Autor Wątek: Zasłyszane mity i legendy  (Przeczytany 62731 razy)

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5534
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #60 dnia: 26 Wrz, 2008, 23:30:15 »
Jak mydło trafiło do Polski.
Wydarzyło się ,to bardzo dawno temu,legenda mówi,że na początku XVIw.Przy granicy z obecną Białorusią mieszkało około stu
mieszkańców a osada nazywała się Babiki,które założył litewski bojar Vladauskas Milenkow.Był ,to człowiek postawny i odważnego
charakteru.Podobno sam wyprawiał się na wielkiego zwierza.Milenkow posiadał długą brodę ,którą co jakiś czas jedynie przycinał.
Mężczyżni w tamtych czasach często nosili długi zarost,poprostu nie znano żyletek,które wynaleziono dopiero na początku XXw.
Milenkow zatem jak pozostali bojarzy golił brodę nie często aż do pewnego dnia.
Pewnego wiosennego dnia do wioski przybył jasnowłosy mężczyzna ,barczysty,niebieskooki,w sile wieku .Ku ogólnemu zdziwieniu
przybysz był gładko ogolony i delikatnie mówiąc'' nie capiący''.Przywędrował z odległej północy jak wtedy mówiono z kraju
barbarzyńców.Z kraju Celtów ,gdzie wynaleziono mydło.
Nie dziwmy się ,że mieszkańcy Puszczy Knyszyńskiej nie znali tego wynalazku,przecież strożytni Grecy i Rzymianie ,korzystający
chętnie z łażni,też nie znali mydła aż dotarło do nich z cywilizowanej Europy.
Nie wiadomo jak wynalazek mydła stał się popularny w Babikach,ale w XVI w miejscowość ta stała się lokalną stolicą higieny.
Wyrabiano tu mydło ,mieszając wołowy łój ze spopielonym piołunem.Używano go na codzień i od święta i sprzeda-
wano go sąsiadom.Pachniało w Babikach ,jak nigdzie indziej...Tu też bojarzy zapoczątkowali zwyczaj regularnego golenia się ,
zmiękczając zarost wynalazkiem z Północy.
.


Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5534
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #61 dnia: 27 Wrz, 2008, 21:57:42 »
Ku pomocy

W większości pryncypialnych dzieł z historii medycyny -osobliwie zaś w księgarniach Francuskich autorów-można wyczytać ,że oto
w 1878r dokonał się wielki przełom w dziejach światowej chirurgii.Francuski lekarz A.Guerin miał wówczas pokazać światu jak właś-
ciwie opatrywać rany po chirurgicznych operacjach.Nic bardziej błędnego! Okazuje się bowiem ,że uczynił to całe 40 lat wcześniej
poznańczyk Ludwik Bierkowski.Pierwszy na świecie lekarz ,który użył waty do opatrywania ran chirurgicznych.
Była to prawdziwa rewolucja.
Właśnie temu lekarzowi Tytus Działyński [założyciel wielkich zbiorów biblioteki ]mecenas sztuki i nauki ufundował stypendium umożliwiające podjęcie w 1821r studiów lekarskich na Uniwerystecie w Berlinie.
Już w 1825r młodzieniec opublikował Atlas anatomiczny;ku rozpaczy Poznania ,Bierkowski nie powrócił do swego rodzinnego
miasta bo nie było tu uniwersytetu na którym mógłby rozwijać swoje zdolności,przeniósł się do Warszawy póżniej zaś do Krakowa.
Szesnaście lat póżniej ,zdolny i odważny poznańczyk w kierowanej przez siebie klinice Po raz pierwszy w Polsce zastosował narkozę
         
Ludwik Bierkowski był bardzo pomysłowym człowiekiem,w dziejach medycznych -przeprowadzał wiele operacji przy pomocy wymy-
ślonych przez siebie narzędzi i przyrządów .

Podręcznik poznańczyka
« Ostatnia zmiana: 27 Wrz, 2008, 22:00:26 wysłana przez gaga »

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5534
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #62 dnia: 01 Paź, 2008, 02:00:39 »
Kochankowie z Dreńskiego Jeziora

