rzekę czarną i tak powstała nazwa Czarna Hańcza .
Jak podaje legenda ,w rzece prano bieliznę,pojono bydło,puszczano wianki ,jednak Czarna Hańcza przetrwała do dni wspólczesnych i nadal jest jedną z najczystszych rzek w Polsce.


''Legendy ,podania i baśnie Suwalszczyzny- J.Kopciał''

Od siebie dodam ,że pranie w Czarnej Hańczy odbywało się jeszcze w latach 50-tych ubiegłego stulecia ,a może i dłużej...

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5206
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #87 dnia: 28 Mar, 2009, 01:06:28 »
Pragnę uzupełnić mój tekst na temat tradycji świąt Wielkiej Nocy .Dotyczy to tematu Niedzieli Palmowej.Wyjaśnię legendą dlaczego polska palma to gałązka wierzbowa i leszczynowa.

W średniowieczu mówiono ,że po śmierci Chrystusa cała natura została pogrążona w żałobie,wierzba babilońska ,usłyszawszy tą straszną wieść z Golgoty westchnęła :''On umarł ,teraz smutne moje gałęzie zwieszać będą zawsze ku wodom Eufratu i płakać łzami jutrzenki...''
 
 Kolejna legenda głosi ,że po śmierci Chrystusa cała przyroda pogrążona była w żalu,wtedy sosna rzekła ''On umarł,więc na znak żałoby przybiorę ciemny kolor i szukać będę odludnych miejsc''.Winorośl ,gdy usłyszała te smutne wieści szepnęła :''Z żalu pociemnieją moje jagody,a z prasy ,w której wyciskać będą jej soki spłynie Lacrima Christi.
Cis na znak żałoby powiedział:''On umarł ,teraz będę rósł tylko na cmentarzach,pszczoła pod karą śmierci nie dotknie moich zatrutych kwiatów,ptaki na moich gałęziach nie będą śpiewać .Topola jednak pozostała niewzruszona i powiedziała:''Cóż mnie to obchodzi? On zmarł z powodu grzeszników ,a ja jestem niewinna ,zostanę jaka byłam''  I własnie za ten brak uczucia liście topoli skazane zostały na wieczne drżenie. Jeszcze inna legenda mówi ,że gdy inne drzewa nie chciały służyć Judaszowi na jego zbrodniczy zamiar ,jedynie topola ofiarowała mu swoje konary i od tej pory drży przed Panem Bogiem.


Polskie Tradycje Świąteczne -H.Szymanderska

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5206
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #88 dnia: 10 Kwi, 2009, 23:34:09 »
Podanie ,które przytoczę również dotyczy Wielkiej Soboty.
Najbardziej znana legenda o Lucyperze ,występuje coprawda w kilku wersjach .Po śmierci Pan Jezus ,zstąpiwszy do piekiel ,kazał Archaniołowi Gabrielowi przykuć Lucypera do kamiennego słupa.Ogniw łańcucha zaś było tyle ,ile jest dni w roku.Lucyper przez cały rok przegryza jedno ogniwo łańcucha dziennie,a ostatnie ma pęknąć właśnie w Wielką Sobotę.Lecz dzwony sprawiają ,że ogień w piekle powiększa się ,ogniwa ponownie się spajają i Lucyper nie może się uwolnić.Według legendy więzy pękną dopiero w dniu końca świata,na sądny dzień i wtedy narodzi się jego syn Antychryst.Lecz nie nastąpi to dopóty ,dopóki w Wielką Sobotę dzwonią dzwony i brzmi ''Alleluja''


 Polskie Tradycje Świąteczne -H .Szymanderska

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5206
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #89 dnia: 29 Kwi, 2009, 01:10:43 »
Mokra robota
Kronikarz poznańskiego zgromadzenia Karmelitów Bosych opisuje Najbardziej krwawe obchody śmigusa dyngusa w historii Polski- W te świateczne dni odżywał stary obyczaj ,że mężczyźni i kobiety nawzajem oblewają się zimną wodą na znak radości.Na przedmieściu Poznania zwanym Chwaliszewo,wieśniaczka o imieniu Barbara wystawiła zbrodnicze widowisko.Ona to,nie chcąc pozwolić ,by mężczyźni oblali ją wodą,przelała krew jednego ,zadając mu nożem pięć ran,drugiego zaś pozbawiła życia,zadawszy cios w serce.
Następnego dnia wydarzyła się kolejna sytuacja ,która w dużej mierze usprawiedliwiła powyższy uczynek,a mianowicie :na przedmieściach tego samego miasta ,w dzielnicy którą zwano Winiary ,mężczyznom przydarzyło się tragiczne wydarzenie.Chcąc bowiem zmoczyć pewną dziewczynę,wrzucili ją do najbliższego stawu i podtopili a woda ją zadławiła.Niektórzy jednak opowiadają ,że dziewczyna potem odżyła

Powyższe wydarzenia miały miejsce w lany poniedziałek w pierwszej połowie XVIII w.


Podręcznik Poznańczyka