Autor Wątek: Zasłyszane mity i legendy  (Przeczytany 63466 razy)

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5206
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #195 dnia: 26 Paź, 2011, 19:43:14 »
Rehabilitacja czarownic...... po 250 latach
Przed chwilą słyszałam w wiadomościach na Polsacie,że po 250 latach w Kłecku doszło do rehablitacji spalonych za rzekome czary kobiet tzw,czarownic.Znalazłam coś na ten temat :


http://gniezno.com.pl/wiadomosci/czytaj/4985/rehabilitacja_czarownic.html

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5206
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #196 dnia: 11 Lis, 2011, 00:49:04 »
O obchodach święta św.Marcina pisałam już w wątku ''Poznań''.Święto ku czci św.Marcina ustanowiono w połowie VII w -11 listopada jest to dzień pochówku biskupa z Tours św.Marcina.Jak każde nowe święto chrześcijańskie w tamtych czasach,zawierało wiele znamion obyczajów pogańskich. Jesienią kończono prace polowe,urządzano wtedy uczty,podczas których składano ofiary ze zwierząt,próbowano pierwsze wina.Uczty święto-marcińskie urządzano we Francji po zakończeniu winobrania. Zabawy bywały tak huczne,że ich  przykre dolegliwości tzn.skutki pijaństwa określano dolegliwościami świętomarcińskimi :P
Ile by nie powiedziano o św.Marcinie- legendy potwierdzają,że był to człowiek bardzo oddany bliźnim. Pisałam już o biskupie,który swoim płaszczem okrył żebraka.Jednak w Poznaniu w dzień 11 listopada jadamy marcińskie rogale.Ktoś się zapyta dlaczego właśnie rogale,otóż pewien cukiernik znalazł podkowę,którą zgubił koń św.Marcina i na jej kształt zrobił ciasto,ozdobił je migdałami i po upieczeniu śladem świętego rozdał je biedakom i tak tradycja przetrwała do dnia dzisiejszego.
Ten krótki opis,który już częściowo znajduje się w innych wątkach naprowadził mnie dzisiaj na ciekawostkę :otóż w latach 40 i 50 XX w wprowadzono w Polsce ''zakaz wypieku słodkiego pieczywa''.Na skutek protestu poznańskich cukierników,w 1950r Ministerstwo Handlu Wewnętrznego wydelegowało do Poznania inspektora,który miał stwierdzić,''czy wypiek słodkiego pieczywa jest potrzebny dla świata pracy w Poznaniu''
W tamtych czasach ze względu na po wojenne trudności z surowcami,zamieniono masę migdałową na masę z białego maku.I tak już pozostało.
Jednym słowem załatwiłam tym wpisem takie wątki jak :legendy,tradycje,przepisy kulinarne,okres PRL-u i wątek poznański. ;D

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5206
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #197 dnia: 17 Sty, 2012, 00:57:56 »
Wrzucę coś na zimowe,zimne  wieczory :P Okres też mamy po świąteczny,więc bohater tej legendy nie będzie kontrowersyjny ;)