Brzegi jeziora Dreńskiego przed laty otoczone były olbrzymią puszczą.Nad południowym brzegiem żyła rodzina rybaków .Mieli jedną
córkę Judytę,życie ich było spokojne,aż pewnego razu do domostwa ich zawitał przystojny młodzieniec.Ojciec jedynaczki powitał
go serdecznie.Pakulnis oprócz rybołóstwa uprawiał spory kawałek ziemi,dodatkowa para rąk wydawała się wybawieniem ,przy cię-
żkiej pracy na roli.
Młodzieniec pozostał a po krótkim czasie widziano w nim przyszłego męża dla szesnastoletniej Judyty.Matka z przyzwoleniem pa-
trzyła na samotne spacery córki i Sławoja,okolica była odludna ,kawalerów nie było ,a czas było pomyśleć o wydaniu córki za mąż.
Wszystko układało się po ich mysli ,aż do dnia kiedy to Sławoj przemówił się z ojcem dziewczyny.Oburzony porzucił przyjazną mu
rodzinę i odszedł w dal.
Matka Judyty postarzała się w jednej chwili.Wiedziała ,że córka nosi w sobie nowe życie.
Należało pogodzić się z sytuacją,pod koniec zimy Judyta urodziła syna.Dobrosław ,bo takie nadano mu imię,chowal się dobrze.Wy-
rósł na dorodnego siedmioletniego chłopca.Wtedy to przybyli najeżdżcy ze wschodu.Pożary ,złorzeczenia roznosiły się po okolicy,
rodzice Judyty nie zdążyli uciec,ona sama z dzieckiem ukryła się na wyspie,tam przeżyła dwa biedne lata.Gdy poczuła się bardziej
bezpieczna opuściła wyspę i powróciła na opustoszałą ojcowiznę.
Zastała zgliszcza i pola porośnięte chwastami Ciężko jej się żyło ,często musiała żebrać wraz ze synem.Pewnego razu usiedli
pod knyszyńskim kościołem.Na zamek na górze Królowej Bony podążał orszak rycerzy,Judyta od razu poznała Sławoja,jednak nie
odważyła się odezwać ani też wyciągnąć ręki po jałmużnę.
Rycerz spojrzał na dziewczynę,jakie było jego zdumienie ,gdy rozpoznal w niej tę młodą dziewczynę z nad jeziora .Zsiadł z konia,
podszedł do nich do oczu napłynęły mu łzy.
 -Judyta to ty?
--Ja ,Judyta
--A chłopiec?
--To Twój syn

Rycerze z niedowierzaniem przyglądali się tej scenie.Sławoj tulił chłopca,powtarzał nic nie wiedziałem.
Legenda głosi ,że sam Zygmunt August wzruszony tą historią wyprawił im wesele a w prezencie podarował im rubinowy pierścień.
Młodzi zamieszkali w pięknym dworze,w Rajgrodzie,gdzieś pobliżu Zamkowej Góry.
W czternastą rocznicę urodzin swego syna wraz z powiększoną przez te lata rodziną ,wybrali  się nad brzeg niedalekiego Dreństwa.
Tam wg legendy zakopali rubinowy pierścień na pamiątkę swego spotkania w Knyszynie.
Przed czterystoma laty wyspa była o wiele większa ,obecnie nikt nie wie gdzie znajduje się pierścień.Może jest na dnie jeziora ?
Podanie głosi ,że kto go znajdzie wybrnie ze wszystkich opałów i zazna dużo szczęścia nawet w najbardziej nieszczęliwej miłości.

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5534
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #63 dnia: 03 Paź, 2008, 16:00:13 »
Na frasunek
Trzeżwo stąpający po ziemi Poznaniacy ,zawsze z wielkim zatroskaniem pochylali sie nad losem swoich nielicznych współziomków
którzy ponad wszelkie mieszczące się w mieszczańskich normach przyjemności,przedkładali konsumpcję alkoholowych napoi.To właśnie owym nieszczęśnikom,pogrążonym w zgubnym nałogu ,zadedykowana została Pierwsza w Polsce wystawa przeciwalko-
holowa,
zorganizowana w Poznaniu pod koniec 1913r

Pierwsi widzowie ,którzy przybyli do sali Domu Katolickiego przy parafii Architedralnej przy kościele św.Małgorzaty na Śródce,mogli
zapoznać się ze sposobami umożliwiającymi całkiem znośne życie bez alkoholu.
Działacze ''Wyzwolenia'' sprzedali 600 broszur,rozdali 5.5 tys.ulotek o abstyneckiej treści.Wielkie zainteresowanie wystawą ,spowo-
dowało ,że szybko została przeniesiona do sali w Domu Królowej Jadwigi przy pl.Wilhelmowskim[pl.Wolności]

Nikogo zatem nie zdziwi ,że właśnie w Poznaniu została założona w listopadzie 1905r,największa na polskich ziemiach organizacja
skupiająca zatwardziałych abstynentów,nazywała się Wyzwolenie.

