Autor Wątek: Zasłyszane mity i legendy  (Przeczytany 63423 razy)

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5206
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #180 dnia: 08 Sie, 2011, 22:24:43 »
Szalona Barbara z Reszla

Około 200 lat temu, w Lidzbarku Warmińskim  został wykonany ostatni w Europie wyrok  spalenia na stosie kobiety,uważanej za czarownicę.
''Czarownicą'' została nazwana 30-letnia Barbara Zdunk,matka czwórki dzieci,która zamieszkała z    22-letnim Jakubem Auster w okolicy Pleśna  trudnili się pracą w owczarni. Ich szczęście nie trwało zbyt długo,kochanek porzuca Barbarę i przenosi się do miasta. Kobieta w swym żalu odgraża się,że Jakuba pochłoną płomienie. Ludzie zaczęli nazywać ją ''Szaloną Barbarą''.Po pewnym czasie w Reszlu,gdzie przebywał kochanek-wybucha pożar,który zajął połowę miasta,wiele ludzi poniosło śmierć,natomiast brak wiadomości czy zginął Jakub. Jak można przewidzieć,za całe nieszczęście  zostaje posądzona Barbara-osadzono ją w reszelskim zamku. Spędza w lochu cztery lata,gdzie nie żałowano jej bicia i tortur. Mimo,że kobieta znajduje się w lochu,wybucha kolejny pożar ,co  utwierdza wszystkich,że jej moc jest tak silna,że sięga zza krat lochu.22 czerwca 1808r sąd miejski w Reszlu wydał wyrok na czarownicę. Została przewieziona z Reszla do Korsz i wyrok wykonano 21 sierpnie 1811r. Podpalenia stosu dokonał kat z Lidzbarka Warmińskiego.
W Reszlu do dzisiejszego dnia ludzie składają kwiaty na jej grobie-chcąc w ten sposób nie budzić złego ducha.

Nie lubię czytać dziennika Fakt,kupujemy go ponieważ mąż znajduje w nim wiadomości sportowe. Nie ukrywam,że gazetę przeglądam i powyższą opowiastkę wyczytałam właśnie w tej gazecie,pozwoliłam ją wykorzystać,tym bardziej,że Korsze-to prawie -jak u Was. Pozwoliłam sobie na pewne skróty i dorzuciłam do naszego wątku.

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5206
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #181 dnia: 17 Sie, 2011, 16:10:41 »
Objawienie w Guadalupie

W  poniedziałek 15 sierpnie oglądałam program Wojciecha Cejrowskiego i usłyszałam krótką opowiastkę na temat objawienia w Guadalupie w Meksyku. Znalazłam kilka stron w internecie,ale zawierają one bardzo obszerne opisy tego wydarzenia. Wielu z nas na pewno słyszało o tym wydarzeniu sprzed lat,ale mało kiedy zastanawiamy się jak naprawdę wyglądało objawienie.  Opowieść mocno przypomina objawienie w polskim Licheniu.