O Panu Jezusie i zbójnikach

- Szedł Pan Jezus ze świętym Piotrem przez las,spotkali ich zbójnicy,których hersztem był Harnaś, nakazał św.Piotrowi by nosił torbę i rąbał drwa,a Pan Jezus miał rozpalać ogień i gotować posiłki.
Wędrowali wiele godzin,aż do zmierzchu,wszyscy byli już bardzo głodni,a Harnaś ostatni kawałek chleba oddał spotkanemu staruszkowi.
Jak na złość zaczął padać deszcz,zrobiło się bardzo zimno.Tymczasem po drodze spotkali płaczące dziecko-jeden ze zbójników oddał swój kożuch,którym okrył dziecko.
Po chwili wędrówki ujrzeli płonący dom i dzieci,których matka nie mogła wydostać z płonącego domu.Jeden ze zbójników,nie patrząc na grożące mu niebezpieczeństwo,uratował kobietę z płonącej chaty.
Wreszcie po tak wyczerpującej i pełnej wrażeń wędrówce natrafili na karczmę. Karczmarka poznała zbójników i powiadomiła wójta,który wszystkich aresztował. Następnego dnia zostali przewiezieni do miasta,a tam postawiono ich przed sądem.
-Sądziło ich trzech sędziów-jeden z nich zapytał ich,czy to oni kradli,podpalali i zabijali? Zbójnicy przyznali się do winy-wtedy sędzia wydał na nich wyrok śmierci. Pana Jezusa i św.Piotra puszczono na wolność,ponieważ zbójnicy zeznali,że szli z nimi pod przymusem.
-Pan Jezus pochylił się i zaczął palcem pisać po podłodze wyrok na sędziów.Sędziowie byli oburzeni,wtedy Pan Jezus zaczął im przypominać grzechy,jaki się dopuścili poprzedniego dnia:sędzia główny odegnał od swych drzwi głodnego,drugi sędzia pobił małe dziecko,trzeci własną matkę wyrzucił z domu.
Wtedy Pan Jezus został rozpoznany przez zbójców,którzy padli na kolana i prosili go o błogosławieństwo.
W wyniku tego zajścia ludzie wygnali z miasta złych sędziów,budynek sądu zburzyli,a przed jabłonkami w które zamienił Pan Jezus zbójników-postawili krzyż.

Kazimierz Przerwa Tetmajer

Offline Dala

  • Forumowicz
  • *
  • Wiadomości: 30
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #198 dnia: 19 Sty, 2012, 11:37:10 »
Witajcie Kochani,
Opowieść Gagi to temat -rzeka! U nas babcie opowiadały następującą przypowieść o św. św. Piotrze i Pawle oraz Panu Jezusie:
Wszyscy trzej byli na weselu, ale Pan Jezus wyszedł trochę wcześniej i czekał na swoich apostołów pod lasem. Piotr i Paweł dostali "na drogę" kawałek śląskiego kołacza. Paweł swój kawałek zjadł od razu, a Piotr niósł swój w ręku. Kiedy spotkali Pana Jezusa, Piotr włożył swój kawałek do ust, ponieważ nie chciał się dzielić, i strasznie głośno przy tym mlasnął.
-Co tam Pietrze jysz? - zapytał Pan Jezus.
-Nic Ponbóczku, nic...- odpowiedział Piotr i wypluł kołacz w krzaki.
-Łoj, Pietrze, Pietrze - zmartwił się Pan Jezus. _ ale jak nic, to nic! Boski dar niszczysz, niech z tego bydzie chocioż grzib!
Dlatego już od Piotra i Pawła (29 czerwca) można nazbierać grzybów w lesie.
Dala.
Ps. Dla nie znających mowy śląskiej: Ponbóczek=Pan Bóg

Offline Dala

  • Forumowicz
  • *
  • Wiadomości: 30
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #199 dnia: 02 Lut, 2012, 12:12:47 »
Witajcie Moi Mili!
Dziś rano przeglądałam zeszłoroczne gazety i wpadł mi w ręce artykuł o Skarbniku. To taki specyficzny duch (demon) podziemi występujący w naszych kopalniach. Redaktorzy śląskich gazet przypominają sobie o nim w okolicy Dnia Górnika. Niestety, to święto już nie ma takiej renomy jak dawniej, ale temat jest ciekawy!
Skarbnik to raczej dobry duch, pomaga ludziom w pracy i ratuje górników przed zawałem (zasypanie chodnika), choć ma też swoje złośliwe wersje. Są to Szarlej (Piekary, Bytom) albo Pustecki ( Karwina, Czechy), ale o nich wiem raczej nie wiele i liczę na podpowiedzi naszych forumowiczów.
W opowieściach Skarbnik przedstawiany jest jako starzec z długą siwą brodą, ubrany w strój górniczy ( ten się różnił nieco w zależności od epoki) i przyświeca sobie lampką górniczą. Można go rozpoznać po tym, że oczy świecą mu się na czerwono ( dlaczego, nie udało mi się zgłębić!). Ten duch podziemi nie lubi kilku rzeczy: chciwości, przekleństw. śpiewów, gwizdów i "kurzynio" czyli palenia papierosów lub fajki w kopalni na dole! Za ten ostatni wyczyn może człowieka  spoliczkować i pozostaną mu do końca życia szramy na twarzy. Sceptycy twierdzą, że przyczyną tych szram, bywał wybuch metanu, który gromadził się pod stropem chodnika, ale ja tam wolę wierzyć, że to sprawka Skarbnika! Podobno jakieś duchy podziemi pojawiały się także w Sudetach, może ktoś o tym słyszał?
Zapraszam Wszystkich do dyskusji i pozdrawiam, Dala

