Autor Wątek: Zasłyszane mity i legendy  (Przeczytany 62968 razy)

Offline Dala

  • Forumowicz
  • *
  • Wiadomości: 30
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #165 dnia: 14 Mar, 2011, 20:34:15 »
Witajcie,
u nas na Śląsku też się mówiło, że "zażywać" kąpieli można dopiero od św. Jana, w okresie międzywojennym w tym dniu otwierano w Żorach kąpielisko miejskie nad  jeziorkiem "Śmieszek". Zresztą dzień św. Jana był szczególny, bo wierzono, że wtedy Jan Chrzciciel święci wodę, i żadne złe moce, a przede wszystkim utopki (zwane czasem utopcami) nie miały dostępu do ludzi kąpiacych się i nie mogły ich skrzywdzić. Utopki traciły swoją zła moc, także kiedy było słychać dzwony kościelne bijące na "Anioł Pański" , ale ich "niemoc" trwała tylko tak długo, jak długo było słychać bicie dzwonu.
pozdrawiam Dala

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5535
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #166 dnia: 15 Mar, 2011, 17:31:40 »
Tykociński utopiec
Na początku XIX w. w Tykocinie, który znajduje się w Waszych okolicach –mieszkał bardzo przystojny młodzieniec –Israel Tiktiner, pochodził z ubogiej rodziny krawieckiej. Israel zakochał się w córce Rabina –Rifce. Dziewczyna pochodziła z bogatej rodziny i ich związek byłby mezaliansem, na co Rabin nie wyraziłby zgody.
Nadeszła wiosna, pachnąca  budzącą się do życia przyrodą. Chłopak nie dostrzegał tych uroków, ponieważ świadomy był porażki jaką poniósł w staraniach o rękę Rifki. Załamany, rzucił się w wody Narwi. Po jego śmierci w Tykocinie zaczęło się źle dziać, na początku lata –utonęło kilka okazałych krów, trochę później utonęło czterech młodych chłopców. W następnym roku w okresie wiosny jeden z doświadczonych rybaków, również zaginął, po jakimś czasie zaginęło kilku kolejnych rybaków. Ludzie byli przestraszeni i nikt już nie chciał jeździć nad ‘’przeklętą’’ rzekę.
Radzono długo co począć, aż córka szewca zeznała, że 29 maja 1829 r. w  pobliżu wsi Morusy widziała demona, który wg opisu odpowiadał  utopcowi. Demon był odrażający, a  jego twarz przykrywały długie włosy, mimo to dziewczyna dopatrzyła się podobieństwa do Israela. Najmądrzejsi Żydzi rozważali  zeznanie Racheli i ostatecznie uznali je jako fantazję. Po woli życie wracało do normy, aż  do 1832r –był to rok masowych zsyłek i… kolejnych  tajemniczych utonięć. Sytuacja ta trwałaby dłużej, aż pewnego dnia do rabina przyszedł miejscowy zabijaka –Michał Łopuchowski, który wierzył w historię z utopcem i zaoferował swą pomoc. Pomoc została przyjęta. Michał nawiązał kontakt z utopcem i zawarł z nim układ. Były to trzy zagadki, gdyby Michał przegrał musiałby skoczyć  do rzeki, gdy Michał zwycięży, wtedy utopiec da spokój mieszkańcom.

Pierwsza zagadka: Co to znaczy,gdy ktoś znajdzie cztery podkowy?
-Utopiec odpowiedział,że gdzieś koń biega na bosaka.
Druga zagadka: Było coś i nic.Coś wyfrunęło oknem,nie wyszło drzwiami.Co zostało?
-Utopiec dłużej myślał,aż odpowiedział: Nie ma coś,nie ma nic,a było coś i nic,więc pozostało i.
Na trzecią zagadką utopiec nie odpowiedział,a brzmiała : Matka jest 21 lat starsza od swojego dziecka,za 6 lat dziecko będzie 5 razy młodsze od matki,a gdzie jest ojciec?
Natomiast Łopuchowscy po kilku miesiącach wybudowali folwark w Tykocinie,utonięcia już się nie przytrafiały.I tak zapanował spokój w Tykocinie.