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5534
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #64 dnia: 05 Paź, 2008, 01:49:47 »
Gorbacz
 
Jezioro Gorbacz jest niewielkim znakiem na mapie pólnocno-wschodniej Polski.Jest ,to kilkanaście hektarów o głebokości 0,2-1 m,
dno zbiornika porastają ramienice, grzybienie a brzegi jeziora porasta szuwar trzcinowy,łozowisko.Jezioro położone jest na terenie
rezerwatu,który bogaty jest w żurawinę.Można spotkać tu wiele gatunków ptaków.
Na poczatku lat 80-tych minionego stulecia autor wędrował z plecakiem do zalewu Siemianówka.Była póżna jesień,w swojej wę-
drówce napotkał miejscowego starca,obaj przysiedli nad wodą i zaczęli rozmawiać.Starzec opowiedział historię o największej rze-
zi XXw jak miała miejsce w okolicach Michałowa:
Pod koniec 1947r przed zjednoczeniem PPR z PPS-em dowódca AK o pseudonimie ''Ursus'' poznał w Michałowie dziewczynę i zapa-
łał do niej miłością.Okazało się ,że miejscowy kapitan UB Waldemar Batko ,też był dziwewczyną zauroczony.Dziewczyna pomagała
partyzantom,kiedyś Batko wyśledził ją,jak w męskim przebraniu wędrowała do kryjówki nad jeziorem Gorbacz niosąc pożywienie dla
partyzantów.Batko trafił na ich ślad, rozgorzała walka ,odział ''Ursusa'' był marnie uzbrojony,wobec tego cofał się coraz głębiej w ba
gna.Hania ,bo tak było na imię dziewczynie podążyła z ''Ursusem'',wtedy Batko nakazał wstrzymać ogień,jednak rozkaz został wy-
dany za póżno;Hania wraz z ukochanym i pozostałymi partyzantami utonęli na oczach milicjantów.


Od tamtego czasu ponoć kochankowie ukazują się w dniu przesilenia zimowego,na środku jeziora pod postacią pary białych łabędzi.
Jednak nie każdy może ich dostrzec, widzą ich tylko ludzie o czystym sercu.

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5534
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #65 dnia: 05 Paź, 2008, 21:25:01 »
Opreacja Żubr

W 1962r na pustyniach Omanu zaczęto wyłapywać ostatnie żyjące na wolności oryksy arabskie,już niebawem w Amerykańskim
Ogrodzie Zoologicznym rozpoczęła się ich hodowla,a jej organizatorzy zaczęli rozgłaszać ,że jest ,to pierwsza tego typu akcja na
świecie.Bzdura! Pierwszym na świecie ogrodem zoologicznym,który podjął się dzieła ratowania zagrożonego wymarciem gatunku
zwierzęcia, było poznańskie Zoo
, w którym już od roku 1924 prowadzono prace nad hodowlą żubra

W 1919 r Bartłomiej Szpakowski ustrzelił ostatniego żyjącego na wolności w Puszczy Białowieskiej żubra zdawało się ,że nastąpił
koniec tego gatunku.Okazało się ,że żyło jeszcze kilka okazów w prywatnych hodowlach.W 1923r w Paryżu powstało Międzynaro-
dowe Towarzystwo Ochrony Żubra.Pierwszy odział tego Towarzystwa powstał właśnie w Poznaniu ,dr.ogrodu zoologicznego,zaku-
piono od niemieckiego ziemianina parę żubrów,których matka była czystej krwi białowieskiej.Zapłacono za nie 12500marek.
Podczas ich siedmioletniego pobytu w poznańskim zoo ;obejrzało je 2 miliony ludzi.
Po latach Ministerstwo Rolnictwa zainteresowało sie żubrzą dolą i założyli w Białowieży ośrodek hodowlany;dzięki temu żyje dziś na
świecie 3000 żubrów.
Zwierzęta te należą do jedynych ,którym udało się opuścić księgę ''zagrożonych gatunków''