Offline gryson

  • Super Poster
  • ****
  • Wiadomości: 778
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #200 dnia: 02 Lut, 2012, 13:43:44 »
Ja dorzucę jeszcze ilustrację do postu Dali o Skrabniku :)
Skarbik w kopalni Guido.


Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5206
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #201 dnia: 17 Lut, 2012, 23:36:40 »
Jeziora bez dna,ponoć na terenie Rosji znajduje się ich kilka.Warto poczytać,a może ktoś zna jakąś legendę związaną z tym tematem.

Myślałam,że wrzucę to w wątek o najdziwniejszych rzeczach na świecie.Jednak czytając całą treść znalazłam tam zdanie ;
Cytuj
Brak dna w Sobołcho można uznać za legendę,

http://strefatajemnic.onet.pl/extra/mroki-bezdennych-jezior,1,4961896,artykul.html

Offline Dala

  • Forumowicz
  • *
  • Wiadomości: 30
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #202 dnia: 02 Mar, 2012, 11:12:00 »
Niedaleko naszej miejscowości jest teren pokryty cała siecią rzek, rzeczek i stawów. Z jednego takiego zbiornika nie udawało się nigdy spuścić wody, bo choć wypływała to staw się sam napełniał ponownie. Mówiono też o nim staw bez dna, gdyż w miejscu gdzie powinno być dno było wciągające grzęzawisko. Na przełomie lat 50 i 60. budowano w pobliżu spory wodny obiekt i uważa się, ze to spowodowało spływ wody z tego stawu. Okazało się, że ten zbiornik miał drugie dno! Pod metrową warstwą mułu istniał drugi staw zasilany w wodę własnymi źródłami.
Podobno to prawda, ale można też to miedzy legendy włożyć...
Pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie - Dala

Offline Rockers

  • Mega Poster
  • *****
  • Wiadomości: 1513
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #203 dnia: 02 Mar, 2012, 11:47:31 »
Mówiąc szczerze, całkiem możliwe zjawisko :)

Offline Dala

  • Forumowicz
  • *
  • Wiadomości: 30
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #204 dnia: 21 Mar, 2012, 11:41:40 »
Witajcie Kochani!
Ostatnio miałam okazję pogadać ze znajoma, która właściwie dobija już do setki, ale pamięć na super! Poznała mnie, choć ostatnio widziałyśmy się ze dziesięć lat temu! Mamy wspólny temat: legendy, których ona jeszcze sporo pamięta!
Podobno w czasach jej młodości, też mówiono o stawach i jeziorach bez dna. Można ich było poznać po tym, że nigdy nie zamarzały, bo woda była w nich ciepła, ale kąpiel w nich była niebezpieczna, bo występowały w nich podwodne wiry i jak kogoś wciągnęły, to nawet jego ciała nie udało się znaleźć, bo zostało wciągnięte w głąb naszej planety - Ziemi. Podobno takich jezior w Polsce nie było tylko w Azji i w Afryce.
Znajoma pamiętała, że o tym pisały gazety w latach dwudziestych i trzydziestych ubiegłego wieku, a ja jestem skłonna jej wierzyć, bo ostatnio wpadła mi taka gazeta w ręce. Było tam kilka "proroctw" tyczących naszych czasów ( początek XXI w.) i niektóre ( jakby ich jeszcze trochę nagiąć) byłyby trafne.