Legendy Podlasia

Offline Dala

  • Forumowicz
  • *
  • Wiadomości: 30
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #167 dnia: 15 Mar, 2011, 19:51:33 »
Brawo Gaga! Jak ci sie udało znaleźć tę historyjkę? Znajomy etnograf twierdził, że Utopki (Utopce) występują tylko we śląskich wierzeniach, a tymczasem przykład pojawił się tak daleko!
Pozdrawiam wszystkich Forumowiczów
Dala

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5535
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #168 dnia: 15 Mar, 2011, 23:32:31 »
 ;D Moje utopki znalazłam w książce autorstwa Tomasza Lippomana pt.Legendy Podlasia.

To tak samo jak z gwarą regionalną,w gwarze podlaskiej znajduję dużo podobieństwa do gwary poznańskiej.Pozdrawiam ;)

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5535
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #169 dnia: 18 Mar, 2011, 21:30:38 »
.Czarny pies u Raczyńskich
Współczesny budynek poznańskiej Biblioteki Raczyńskich powstał w latach 1822-1829r i od początku służył celom bibliotecznym i nigdy nie był rezydencją . W tamtych latach istniało jeszcze jedno skrzydło, w którym miała powstać galeria obrazów, którą Atanazy Raczyński wywiózł do Berlina, gdzie wybudowano w latach 1842-1844 pałac na cele galerii, po śmierci A. Raczyńskiego  w latach 1883 władze pruskie rozebrały pałac. Tyle mówi historia, natomiast legenda opowiada, że w budynku, w którym mieści się dzisiejsza Biblioteka Raczyńskich, mieszkali właściciele budynku i być może nawiązuje do samobójczej śmierci fundatora  biblioteki- Edwarda Raczyńskiego.
Otóż w kuchennych pomieszczeniach widywany był wielki czarny pies, który był przywiązany łańcuchami do pieca. Ponoć o północy pies zrywał się z łańcuchów i biada temu, kto odważyłby się wejść do pomieszczenia. Pewnej nocy uczeń, który mieszkał w tym domu nie wiedząc o grożącym niebezpieczeństwie, wszedł do kuchni po wodę. Pies był rozwścieczony, oczy świeciły jak rozżarzone węgle. Młodzieniec uszedł z życiem, później opowiadano, że to jakaś służąca otruła swoją panią i za karę została przemieniona w okrutnego psa.
W tamtych latach pojawianie się widm, zawsze  nawiązywało do wierzenia, że w takiej postaci muszą po śmierci pokutować, albo samobójcy, albo truciciele.
                     


''Poznańskie legendy i nie tylko'' K.Kwaśniewski
« Ostatnia zmiana: 19 Mar, 2011, 05:36:33 wysłana przez the_mask »

Offline Dala

  • Forumowicz
  • *
  • Wiadomości: 30
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #170 dnia: 20 Mar, 2011, 18:17:16 »
Witajcie Moi Drodzy,
Z ciekawością przeczytałam opowieść Gagi, też coś niecoś słyszałam o Raczyńskich od mojej znajomej, mieszkanki poznańskiego Sołacza, której dziadek był u nich stangretem,ale tę historię  poznałam po raz pierwszy.
U nas w dzielnicy Baranowice jest pałacyk ( a raczej to, co z niego zostało) otoczony parkiem. Przez cały wiek dziewiętnasty był on własnością markizów De Durant. Niekochana żona jednego z nich żyła we własnym świecie i jej jedyną rozrywką były spacery po parku w towarzystwie dwóch psów. Po jej śmierci psy same wychodziły na spacer i wędrowały sobie znanymi alejkami oraz siadały przy ulubionej kamiennej ławeczce ich pani. Wtedy sprawiały wrażenie, jakby sie do kogoś łasiły, choć nikogo nie było w pobliżu. Oba zeszły z tego świata tego samego dnia. Podejrzewano nawet otrucie, ale śledztwo skończyło się fiaskiem. Markiz wystawił im w parku okazały pomnik, który zniknął w czasie ostatniej wojny, ale ostatnio udało się go odnaleźć.  Sama markiza, albo jak mówią inni hrabina, jest bohaterka opowieści o pojawiającej się w zamku białej (czarnej) damie, ale to długa historia, która opiszę innym razem.
Z pomnikiem wystawionym psu (XVIII wiek), spotkałam się w czasie mojej zeszłorocznej podróży po Czechach, w miejscowości Buchlov (Południowe Morawy). Według legendy pies ten nosił listy od swego pana do jego kochanki mieszkającej w okolicach Pragi.
Pozdrawiam wszystkich
Dala.
 