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5534
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #66 dnia: 07 Paź, 2008, 02:00:21 »
W białowieskiej puszczy polował bardzo odważny litewski książę.Nadmienić należy ,że na polowania wybierał się sam ,zabierając
tylko drewnianą pikę.Pewnej letniej nocy ,zmęczony ,przysiadł nad rzeką Łutownią,w pewnym momencie ujrzał piękną dziewczynę,
która kąpała się w rzece.Oksana ,bo tak było na imię dziewczynie ,spodobała się księciu i na wzajem.Od tego czasu ,książę swoje
upolowane zwierzęta przynosił Oksanie ,co w tamtych czasach było przejawem wielkiej miłości.Młodzi zapewne pobraliby się ,ale na
ich drodze stanęła wiedżma.
Ksantypa ,bo tak nazywała się owa wiedżma,zamieszkiwała nad rzeką Łutowonią;zajmowała się zbieraniem ziół,rzucaniem uroków,
sporządzaniem lekarstw i trucizm.Bardzo ceniła sobie samotny żywot,który runął kiedy w kniei spotkała księcia.Zapałała do niego
wielkim uczuciem,widząc ,że książę nie zwraca na nią uwagi ,poczuła ,że musi zastosować swoje sztuczki ,aby na nią starą i brzy-
dką zechciał spojrzeć.Zaczęła ukazywać się księciu jako rusałka ,wabiąc go swoim śpiewem.
Jednak i to nie dało żadnego efektu,książe ciągle zakochany w Oksanie ani myślał zwracać uwagę na ''rusalkę''.
Pewnego razu spotkał w lesie prawdziwą postać wiedżmy,starą ,pomarszczoną z krukiem na ramieniu,rozgniewany zrobił wielki za-
mach ,by ugodzić Ksantypę,jednak zanim ostrze jego piki zdążyło dotknąć jej piersi,ona zdążyła wypowiedzieć zaklęcie,które zmieni-
ło księcia w mysz.Mało tego postanowiła Oksanę zamienić w puszczyka.

Od tamtych czasów każdy puszczyk ostrzega wszelkie myszy,norniki, piżmaki swym pohukiwaniem,by przypadkiem nie pożreć
ukochanego księcia przemienionego w mysz.  Legenda głosi ,że klątwa zostanie zdjęta gdy przez sto lat żaden człowiek nie wytnie
w Puszczy Bialowieskiej ani jednego drzewa.



Legendy Podlaskie   tytuł Puszczyk


« Ostatnia zmiana: 07 Paź, 2008, 02:03:26 wysłana przez gaga »

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5534
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #67 dnia: 09 Paź, 2008, 16:39:30 »
Afero-Targ

Pisałam jak powstały Międzynarodowe Targi Poznańskie ,które od samego początku uchodziły za Polskie okno na świat.To dzięki nim
rodacy z całego kraju zaznajomili sie z technicznymi nowinkami,pochodzącymi z zagranicy i zbliżali się do standartów cywilizowane-
go świata.I tak też było podczas pierwszego Targu Poznańskiego-28 maja 1921r Dla uatrakcyjnienia imprezy i populayzacji komu-
nikacji lotniczej,powołano spółkę ''Aerotarg-Poznań''.Następnego dnia zainicjowała ona Pierwsze w Polsce regularne przeloty
krajowe oraz regularne przeloty zagraniczne


Inicjatorami powołania towarzystwa lotniczego był :poznański Aeroklub,władze miasta,Bank Handlowy i paru bogatych fascynatów
lotnictwa.
Podczas trwania Pierwszego Targu Poznańskiego,wykonano 58 lotów: 28 rejsów krajowych do Warszawy i 30 międzynarodowych
pomiędzy Poznaniem i Wolnym Miastem Gdańskiem.

Lot do Poznania- wspomnienie Jerzego Waldorffa
Nadszedł dzień powrotu do Poznania ,sposobem niebywałym ,przerażająco modnym i błyskawicznym :aeroplanem
W stronę lotniska na Polu Mokotowskim,wraz ze wszystkimi kuzynami i kuzynkami jechaliśmy paroma dorożkami konnymi,żeby nas
lepiej było widać niż z zamkniętych taksówek.Na dworcu lotniczym osób zastalismy dość dużo,ale jak przyszło co do czego,okaza-
ło się,że do Poznania lecą tylko dwie :ja i grubachny staruszek....Staruszka odprowadzała cała rodzina,zapłakana żona,córki z mę-
żami,synowie z żonami,sporo krewnych.Staruszek-pasażer trzymał się tęgo,bo reszta zachowywała się jak na pogrzebie.Odlatuje-
my do Poznania.Prosimy o zajęcie miejsca w areoplanie! Dopiero w tej chwili staruszek nie zdzierżył i do syna ,który całował go w
rękę rzucił zdławionym głosem:-Pamiętaj ,testament w lewej szufladzie biurka.Opiekuj się matką.


Jerz Waldorff ''Harfy leciały na północ''

Mój dopisek Jerzy Waldorff związany był z Poznaniem,uczęszczał do Liceum im.Karola Marcinkowskiego,które wówczas było szkołą
dla chłopców.