Pozdrawiam
Dala

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5206
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #205 dnia: 23 Maj, 2012, 20:50:15 »
Klątwa rycerza Radwana

Rycerz Radwan z królem Bolesławem Śmiałym założyciele wsi Radwanowice uczestniczyli w zamordowaniu biskupa Stanisława. Prawnuk Radwana,aby odkupić grzech przodka,nadał miejscowym kmieciom wolność. Dlatego wieś była zaściankiem szlacheckim,a nie wsią pańszczyźnianą. Oprócz tego rycerz chciał wybudować kościół,ale kapituła krakowska nie wydała mu zgody i kościół stanął w sąsiedniej Rudawie.
Przez pozostałe wieki mówiono,że ''klątwa Radwana'' będzie tak długo trwała,aż mieszkańcy nie zmyją przelanej krwi,jaką była zbrodnia biskupa i postawią we wsi kościół.
Wieś przeżyła jeszcze jedną zbrodnię,podczas ostatniej wojny -wielu mieszkańców należało do Armii Krajowej i Narodowej Organizacji Wojskowej. Wczesnym rankiem 21 lipca 1943r wieś została otoczona przez Niemców i dokonano rozstrzelania 30-tu osób,w tym całą rodzinę sołtysa.
Akcja nie była wynikiem donosu,tylko zemstą za sprzyjanie partyzantom.

5 grudnia 1988r biskup Kazimierz Górny poświęcił kaplicę we dworze w Radwanowie i wmurował z fundamentów wawelskich kamień węgielny pod schronisko upośledzonej młodzieży. Przez kilka lat miejscowi ludzie pomagali społecznie przy remoncie dworu oraz przy budowie kościoła. W rezultacie w 2001 r utworzono fundację pod nazwą: Oświatowe Towarzystwo Integracyjne.

Wspomniana legenda pomogła w pewnym sensie księdzu Zaleskiemu w tworzeniu ośrodka,ludzie przychylniej patrzyli na ''wprowadzenie'' do wsi osób niepełnosprawnych. W  wybudowanym ośrodku którym prowadzi się integracyjną szkołę podstawową-dowożone są do niej niepełnosprawne dzieci z trzech gmin,co pozwala na utrzymanie szkoły i przedszkola.
Należy wspomnieć,że wyżej wymieniony dwór udostępniła jedyna spadkobierczyni p.Tetelowska, która pod namową księdza i S. Pruszyńskiego zdecydowała się w 1987  r na powołanie fundacji- ofiarowaną symbolicznie Ojcu Świętemu z okazji przyjazdu do Polski. O czym powiadomiła listownie Jana Pawła II.


Moje życie nielegalne -ks.Tadeusz Isakowicz Zaleski



 

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5206
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #206 dnia: 16 Lip, 2012, 23:05:56 »
Kolejne wersje o Studzienicznej

Pisałam już o powstaniu Sanktuarium w Studzienicznej, pisałam również o historii powstania studzienki słynącej  ze zdrowotnych właściwości w tej miejscowości i związanej z tym faktem opowieści o rodzinie, która się tam osiedliła.
Otrzymałam niedawno nowe wydanie przewodnika po Studzienicznej  i czytam,że istnieją jeszcze inne wersje na ten temat.
- Otóż w wg legend w świętość tego miejsca wierzono już za czasów pogan,ponoć początkiem kultu maryjnego była czasowa zmiana nurtu pobliskiej rzeczki.
-Kolejny dowód na zaistnienie kultu maryjnego jest  zbieranie się ludności przed objawionym na drzewie  obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej. Podobno jako pierwszy ujrzał obraz pustelnik.
-Kolejna opowieść dotyczy pielgrzyma,którym mógł być  mnich z sąsiedniego Klasztoru Kamedułów,chodzi  oczywiście o klasztor wigierski.  W tej wersji ów mnich przedstawiany jest w nie pozytywnym świetle. Ponoć mnich miał się chwalić tym objawieniem w Augustowie i od tego czasu zaczęli go odwiedzać mieszkańcy sąsiednich miejscowości.
-Jeszcze istnieje inna wersja , że pustelnik mieszkał na wyspie sam i kiedy zobaczył  człowieka, który odwiedził go, mimo iż było to serce Puszczy Augustowskiej,bardzo się  ucieszył.
Przybysz został poczęstowany ziołami i owocami lasu, dlatego odszedł uzdrowiony.