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5535
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #171 dnia: 24 Mar, 2011, 20:54:17 »
Legenda o Jeziorze Białym i ukrytych w nim skarbach.
W bardzo dawnych czasach, miało miejsce dziwne zdarzenie- kościół pełen wiernych zapadł się pod ziemię, w pobliżu znajdowało się jezioro.. Od tamtego wydarzenia minęło setki lat, pewnego dnia miejscowi rybacy łowili ryby,w trakcie wyciągania sieci wyczuli, że sieć jest wyjątkowo ciężka, jeden z rybaków zaklął i w tym samym czasie cała zawartość sieci opadła w głębiny jeziora. Okazało się, że w sieci zaplątały się dzwony. Zniechęceni i wystraszeni rybacy powrócili do domów. W następną niedzielę ten sam rybak, który zaklął-  ponownie wybrał się na łowisko. Gdy znajdował się na środku jeziora, z wody wynurzyła się piękna dziewczyna, która zwróciła mu uwagę, że gdyby poprzedniej niedzieli nie zaklął, wtedy mógłby wszystkich zatopionych ludzi wybawić, w tej sytuacji jeśli jeszcze raz pojawi się na jeziorze, to obiecuje  mu, że sam zginie. Wypowiedziawszy  to ostrzeżenie, zniknęła w głębinie jeziora.
Rybak, nie przeraził się pogróżką-następnej niedzieli ponownie pojawił się na jeziorze. Dziewczyna dotrzymała słowa i pociągnęła go ze sobą w wody jeziora.
Od tego czasu nikt już nie odważył się wyciągać dzwonów, a ludzie mówią, że gdy wiatr mocno wieje – to od strony jeziora słychać jęki dzwonów.


Legendy,Podania i Baśnie Suwalszczyzny-J.Kopciał
« Ostatnia zmiana: 24 Mar, 2011, 20:56:36 wysłana przez gaga »

Offline Dala

  • Forumowicz
  • *
  • Wiadomości: 30
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #172 dnia: 26 Mar, 2011, 19:21:55 »
Wśród śląskich legend można znaleźć wiele opowieści o dzwonach.
Przytoczę tu dwie.
W okolicy Landku koło Pierśca(teren ten znajduje się około 10 km od Bielska Białej) jest wiele stawów. W czasie kiedy w kościołach ludzie śpiewają i dzwony biją na Rezurekcję ( Wielkanoc), na jednym z nich pojawia się łabędź i machając skrzydłami otwiera skarbiec,  w którym zgromadzone są skarby pewnego szlachcica, który wolał zapaść się pod ziemię razem ze swoim bogactwem niż płacić podatki. Łabędziem jest kochająca córka, która pragnie uwolnić ojca z podziemi, ale musi jej w tym pomóc żywy człowiek o czystym sercu.
Wątek ten znany w okolicy, pojawił się również w książce napisanej przez Niemca ( nazwiska nie pamiętam, bo czytałam ją dość dawno) wydanej w latach czterdziestych XXw. w Gliwicach.
Ostatnio natknęłam się na legendę o wyrskim dzwonie. Wyry to miejscowość niedaleko Mikołowa na Śląsku. Tam podobno była mała osada w lesie, którą zniszczyli Tatarzy (XIII w.) Ludzie o niej zapomnieli ,ale w samo południe na jednej z leśnych polan można było usłyszeć bicie dzwonu.W XIX w. książę pszczyński kazał wyrąbywać tam dorodne świerki potrzebne na stemple ( obudowy chodników) w jego kopalniach, wtedy  jeden z leśnikow znalazł na polanie złoty dzwon, który leżał w miejscu przekopanym przez dziki.
Dzwon odwieziono do najbliższego kościoła, ale on trzykrotnie wracał na stare miejsce. W końcu zbudowano dla niego dzwonnicę, lecz dzwon nie dzwonił i nikt go nie mógł uruchomić. Dopiero kiedy wokół kapliczki powstała nowa osada, dzwon sam zakołysał sie pod naporem wiatru i rozdzwonił. Jego dźwięk niósł się daleko: Dzik rył - wyrył, dzik rył wyrył... Odtąd miejscowość  i jej mieszkańców zaczęto nazywać Wyrami.
Tę piękną legendę autorstwa pani Elżbiety Grymel znalazłam w książce "Żory
piórem i pędzlem 4" (Podania i legendy śląskie)
Więcej informacji o autorce i jej twórczości znajdziecie na "e-kultura zory literaci" Pozdrawiam wiosennie, Dala