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5534
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #68 dnia: 11 Paź, 2008, 21:40:06 »
Mgła
Póżną jesienią przed wieloma laty,kiedy życie było jeszcze bardzo spokojne,ludzie żyli w małych grupach,każdy wiedział o sobie na
wzajem wszystko.Nie było szerokich dróg,nad wszystkim górował las.Do takiej leśnej krainy zawitała mgła,natrętna i nieustępliwa.
Mgła była bezwzględna ,promienie słońca odbijały się od niej i zawracały w powrotną drogę do nieba.Mgła robiła sie coraz gęstsza,
ludzie nie dostrzegali własnych dłoni.Życie zaczynało zanikać.Ptaki ,owady w następnej kolejności ssaki ,które trzymały się najdłu-
żej [węchem znajdowały pożywienie na ziemi]Po woli skromne zapasy ludności zaczynały maleć.[przedtem nie gromadzili dużych
zapasów,bo co dzień las dostarczał pożywienia]Powoli do skromnych domów zaczęła zaglądać bieda i głód.
Dzieci z głodu płakały,ludzie byli przerażeni,aby nie słyszeć płaczu swych dzieci, z rozpaczy zaczęto zabijać własne dzieci.Po długim
czasie mgła w niektórych miejscach zaczęła zanikać,wobec takiej sytuacji ludzie zaczęli wędrować w poszukiwaniu lepszego świata.
Las stał się wrogiem człowieka,tak samo ludzie stali się dla siebie wrogo nastawieni. Zaczęto wycinać las ,o pola zaczęto toczyć
walki.Ludzie zaczęli tworzyć arsenały broni i narzędzi do uprawy roli.
Zaczęto budować świątynie,o które też toczono walki.I choć mgła dawno odeszła , postęp szerzył się wśród narodu.Tak zostało ,
z pokolenia na pokolenie postęp utrwlił się wśród ludności.
Kiedyś jednak znowu pojawi się mgła nieustępliwa i zmieni świat tak bardzo ,że znów przez bardzo długi czas nie-
podzielnie będzie panował las,a postęp skryje sie pod korzeniami drzew.



Legendy Podlasia

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5534
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #69 dnia: 13 Paź, 2008, 16:40:57 »
Jak ryba w wodzie

Swój pierwszy poważniejszy kontakt a wodą nieomal przepłaciła życiem [już chyba pobierznie wspominałam o tym].Bez pojęcia
o pływaniu,w wieku dziesięciu lat postanowiła przespacerować sie po dnie miejskiego basenu,skąd wyciągnięto ją na wpółutopioną.
Pierwszy sportowy dyplom zdobyła w zawodach łuczniczych im.Leszka Markiewicza,łucznika ,który stracił życie kąpiąc się na jednej
z poznańskich pływalni.Sama nauczyła się wreszcie jako tako pływać ,kiedy miała czternaście lat.Piętnaście lat póżniej ,ta właśnie
poznanianka -Teresa Zarzeczańska ,jako pierwszy reprezentant Polski przepłynęła wpław Kanał La Manche.

Zdobyła w swej karierze pierwsze mistrzostwo Polski i rekord kraju na 400 metrów stylem zmiennym,a póżniej po-
prawiła rekord kraju na 100 i 200 metrów żabką,tak zwani działacze nie znależli dla Zarzeczańskiej -uznanej ponadto Pływaczką
Roku 1968-
-miejsca w ekipie olimpiskiej do Meksyku.

Dwa lata póżniej na mistrzostwa do Barcelony pojechał jej trener,ją uznano za zbyt starą,nie mogąc liczyc na laury 25-letnia
poznanianka postanowiła osiągnąć swój wymarzony cel i zaczęła czynić przygotowania do przepłynięcia wyżej wymienionego Kanału
La Manche.
Sponsorem wyprawy był dziennikarz telewizji poznańskiej Teofil Różański,który do wspólnej puli dorzucił oszczędności z trzech książeczek samochodowych.[póżniejszy mąż p.Teresy]
Czterdziestodwukilometrowy dystans pokonała w czasie 11 godz.10 min.,nie sprawiając wrażenia szczególnie zmęczonej.
Apetyt na rekordy nie malał i 1994r podopieczne trenerki Teresy Zarzeczańskiej -Różańskiej jakoPierwsze na świecie przepłynęły trasę z Kołobrzegu na BornholmTrasę 95km pokonały w czasie 28,52 godz.

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5534
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #70 dnia: 17 Paź, 2008, 16:05:29 »
Bagiennik-demon niższego szczebla.