Jaka wersja jest prawdziwa? Dziś się nie dowiemy ważne, że o nich wiemy. Natomiast pierwsze zapisy w  księgach o działalności kościoła pochodzą z 1740r. Przeor kamedułów o.Cyprian wysłał list do Wilna z wiadomością, że ma kłopoty z cudami, jakie na tym terenie występują. Prosił o przysłanie komisji  i zbadanie istniejącej sytuacji. W  rezultacie pustelnik musiał wyspę opuścić.
Ludność pozostała wierna swoim modlitwom, prosząc o łaski.
Dopiero po tych opowieściach jest mowa o Wincentym Morawskim –emerytowanym wojskowym. I tu dopiero jest mowa,że wykopał On studnię,od której pochodzi nazwa miejscowości..
Morawski w 1770r dzięki pomocy i ofiarności wiernych wybudował kapliczkę i dopiero w 1782r uzyskał odpust od papieża Piusa VI.  Wiemy,że udał się do Rzymu i powrócił z obrazami i czterema odpustami.Dalsze informacje dotyczące jego pochówku,pokrywają się z tym co pisałam w 2010r.

Offline Dala

  • Forumowicz
  • *
  • Wiadomości: 30
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #207 dnia: 08 Sie, 2012, 20:20:10 »
Witam serdecznie i wakacyjnie!
Zaledwie 8km od naszej miejscowości znajduje się cudowna Studzienka Jankowicka.
Legenda głosi, że stało się to w czasie najazdu husytów na Śląsk ( początek lat trzydziestych pietnastego wieku). Rybnicki wikary, ksiądz Walenty(postać o którą spierają się historycy) jechał konno do umierającej, młodej matki mieszkającej w okolicy Jankowic. Na piersi miał bursę z Najświętszym Sakramentem. Kiedy zbliżał się do lasu zauważył go konny oddział husytów i rozpoczęto pościg. Walenty przegalopował obok wzgórza, gdzie stał wypruchniały dąb. Zawrócił i ukrył hostię w dziupli, niestety to spowodowało, że husyci dopadli go w pobliskim wąwozie i zabili. Kilka dni później okoliczni chłopi pochowali jego ciało w małej dolince. Po pokonaniu najeźdźców w bitwie pod Rybnikiem, ludzie przypomnieli sobie o bohaterskim księdzu i chcieli pochować jego szczątki w kościele, ale we skazanym miejscu nic nie znaleziono, za to z rzekomego grobu wytrysło źródełko, które istnieje do dziś. Jeżeli wierzyć okolicznej ludności, jego woda leczy 99 różnych chorób.
Legenda ma ciąg dalszy, mówiący o tym, jak odkryto, hostię schowaną w dębie.
Wiele lat później ubogi pastuszek lubił wysiadywać na uschniętym prawie drzewie. Stawał na najgrubszym konarze i głosił kazania dla przypadkowych słuchaczy. Kiedy wieść o tym doszła do uszu rybnickiego proboszcza, ten wybrał się tam z procesja. W dziupli znaleziono nienaruszoną hostię, którą zakrywała barć pszczół leśnych  a dziupla osnuta była pajęczynami.
W naszej okolicy istnieje szczególny sentyment do imion: Walenty i Ignacy( tak nazywał się pastuszek)
jak również do pszczół i pająków, których się nie zabija.
W Jankowicach istnieje sanktuarium Bożego Ciała. Mieści się w zabytkowym, drewnianym kościółku.
Historię studzienki opisał XIX wieczny drukarz i pisarz Karol Miarka (starszy) w książce "Husyci na Górnym
Śląsku.
Ja osobiście słyszałam tę opowieść od babci. Wiąże się ona także z naszym miastem  Żory, które przez kilka miesięcy w roku 1433 było oblegane przez przeważające siły husytów i obroniły się dzięki temu, że żorzanki stanęły na murach.