Teraz opowieść W.C.
Bardzo dawno temu w XVI w. pewnemu Indianinowi w meksykańskich górach ukazała się piękna pani,która odezwała się do Juana,aby wypełnił jej życzenie,którym miało być wybudowanie kościoła. Juan zwany ''wiejskim głupkiem'',poszedł do biskupa -jednak nie chciano go wpuścić. Nie zrezygnował i chodził tak długo,aż biskup pozwolił na wpuszczenie go do swej siedziby. Dlaczego Cejrowski nazywa chłopa ''wiejskim głupkiem''? Po prostu wychodzi z założenia,że gdyby był mądrzejszy,to nie narzucałby się biskupowi. Fakt,że we wszystkich objawieniach spotykamy ludzi ''wybranych'',którzy są przeważnie ludźmi prostymi.
Jak już wspomniałam Juan stanął przed biskupem i przedstawił mu prośbę i życzenie Matki Boskiej. Jednak duchowny nie chciał bez dowodu uwierzyć w to co usłyszał. Indianin odszedł i zastanawiał się jaki dowód ma przedstawić biskupowi. Okazało się,że spotkał po raz drugi ''panienkę'',która zapewniła go,że dowód znajdzie. Kazała udać się na wzgórze po ...kwiaty,Juan tak uczynił i ku jego zdziwieniu zobaczył rosnące tam piękne róże,które w tamtym klimacie tak obficie nie rosną..Z naręczem kwiatów udał się ponownie do biskupa i tu nastąpiła kolejna dziwna sytuacja,kiedy chłop rozsypał przed biskupem przyniesione kwiaty,okazało się,że na koszuli miał odbitą postać Matki Boskiej. Wszyscy obecni padli na kolana,a biskup dał wiarę opowieściom Juana.
I takim sposobem szybko wybudowano kościół na wzgórzu Tapeyac,który dziś jest największym sanktuarium maryjnym w Meksyku. Co roku ludzie wędrują do tego miejsca z całego kraju.
Warto wspomnieć,że przy okazji tego święta odbywa się tam wielki jarmark,sprzedawane są pamiątki z wizerunkiem maryjnym. W.C zwrócił uwagę na oczy,znajdujące się na obrazie Matki Boskiej z Guadalupe  oglądane przez największych sceptyków bez wątpienia przypominają oczy ludzkie. Tyle opowiadania więcej jeśli chcecie przeczytajcie sami,może dokładniej opisane jest na stronie,którą zamieszczę,ale ciekawiej słuchało się opowieści  z reportażu W.Cejrowskiego.
 
http://www.vismaya-maitreya.pl/wielcy_ludzie_objawienia_w_guadalupe_-_meksyk.html

Chciałam napisać tą opowieść już w poniedziałek,czyli 15 sierpnia,ale ostatnio jestem mocno zagoniona,więc dziś znalazłam wolną chwilę.Potraktujcie dzisiejszy temat,jako ciekawostkę,bo nie chciałabym komukolwiek się narzucać i naruszać jego sferę wiary lub nie wiary  ;)
« Ostatnia zmiana: 17 Sie, 2011, 16:15:00 wysłana przez gaga »

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5206
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #182 dnia: 19 Sie, 2011, 19:12:32 »
Dziś uszykowałam kolejne podanie,gdzie będzie bohaterem osoba niezbyt mądra.Opiszę to jako potwierdzenie słów Wojtka Cejrowskiego z poprzedniego podania,a często mówi się ''czemuś biedny?-boś głupi'' lub ''czemuś głupi?-boś biedny'' i przewija się to przez całą ''mądrość ludową'' wszystkich narodów.

Głupi Jasio

Pewien kmieć obiecał swemu parobkowi swoją córkę za żonę przypomina się w tym miejscu kabaret Ani Mru Mru  :P .Dzięki ciężkiej i uczciwej pracy Jaśka-kmieć bardzo się wzbogacił i ....zmienił swoją decyzję.Znalazł dla swej córki lepszego kandydata na męża,którym był bogaty dziedzic.Jaśko zwany głupim znał pewne powiedzenie:''Trzymaj się mocno!''-usłyszał je pewnego dnia gdy nie mógł przymocować dyszla do wozu.Za pomocą tych słów dyszel przylgnął do wozu.
Głupi Jaśko użył tych słów,gdy pan młody obejmował jego wybrankę na ślubie-młoda para nie mogła się rozłączyć.Ksiądz odmawiał nad nimi pacierze,ale nic nie pomogło.Wezwano ''mądrą'' i gdy kobieta przechodziła przez wodę uniosła spódnicę.wtedy Jaśko szepnął znane powiedzenie i kobieta pozostała z uniesioną suknią w bezruchu.Kmieć domyślił się,że wszytko to sprawka parobka i próbował za pomocą kija okładać Jaśka-jednak i tą razą chłopak użył magicznego powiedzenia.Wszyscy zamarli.Kmieć załamany obiecał parobkowi wysoką nagrodę i wtedy...Jaś uwolnił wszystkich wypowiadając słowa :''Puszczaj,puszczaj''. I tym sposobem Jasiek został bogatym człowiekiem.