Na przełomie XVIII i XIX w. we wsi Brzostowo mieszkał Jan Mocarski ze swym ojcem,oboje byli rybakami.Pewnego wieczoru starszy
p.Mocarski wybrał się nad rzeką zamierzał złowić dużego suma.Zaopatrzył się w odpowiedni sprzęt ,przynętę -była wrześniowa cie-
pła noc ,zanosiło się na deszcz.Mocarski zarzucił przynętę i cierpliwie czekał aż do północy,sznur zanurzył się w wodzie,rybak nie
próbował gwałtownie podrywać ,bo zdawał sobie sprawę ,że duża ryba musi dobrze połknąć przynętę.Jednak ,gdy linka odkręciła
się w całości ,sum zapanował nad sytuacją.Ciągnął tak mocno,ze linka okręciła się wokół dłoni rybaka,który nie zamierzał puścić
zdobyczy.Walczyli ze sobą ,aż do wschodu słońca.Ryba holowała łódż kilka kilometrów w górę rzeki,w pobliżu wsi Biodry ryba wre-
szcie uległa.Po wschodzie słońca rybak z krwawiącą ręką i siedemdziesięciokilogramowym ,dwumetrowym sumem znalazł się w domu.
Radość rybaka była wielka ,bo taka zdobycz umożliwiała mu przeżycie kilku tygodni w godnych warunkach.Sąsiedzi również doceni-
li taką zdobycz.
Mijały tygodnie a ręka Mocarskiego nie goiła się,nie pomagały okłady z torfu i sprawdzone zioła.Ręka bolała ,zaczęła czernieć,ból był
nieznośny -do rany wdała się gangrena.Prosił syna aby odciął mu rękę,ten jednak udał się po radę do  poszeptuchy.
Zielarka poradziła Janowi ,aby złożył Pani Jezior i Plytkowodzi ofiarę z najlepszych ryb,a w nocy miał udać się nad Biebrzę i przywa-
bił Bagiennika tłustym węgorzem i dymem z dębowych liści,wyprażonymi w piecu chłebowym.Ponieważ oddech Bagiennika jest za-
bójczy a maż jaką zionie z jego nozdrzy jest jak ogień ,wpierw miał głowę owinąć lnianym płótnem.
Pierwszej nocy nie udało się wywołać demona,drugiej nocy coś ciężkiego wpadło do jeziora,trzeciej nocy wyłonił się Bagiennik.
Wpierw ukazała się żabia olbrzymia głowa,wielka paszcza pochwyciła węgorza i zniknęła.Jeszcze raz tej nocy pokazała się ,by wio-
nąć swą okropną mazią.Owa maż na coś sie przydała,bo po dziś dzień ludzie zażywają kąpieli borowinowych.
Ile jest prawdy w tej opowieści ? Nikt się nie dowie,ważne że stary Mocarski dożył ponad dziewięćdziesięciu lat,co w tamtych cza-
sach było nie złym wyczynem.
Czy Bagiennik nadal nad Biebrzą przebywa? Trudno powiedziec.Jak bowiem wszystkim dobrze wiadomo ,niewielu
śmiertelników może go ujrzeć na własne oczy.



Legendy Podlasia

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5534
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #71 dnia: 22 Paź, 2008, 15:43:36 »
Koniki Vetulaniego
Pierwszą odnotowaną w żródłach próbą objęcia tarpana leśnego ochroną gatunkową był zapis w Statucie Litweskim z 1529r,
który przewidywał za zabicie tego dzikiego konia -karę śmierci.Nie uchroniło to jednak Tarpana od zagłady,zabijano go dla mięsa
i skóry,odławiano i kojarzono z końmi udomowionymi.Ostatniego Tarpana w stanie dzikim zastrzelono około 1880r na stepach Ukra-
iny,a ostatni żyjący na świecie okaz padł w Moskiewskim ZOO w roku tysiąc osiemset osiemdziesiątym siódmym i gdy wydawało się
już ,że eksterminacja Tarpana dobiegła końca ,a on sam podzielił los dinozaurów ,poznański naukowiec prof.Tadeusz Vetulani posta-
nowił odtworzyć dzikiego konia,jakopierwszy na świecie podjął się przywrócenia gatunku zwierzęcia wytępionego w przyrodzie.