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5206
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #208 dnia: 29 Sie, 2012, 00:41:28 »
Zakopane

-Dawno temu w jednej wiosce mieszkał mały chłopiec, który marzył by pokonać okrutnego króla węży,którego czarni żołnierze grabili wszystkie wioski.
Pewnego dnia gdy chłopiec zwany Perłowicem dumał nad swoim marzeniem, wyrósł przed nim kwiat lilii i powiedział ludzkim głosem,że zna jego marzenie i może pomóc mu je spełnić pod warunkiem,że będzie miał czystą i niewinną duszę. Następnie lilia kazała chłopcu podnieść leżący pod skałą pręt osinowy. Chłopiec próbował podnieść gałązkę,ale okazała się za ciężka.''Jeszcze nie naszedł czas''-tak odezwała się lilia.
Perłowiec musiał czekać wiele lat aby udowodnić swoim życiem,że pozostał bez grzechu.Bardzo często przychodził w to miejsce i próbował podnieść gałązkę, która wydawała się tak ciężka,jakby była z ołowiu. Aż pewnego dnia gdy już stał się młodzieńcem znowu ukazała mu się lilia i powiedziała mu,że teraz jest już gotów.
Wtedy młodzieniec ruszył w stronę Tatr,pokonał trudną drogę,ale nie zniechęcał się i przedzierał się przez gęste lasy i pokonywał napotkane skały,aż stanął oko w oko ze smokiem, którego pokonał,a ten zamienił się w górę zwaną Wołoszynem. Młodzieniec szedł dalej, dotarł nad Morskie Oko-tam czaiły się poczwary, które skamieniały z przerażenia,że znalazł się śmiałek z taką mocą,że one były wobec niego bezsilne. 
Wreszcie Perłowiec dotarł do samego króla węży. Rozpoczęła się walka między nimi,ale wąż poczuł,że przegrywa i zaczął młodzieńca prosić -najpierw obiecywał mu królewnę za żonę, ale chłopak nie dał się przekupić. Pokonał węża, a ten z wielkiego bólu zakopał się po ziemię w miejscu, gdzie dziś wznosi się Zakopane.

Ludzie z wdzięczności chcieli Prełowica uczynić królem,ale ten w swej skromności powtarzał,że podziękowania należą się kwiatowi lilii, która wskazała mu jak świat wybawić od złego.


Jan Kasprowicz - ''królu wężów i o walecznym a czystym młodzieńcu Perłowicu.''

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5206
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #209 dnia: 21 Wrz, 2012, 17:29:17 »
Jak  powstaje legenda
W ostatnich dniach sierpnia w Poznaniu znaleziono zwłoki młodej kobiety, do tej pory nie wiadomo kim była denatka i kto dokonał zbrodni. Na podstawie tego wydarzenia krążą pogłoski, że po mieście grasuje  seryjny morderca.  W prasie można znaleść wypowiedzi mieszkańców,że podobno morderca grasuje,a policja wycisza sprawę, aby nie siać paniki. Do tej pory można powiedzieć,że jest to pogłoska-jednak socjolog  twierdzi,że tego rodzaju pogłoski z czasem ucichną, a po latach jeśli przestępca nie zostanie wykryty historia ta może stać się tematem legendy.   Pytanie co łączy pogłoskę z legendą ? Otóż w obu przypadkach ludzie wierzą bardziej w to co mówi się ‘’na mieście’’ niż oficjalne doniesienia.

-Np w 1985r w Krakowie głośno mówiono o wampirze, który mordował kobiety.Wg legendy morderca udawał płacz dziecka, czym wabił swoje ofiary. Wszystko odbywało się nocą w odludnych miejscach  osiedli i działek krakowskich. Ofiary były gwałcone,a ich ciała okaleczano. Podobno takich przypadków miało być około 30. I chociaż w okolicy nie było żadnego zabójstwa, plotka się rozpowszechniała.

- Porywanie dzieci w dużych skłepach też powraca i w niektórych kręgach jest do dziś powtarzana mimo,że policja nie potwierdza takich przypadków. Sprawa zawsze dotyczy dziewczynek – dziecko ginie w sklepie, gdy opiekunowie wybierają towar, może też przytrafiać się na placu zabaw. Rodzice zgłaszają zaginięcie obsłudze placówki, Ochrona poszukuje dziecko I znajduje żywe w toalecie. Dziewczynka ma obcięte włosy, ubrana jest jak chłopiec, Można powiedzieć,że ktoś chciał dziecko porwać,lecz przestraszony porzuca w toalecie. Legenda ta ciągle powraca, tak samo jak opowieść o wycinaniu im organów na przeszczep.