Skrót z książki: ''Poznańskie legendy i nie tylko'' K.Kwaśniewski
« Ostatnia zmiana: 19 Sie, 2011, 19:58:46 wysłana przez noka »

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5206
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #183 dnia: 23 Sie, 2011, 22:29:15 »
Na początku sierpnia pisałam o Szalonej Barbarze -21 sierpnia w Reszlu odbyła się wbrew kilku protestom,historyczna rekonstrukcja tamtejszych wydarzeń.Widowisko utrzymane było w konwencji teatru ulicznego.Egzekucję potraktowano symbolicznie,aby uniknąć drastyczności samego wydarzenia-na stosie nie umieszczono manekina,scenie towarzyszyło bicie dzwonów i krzyki kobiet.''Aktorami'' całego przedstawienia byli mieszkańcy Reszla.Całe widowisko odbyło się pod nazwą ''Proces Barbary Zdun-warmińskie Salem?'' -Widzów nie zabrakło.

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5206
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #184 dnia: 01 Wrz, 2011, 15:38:08 »
Wzgórze Św. Wojciecha w Poznaniu

W czasach,gdy Polska przyjęła chrześcijaństwo, a druga część narodu pozostawała jeszcze przy wierzeniach w starych bogów, w stronę  Poznania podążał ze skromnym orszakiem z Czech sławny biskup ,pochodzący z możnego rodu. Zbliżał się wieczór,więc podróżni postanowili poszukać w tym mieście noclegu. Ów biskup,a był to biskup Wojciech, który zobaczył na niewielkim wzgórzu sporą grupę ludzi, postanowił wykorzystać swą obecność i poszedł w kierunku wzgórza i zaczął głosić kazanie. Jego słowa wzbudziły duże zainteresowanie, ludzi zaczęło przybywać i aż do zmroku słuchali jego słów. Po kilku dniach biskup opuścił miasto wraz ze swym orszakiem i skierował się w stronę Gniezna, a potem aż do Prus.
Po pewnym czasie rozniosła się wiadomość o męczeńskiej śmierci biskupa Wojciecha.

Poznaniacy dobrze zapamiętali mądre słowa biskupa i upamiętnili wzgórze jego imieniem. Po pewnym czasie stanął tam kościół, który istnieje do dnia dzisiejszego,a przy kościele po latach powstał cmentarz,na którym spoczywają najbardziej zasłużeni Wielkopolanie.

Wzgórze św. Wojciecha na którym stoi kościół pod tym samym wezwaniem,oraz opisywany cmentarz,znajdują się w pobliżu  pl. Wielkopolskiego,niedaleko Starego Rynku w Poznaniu.
Wiadomość dla tych,którzy kiedyś zawitają do ''mojego''miasta .W pierwszym linku możecie znaleźć historię i galerię zdjęć kościoła.

http://www.swietywojciech.archpoznan.org.pl/startowa.html


http://www.pascal.pl/atrakcja.php?id=30155





Offline Dala

  • Forumowicz
  • *
  • Wiadomości: 30
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #185 dnia: 08 Wrz, 2011, 20:14:28 »
Witam wszystkich ponownie! Takie ciekawe dyskusje beze mnie?
Zapewne słyszeliście o Sydonii von Borck z Pomorza, to autentyczna postać, żyła w latach 1545 - 1620. Została ścięta a następnie spalona na stosie.
Jako młoda, szlachetnie urodzona dziewczyna dostała się na dwór księcia
Filipa I w Wołogoszczy. Ponieważ była bardzo piękna, pokochał ją książęcy syn i przyrzekł małżeństwo, ale na obietnicy się skończyło. W dniu jego ślubu z inną, Sydonia miała przekląć publicznie jego ród. Po latach klątwa się spełniła, bo cały ród zszedł z tego świata bezpotomnie. Czy istniały jeszcze jakieś inne dowody na to, że ta kobieta była czarownicą, trudno dociec.
W Kołobrzegu można zobaczyć miejsce w którym ta dumna szlachcianka była więziona, miejscowi nazywają je "basztą Sydonii"
Pozdrawiam
 Dala