W 1923r Tadeusz Vetulani spotkał pojedyńcze okazy nieznanej bliżej rasy w ubogich gospodarstwach chłopskich w okolicach Biłgoraja,Tomaszowa i Zamościa ;zwane one były konikami krajowymi lub polskim.Cechowała je myszatoszara barwa i pręga wzdłuż
kręgosłupa.Obsrewacja profesora -tarpanów w poznańskim ZOO utwierdziła go,że ma do czynienia z tą rasą .Jeden z ogierów za-
czął ''bielić się'' na nadchodzącą zimę.Dotarł do materiałów żródłowych ,z których dowiedział się ,że pod koniec XVIII wieku odło-
wiono w Puszczy Białowieskiej dzikie konie leśne i przekazano je do prywatnego zwierzyńca Zamoyskich na Roztoczu.Po latach
ze względów finansowych konie rozdano miejscowym chłopom.Tak rozdane Tarpany krzyżowały się z koniem domowym.Tak doszło
do wytworzenia prymitywnej rasy koników polskich i zagłady orginalnych Tarpanów.
I tak z całym zapałem prof.Vetulani rozpoczął pracę nad odtworzeniem czystej rasy Tarpanów,przez wybór najbardziej szlachetnych
egzemplarzy między sobą.
W 1936r z inicjatywy Vetulaniego wykupiono od włościan spod Biłgoraja i Zamościa mieszańce o cechach najbar-
dziej pierwotnych i umieszczono je w Puszczy Białowieskiej,gdzie 1939r w półdzikim tabunie żyło 40 osobników .Niestety ,podczas
II wojny światowej Niemcy wywieżli z poznańskiego i z Białowieży większość najcenniejszych okazów,więc po wojnie rozpoczęto
pracę na nowo.

Wielki uczony zmarł przedwcześnie w 1952r.Jego dzieło kontynułuje Zakład Doświadczalny PAN w Popielewie na Mazurach.

Podręcznik Poznańczyka

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5534
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #72 dnia: 27 Paź, 2008, 22:12:38 »
Czarna śmierć

W 1346r wojska tatarskie próbowały zdobyć na Półwyspie Krymskim  miasto Kaffa.Obrońcy walczyli zaciekle.Kiedy wydawało się ,że miasto ocaleje atakujący użyli po raz pierwszy broni biologicznej.Na katapulty ładowano zwłoki zmarłych na dżumę.Sczerniałe ciała przerzucano przez mury ,licząc na wybuch choroby aby osłabić mieszkańców Kaffy.Kilka dni póżniej Tatarzy plądrowali opustoszałe miasto,nie zdawali sobie sprawy,że wydali też wyrok na siebie.Natomiast obrońcy miasta uciekając na statkach do wszystkich portowych miast Starego Kontynentu,rozsiewali ogniska zarazy.
Mnich z irlandzkiego klasztoru Kilkenny przed śmiercią prosił Boga ,aby ocalał na świecie choć jeden człowiek,który dokończy prowadzoną przez niego kronikę zarazy.Jednak zapiski urywają się kilka dni póżniej ,gdy umiera w trakcie pisania.W 1352r nastąpił koniec epidemii.W strasznych męczarniach umarło około 20 milionów ludzi.Liczne miasta ,wsie,osady całkowicie zniknęły z map.

B.Przygrodzki -dodatek do Głosu Wielkopolskiego.

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5534
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #73 dnia: 31 Paź, 2008, 20:40:51 »
O duchu w domu na Chwaliszewie