- Ta opowieść dotyczy Poznania, pojawiła się kilka lat temu, chociaż ja czytam o tym po raz pierwszy.Podobno pierwszy raz ukazała się w internecie, później powtarzano ją w realnym życiu. Do wydarzeń miało dochodzić na dużych parkingach przed centrami handlowymi. Do kobiety powracającej z zakupami do swego samochodu podchodził uprzejmy pan i proponował okazyjny zakup perfum. Kobieta wąchała flakonik i …..traciła przytomność. Ponoć w buteleczce nie było perfum, tylko chloroform. Mężczyzna korzystając z nieświadomości kobiety, zabierał wszystkie cenne zakupy, torebkę, portfel, a nawet była mowa o wywiezieniu i gwałcie.

- Natomiast w Ostrowie Wielkopolskim w 1999r ludzie mówili o porywaczach w czarnym BMW. Ponoć zamiast lusterek samochód miał  rogi-są osoby,które twierdziły,że również klamki były w kształcie rogów. Samochód miał jeździć po mieście, osoby w nim jadące miały porywać dzieci. W mieście wybuchła panika, rodzice odbierali dzieci ze szkół. Policja wydała oświadczenie prostując plotkę, jednak ludzie im nie wierzyli.
Podobne BMW miało ukazywać się w innych regionach naszego kraju. Mało tego wymyślono,że po mieście chodził człowiek, który zaczepiał przechodniów i pytał się ‘’jaka jest godzina’’, gdy zapytany odpowiadał, wtedy ów człowiek miał mówić ‘’za siedem dni o tej godzinie umrzesz’’. Najgorsze,że znalazły się osoby, które potwierdziły tą przepowiednię.Ponoć ludzi mieli umierać na zawał serca lub popełniali samobójstwa.

-Kolejna opowieść sięga lat 80-tych ubiegłego stulecia. Opowiadały I bały się jej panny młode, chodziło o to,że ponoć młoda dziewczyna została pochowana w drogiej sukni ślubnej. Po pogrzebie ktoś rozkopał grób I zabrał suknię, którą sprzedał w komisie. Kolejna młoda dziewczyna nieświadoma pochodzenia sukni  wykupiła ją z komisu- zadrasnęła się i zaraziła trupim jadem. Podobno niedawno legenda powróciła i mówiono o takiej sukni kupionej na intrnetowym portalu.

-Śmieszna historia miała się wydarzyć przed laty na poznańskim Piątkowie. Dzieci ulepiły bałwana i ktoś dowcipny rozjechał bałwanka. Dzieci ulepiły następnego i  historia się powtórzyła –tak działo się kilka razy,aż kiedyś złośliwy kierowca miał pecha. Dzieci ulepiły bałwana na……. hydrancie. Podałam to w żartobliwej formie, jednak w wielu miastach opowiadano tą historię I przedstawiano różne motywy kierowcy.

-Za czasów PRL-u  mówiono o czarnej karocy, która jeździła po Śląsku. W karocy jeździł szatan I tak jak pisłam wyżej, też pytał o godzinę i przepowiadał śmierć. Zarzucano mu również porywanie dzieci. O czarnej wołdze już pisałam. Filip Graliński w swojej książce opisał około 80 legend miejskich. Podobno w swoich zbiorach ma ich 150.  Twierdzi,że obecnie może krążyć po kraju około 200-300 legend miejskich.
Autor jest zdania,że :
Cytuj
legenda jest opowiadana jako prawdziwa,rozprzestrzenia się spontanicznie-słuchacze stają się opowiadającymi i przekazują opowieść dalej.Podczas opowiadania historia ulega modyfikacjom, w opowieści pojawiają się nowe szczegóły, inne giną.Często modyfikacje mają na celu dostosowanie opowieści do lokalnych realiów.
Głos Wielkopolski