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5206
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #186 dnia: 17 Wrz, 2011, 19:52:30 »
Link,który zamieszczam nie dotyczy legendy,ani jakiegoś mitu.Artykuł pokazuje,że w dzisiejszych czasach też żyją ludzie z predyspozycjami do przewidywania i cóż by je czekało,gdybyśmy cofnęli się o wieki wstecz ???


http://kobieta.interia.pl/gwiazdy/news/zielonooka-czarownica,1693049,2426

Offline Dala

  • Forumowicz
  • *
  • Wiadomości: 30
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #187 dnia: 18 Wrz, 2011, 18:38:02 »
Witajcie Kochani!
Naszej nieocenionej i niestrudzonej Gadze( czy mogę tak odmienić?) udało się znaleźć coś ciekawego, dziękuje z serca!
A teraz moje pięć groszy do tematu:
U nas, na Śląsku obecnie mieszkają posiadacze wszelkich, możliwych kolorów oczu, chociaż takie naprawdę czarne (nie ciemno piwne i nie brązowe) zdarzają się raczej rzadko. Na wsiach jeszcze sto-dwieście lat temu ich właścicielki (szczególnie!) i właściciele mieli wyraźnie "przechlapane", gdyż czarnookich oskarżano o rzucanie uroków. Podobnie było w przypadku "kosookich" (zezowatych). Dotkniętym tymi "wadami" nie pozostawało nic innego, jak chodzić ze wzrokiem utkwionym w ziemię! Czarne oczy mieli też płanetnicy ( słowiańskie demony rządzące opadami), ale nie mieli w oku źrenicy, bo nie posiadali duszy.
Konkluzja jest taka: Opiewane w piosenkach "czarne oczy" uznawane były nie tyle  za urocze, co raczej za uroczne! Ciekawe, czy jeszcze nadal ktoś tak uważa?
Pozdrawiam
Dala
 

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5206
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #188 dnia: 18 Wrz, 2011, 23:52:55 »
Witaj Dala,możesz odmieniać,jak tylko zechcesz  ;D  

Mówiono,że w czarnych oczach można się utopić.  :facepalm:

Ja natomiast współcześnie znałam kobietę o tak jasnych oczach,że były prawie przezroczyste.Gdy ta pani nas odwiedzała,moja wówczas mała córcia,zaczynała płakać i nic jej nie mogło uspokoić.-choć była bardzo spokojnym dzieckiem. Zaczęłam podejrzewać,że dziecko musi coś wyczuwać.Zawsze się mówi,że dzieci i zwierzęta mają intuicję. Po latach usłyszałam,że to była kobieta,która wiele złego uczyniła w życiu i mimo,że nie jestem przesądna,traktuję ludzi z takimi oczami z dużą ostrożnością.
Podobno kolor oczu jest oznacznikiem charakteru człowieka. Jak gdzieś odnajdę,to napiszę.

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5206
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #189 dnia: 26 Wrz, 2011, 23:19:35 »
W wątku o Litwinach poruszaliśmy temat zmiany nazw z dwujęzycznych na jednojęzyczne. Wpadło mi w ręce opowiadanie,które nawiązuje do tego tematu.
Na wstępie wypada wspomnieć,że zmiany lub nadawanie we własnym brzmieniu nazwisk i nazw,należało w historii Polski do zabiegów zaborców i kolonizatorów,szczególnie wtedy,gdy ich język znacznie różnił się od miejscowego. W Polsce były spotykane takie sytuacje w okresie zaborów niemieckich,jednak do dziś trwają spory z mniejszościami narodowymi i tu mam na myśli naszych wschodnich sąsiadów-Litwinów.
Teraz krótka opowieść jak z Nieboraka miał powstać Himmelkrebs