Przed wieloma laty na poznańskim Chwaliszewie [dzisiejsza dzielnica Poznania]mieszkał w domu czynszowym malarz ze swoją rodziną.Byli biednymi ludżmi,więc całymi dniami przebywał poza domem,aby zarobić na utrzymanie rodziny.Pewnego razu pod jego nieobecność,w godzinach popołudniowych żona usłyszała jakieś szmery,jakby ktoś szatkował ziemniaki.Przestraszyła się ogromnie,pobiegła po swoją matkę -ta osłyszała te same odgłosy.Przestraszona żona nie zgasiła lampy i nie doczekawszy się powrotu męża poszła z dziećmi spać.Mąż powrócił póżniej niż zwykle ,ale i on szmery słyszał.
Przed północą kobieta przebudziła sie i zobaczyła w kuchni jakąś postać,która gapiła się na kobietę.Ta potwornie przestraszona po ochłonięciu -zapytała się ducha czego od nich chce.Nie dostała żadnej odpowiedzi,wtedy aby wypłoszyć zjawę uczyniła znak krzyża świętego i pokropiła go wodą święconą.Pomogło;postać znikła od razu.Po chwili pokazała się ponownie i zaczęła chodzić od ściany do ściany.Gdy duch zbliżał się do św.obrazu stanął w miejscu.Wtedy kobieta ponownie pokropiła go św.wodą i pomodliła się.Do rana miała spokój.
Rano opowiedziała wszystko mężowi ,ten postanowił tego dnia powrócić prędzej z pracy i czuwał w nocy.Po pewnej chwili duch pokazał się również mężowi i patrzył na niego tak samo jak poprzedniej nocy patrzył na jego żonę.Meżczyzna uprzedzony przez żonę nie był już tak bardzo przerażony i też zapytał się o co mu chodzi.Nie otrzymał żadnej odpowiedzi ,postanowił wyrzucić go siłą.Chwycił za polano i rzucił nim w głowę postaci ,polano jednak przeleciało przez głowę zjawy..Zjawa nakazała mu zgasić światło.
Gdy to uczynił ,coś chwyciło go i gorąco trysnęło mu w twarz,całe szczęście ,że zdążył zapalić zapałkę i wtedy duch go puścił.
Zadowolony ,że duch odszedł -położył się do łóżka.Ku swemu przerażeniu zobaczył w oknie dwie postacie ubrane na czarno.Była ,to kobieta i mężczyzna a przy nich był pies z rogami.Tkwili w oknie do rana,dopiero jak zaczęło świtać -zniknęli.
Malarz poszedł po radę do miejscowego księdza,który polecił go opiece Bożej.Następnej nocy postacie znowu ukazały się w oknie ,ale teraz były juz częściowo ubrane na biało.Ponownie pokropił wodą św.w ich stronę i zaczął się modlić.
Gdy rano szedł do pracy w korytarzu ujrzał leżącą na ziemi główkę dziecięcą całą zapłakaną.Malarz zrobił znak krzyża i główka przestała płakać i powoli zaczęła znikać. Wkrótce poszedł do księdza,który poradził rodzinie się wyprowadzić,gdyż poprzedni lokatorzy też żalili sie na podobne zjawiska.Tak też się stało,wieść rozniosła się po okolicy.Rodzina wyprowadziła się z budynku.Po nich już nikt nie odważył się zamieszkać w tym domu i przez długie lata stał pusty,aż popadł w ruinę i jeszcze dziś miejsce w którym stał ,nie jest zabudowane.
Okazało się ,że dom nawiedzali byli mieszkańcy a był tam kiedyś warsztat diabła i dopuszczono się w nim przestępstawa.

Chwaliszewo przez okres wojenny było tak zniszczone ,że trudno ustalić ,gdzie stał omawiany dom,i czy rzeczywiście tam nic nie zostało wybudowane.
Dodałam specjalnie na dzisiejszy wieczór

Poznańskie legendy i nie tylko-''Opowieści o Poznaniu i jego dziejach''-K Kwaśniewski.
« Ostatnia zmiana: 31 Paź, 2008, 20:45:31 wysłana przez gaga »

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5534
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #74 dnia: 31 Paź, 2008, 23:37:20 »
Dobra śmierć

W dzisiejszych czasach chcemy abyśmy żyli długo; abyśmy byli sprawni i szczęśliwi.Śmierć zawsze nas zaskakuje i mówimy ,że przyszła w nie odpowiedniej porze.Przed laty traktowano śmierć jako krótki przystanek w drodze do innej krainy.
Legenda głosi ,że w prastarej puszczy istniały specjalne miejsca dla wszystkich żywych istot,które w krótce miały się przenieść do Krainy Cieni-miejsca te zwano-Orgi.Każde stworzenie udawało się do tego spokojnego miejsca ,by wyciszyć się przed dalszą wędrówką by zastanowić się ,jaki bagaż wrażeń zebranych na ziemi powinno ze sobą zabrać ,by pożegnać sie z wrogami,przyjacółmi by zebrać siły przed dalszą wędrówką
Śmierć była wówczas zwykłą częścią ziemskiego bytowania,dla większości współczesnych jest tak i dzisiaj.Jednak nasza cywilizacja
próbuje przystosować do potrzeb człowieka,który rzekomo ze wszystkich dóbr ziemskich najbardziej pragnie wygody ,komfortu i wypoczynku.

Autor legendy pisze,że rozmawiał z człowiekiem ,który wycieńczony ciężką chorobą przemierzył Polskę by znaleść sobie miejsce na konieczne wyciszenie.Trafił w swej wędrówce do Puszczy Białowieskiej ,jednak nie znalazł tu swojego miejsca.Pojechał nad Wigry
wędrował wzdłuż brzegów tego jeziora i miejsca takiego nie znalazł.Wypłynął drewnianą łódką na jeziorne wody i więcej już go nie widziano.


Legendy Podlasia