-W czasach niewoli niemieckiej w Poznaniu żył nauczyciel o  nazwisku Nieborak, był to bardzo uczciwy i sumienny człowiek.Niemcy szybko się na nim poznali i zaczęto oferować mu zaszczytne stanowiska,było jedno ale.....miał zmienić swoje nazwisko na niemieckie.
Inspektor,który z nim rozmawiał,stwierdził,że uczynią to w bardzo prosty sposób.Jednak po kilku próbach,proponowane nazwiska nie odpowiadały Nieborakowi. Wtedy zniecierpliwiony inspektor podzielił nazwisko ''Nieborak'' na dwie części i pyta się nauczyciela:
-Co znaczy niebo po niemiecku? -''Himmel''-odpowiada zapytany.
-Co oznacza rak? -''Krebs''-odpowiada Polak.
-No widzi pan,będzie się pan nazywał Himmelkrebs-to jest piękne stare niemieckie nazwisko.Niech się pan szybko zdecyduje,a sprawę szybko załatwimy.
Nauczyciel postanowił poradzić się żonie,której wytłumaczył jakie korzyści może im przynieść zmiana nazwiska -ta rozwścieczona chwyciła za miotłę i mężowi przygroziła. Ponieważ Nieborak bardziej się bał żony,niż niemieckiego inspektora,poszedł do niego i wyjaśnił,że żonie proponowane nazwisko się nie podoba.
Inspektor poczuł się urażony,że tak piękne nazwisko zostało wzgardzone i tym sposobem Nieborak,został Nieborakiem i wszystkie awanse go ominęły.

Poznańskie legendy i nie tylko.

Offline Dala

  • Forumowicz
  • *
  • Wiadomości: 30
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #190 dnia: 29 Wrz, 2011, 14:34:45 »
Witam,
Opowieść Gagi nasunęła mi na myśl pewne wątki z życia wzięte. Mniej więcej sto lat temu w sasiedniej miejscowości działał nauczyciel i organista nazwiskiem Żebrok (śląska forma od żebrak), ale jego syn zmienił sobie nazwisko na Żebrowski, bo uważał, że że jest obraźliwe.
Pewien mój znajomy nazwiskiem Nicpoń zmienił je na Nowakowski, kiedy został dyrektorem mikroskopijnego przedsiębiorstwa.
W latach sześćdziesiatych na Śląsku zmieniono "z urzedu" wiele nazwisk, które wydawały się urzędnikom obce lub zniemczone. Oto przykłady  spośród moich starszych wiekiem znajomych: Kłosok na Kłosek, Magiera na Magóra, Nowok na Nowak, Loewe (niemieckie) na Lewy, Thaule ( francuskie, czytaj: tol) na Taul (rzekomo też niemieckie) Drymel na Dymek, Grybel na Grobel itp. Skutkowało to tym, że potem wiele dokumentów trzeba było prostować przez sąd.
Wiele osób zmieniło też nazwisko z własnego wyboru, bo choć w gwarze śląskiej było "normalne" za to śmieszyło ludzi z innych regionów np. Ociepka albo Ociypka, w gwarze ślaskiej znaczy tyle, co "snopek" lub "kopka","kopa" np. siana.
Poza tym w naszym regionie istnieje wiele nazwisk, które można by uznać za obraźliwe lub ośmieszające ( z wiadomych względów ich jednak nie przytoczę), ale są tak archaiczne, że nawet sami Ślązacy nie wiedzą, co znaczą.
Pozdrawiam i niecierpliwie wyczekuję ciekawego tematu
Dala

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5206
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #191 dnia: 17 Paź, 2011, 00:39:39 »
W zeszłym tygodniu w jednym z dzienników,przeczytałam drastyczną wiadomość,o synowej,która dokonała zbrodni na swej teściowej.Nie wspomnę,co uczyniła ze zwłokami.Kto czytał,ten wie,pozostali mogą się domyślić.Przy takiej okazji,człowiek zastanawia się,jak bardzo ludzie mogą być okrutni.Jednak gdy zajrzałam do legend,okazuje się,że okrucieństwo zawsze w ludziach tkwiło,tylko,że kiedyś ludzie byli bardziej prymitywni.Czyżbyśmy cofali się do poziomu z przed wieków ?
    
O złej matce i dobrej córce

Przed wieloma laty,żyła owdowiała kobieta,która bardzo chciała ponownie wyjść za mąż. Na przeszkodzie stała jej urodziwa,dorastająca córka. Wdowa jeśli znalazła jakiegoś adoratora,ten zaraz zaczynał myśleć o jej córce i tym sposobem matka zaczęła uważać swoją córkę za rywalkę i przeszkodę w ponownym ożenku. Zniecierpliwiona niepowodzeniem zwróciła się do swego parobka,aby zabił  córkę,ten jednak nie miał sumienia dokonać takiej zbrodni,uprosił kobietę,że wywiezie dziewczynę w dalekie strony. Matka jednak zażądała aby ten okaleczył dziewczynę,obcinając jej dłonie z sygnetami na palcach i dostarczył jej wnętrzności na dowód,że jednak córka nie żyje.
Parobek wyruszył w drogę,dziewczyna szybko domyśliła się w jakim celu wywozi ją z domu rodzinnego. Uprosiła go aby obciął jej dłonie,ale darował życie. Jako dowód miał dostarczyć wnętrzności jakiegoś leśnego zwierzęcia. Tak się stało.
Dziewczyna pozostała przy życiu,choć okaleczona,a matka zadowolona,że zgładziła swoją rywalkę.
Pozostawiona w borze dziewczyna żywiła się tym,co mogła zerwać ustami, nie wiedząc,że weszła na tereny króla. Tam zastawiono na nią pułapkę,za uczynione szkody i.......postawiono przed władcą,w celu ukarania. Król gdy zobaczył tak urodziwą i nieszczęśliwą dziewczynę postanowił się z nią ożenić. Po pewnym czasie król miał zostać ojcem,jednak niespodziewanie królowie ''wydali sobie wojnę'' - król wyjechał na wojnę i gdy wojował,żona powiła mu dwóch synów. Matka króla napisała list z tą wiadomością i wysłała przez służącego do króla. Przypadek zrządził,że służący zatrzymał się na nocleg u matki dziewczyny,w rozmowie kobieta domyśliła się,że została oszukana  i młodą żoną króla jest jej rodzona córka. Ponieważ była bardzo niedobrą kobietą,zamieniła list w którym napisała,że jego żona powiła dwa psy. Król odpisał,że mają czekać na jego powrót,ale niestety służący w drodze powrotnej ponownie zatrzymał się na nocleg u tej samej kobiety,ta ponownie zamieniła listy,w którym napisała,że matka króla ma wygnać młodą matkę z pałacu.
Tak uczyniono. Z jednym dzieckiem na jednej ręce,z drugi na drugiej dziewczyna ruszyła w świat.
W trakcie swojej wędrówki spotkała na swej drodze świętego Piotra i Pawła,Ci ochrzcili maleństwa,posmarowali jej ręce i te ….jej znowu odrosły. Pokierowali ją w kierunku opuszczonej chatki i stajenki. Tam matka z synami zamieszkała i biednie,ale sobie radziła.
Gdy król powrócił z wojny,wyjaśniło się nieporozumienie z podmienianymi listami i zaczął szukać swojej żony. W głębokim borze natknął się na małą chatkę,zobaczył tam dwóch małych chłopców i kobietę siedzącą w izbie,która coś szyła. Wydawało mu się,że podobna jest do jego żony,ale ma obie dłonie. Zatrzymali się na nocleg i skromny poczęstunek,służący udał się na nocleg do stajenki,a król pozostał w izbie, położył się spać,bo był bardzo zmęczony-jednak nie mógł zasnąć,tylko udawał,że śpi. Dziewczyna,nadal zajmowała się szyciem,a dzieci bawiły się .Kobieta karciła synów,aby bawili się po cichutku,aby tatuli nie obudzili. Król,gdy to usłyszał,wstał z łóżka,uściskał swoją żonę i wspólnie powrócili do swego domu.
Po pewnym czasie król wydał bal wszystkim panom w całym królestwie. Matka dziewczyny również znalazła się na tym balu. Król w pewnej chwili wstał i zapytał: co też warta jest matka,która własne dziecko chce ze świata zgładzić?  Kobieta myśląc,że nikt jej nie zna,odpowiedziała,że : warta,aby wziąść żelazne brony i taką matkę rozszarpać.
Król na to: wydałaś wyrok na siebie,bierzcie ją,to jest ta matka. I tak zbrodnia została ukarana,a król ze swą rodziną od tej chwili żył szczęśliwie.

Opowieść nie dotyczy konkretnego miejsca. Możemy się domyślać,że opowiastka ta nawiązuje do skrzywdzonej księżnej Ludgardy;spotkanie Piotra i Pawła nawiązuje do patronów Poznania i przypomina aniołów uczestniczących przy podstrzyżynach w domu Piasta kołodzieja. Nie ma w tej opowieści postaci historycznych,jednak treść nawiązuje do życia dworskiego,chłopskiego i panującego w bardzo dawnych czasach. Okrucieństwo tu przedstawione,było kiedyś i dziś go wiele w naszym życiu. Tylko,że dziś nie każda krzywda zostaje ukarana- niestety.
''Poznańskie Legendy i nie tylko'' K. Kwaśniewski

Opowieść w książce napisana jest gwarą,opisałam ją wg obecnej polszczyzny.
« Ostatnia zmiana: 17 Paź, 2011, 00:42:06 wysłana przez gaga »

Offline Benvolio

  • Weteran
  • ***
  • Wiadomości: 296
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #192 dnia: 17 Paź, 2011, 07:24:05 »
To, że ludzie są okrutni i nic ich historia nie nauczyła wiadomo od dawna. Nazizm jak ktoś wcześniej napisał podnosi znowu łeb. Obecna sytuacja ekonomiczno-społeczna temu sprzyja. Opowieść przypomina mi trochę Braci Grimm, którzy lubili taką konwencję.

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5206
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #193 dnia: 17 Paź, 2011, 15:38:04 »
Masz rację,dlatego Bracia Grimm,wg obecnych programów oświaty,nie są polecani jako lektura dla dzieci. Natomiast jestem zdania,że nie wszystkie ich bajki były okrutne  :P Zresztą kiedyś bajki mimo,że nie zawsze akceptowane,były lepsze niż,te współczesne. Mnie z dzieciństwa najbardziej wzruszała bajka o dziewczynce z zapałkami- bardzo mnie dołowała.

Offline Dala

  • Forumowicz
  • *
  • Wiadomości: 30
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #194 dnia: 17 Paź, 2011, 22:17:28 »
Witam, opowieść Gagi jest znana również na Śląsku. Kilkanaście lat temu znalazłam prawie kompletną broszurkę, którą ktoś z naszej rodziny kupił na odpustowym straganie w latach dwudziestych ubiegłego wieku. Nosiła ona tytuł "Opowieść o Genowefie, żonie króla myśliwca". A tak między nami: pogardzana literatura jarmarczna zawierała wiele ciekawych wątków, jeden z nich, o nieszczęśliwej córce kata wykorzystała nasza żorska pisarka, o której już kilkakrotnie wspomniałam.
Powodzenia w tropieniu ciekawych tematów!!!!!!!!!!!!!
Dala.