Offline Dala

  • Forumowicz
  • *
  • Wiadomości: 30
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #173 dnia: 13 Kwi, 2011, 20:18:19 »
Nareszcie znalazłam trochę wolnego czasu, żeby napisać o zjawie z pałacyku w Baranowicach. Jedni twierdzą że jest biała inni, że czarna, a może są dwie? Czarna ukazała się robotnikom remontującym szkołę, która w latach sześćdziesiątych znajdowała się w pałacyku. Późnym wieczorem pracujący tam ludzie zauważyli ciemną, tęgą, kobiecą postać z rulonem pod pachą. Zjawa rozwiała się w drugim końcu korytarza. Świadków było kilku, więc jeśli to była halucynacja, to musiała być zbiorowa.
Powszechnie uważa się, że dama ta jest duchem opiekuńczym pałacu. Ostrzega mieszkańców przed wpadkami. Biała postać obudziła przedwojennego rządcę i uratowała mu życie, bo chwilę później na jego łóżko spadł ogromny, kryształowy żyrandol.
Trzykrotnie ktoś zapukał do dworskiego biura. Zdenerwowany urzędnik pobiegł do drzwi, by złapać psotnika i wtedy przez okno wpadł olbrzymi konar i zniszczył biurko przy którym siedział ten urzędnik.
Któregoś popołudnia dyrektorkę szkoły i nauczycieli wezwano na konferencję do ratusza. Była piękna pogoda i okna na piętrze pozostawiono otwarte. Po godzinie rozszalała się straszna burza, ale budynek nie ucierpiał, bo ktoś pozamykał okna w budynku zamkniętym na klucz, który spoczywał w kieszeni pani dyrektorki. Nikt się też nie przyznał do tego czynu.
Teraz stosunkowo młoda historia: przez wiele lat pałacyk stał pusty i popadał w ruinę. Grupa młodych muzyków nie miała gdzie ćwiczyć i postanowiła skorzystać nielegalnie z pustostanu, dostając sie do niego oknem. Wnieśli część instrumentów i poszli do samochodu po resztę. Kiedy wrócili po pięciu minutach (!) wszystkie instrumenty, które oni wkładali przez okno co najmniej minut kilkanaście, znaleźli równo ustawione na podwórku. Muzyce nie chcieli jednak zrezygnować ze ćwiczenia, skoro przyjechali tak daleko, wtedy wszystkie okna pałacyku rozbłysły silnym prawie białym światłem, a budynek od lat był pozbawiony prądu. I w tym wypadku świadków było kilku.
Kim jest dama pojawiająca się w pałacu?
Tu zdania są podzielone: może to być nieszczęśliwa hrabina de Durant lub właścicielka baranowickich dóbr w okresie "potopu szwedzkiego". Zmarła samotnie i nigdy nie odnaleziono jej testamentu (czyżby to był ten rulon, który niosła zjawa?)
 Chyba wystarczy straszenia na dziś.
Pozdrawiam
Dala

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5535
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #174 dnia: 18 Kwi, 2011, 22:00:37 »
Coś do czytania na zbliżające się święta   :P

Halszka z baszty szamotulskiej
Opowieść o Halszce i jej despotycznej matce oparta jest na faktach historycznych. Nawet Jan Matejko umieścił jej postać, na swoim obrazie ‘’Kazanie Skargi’’- Halszka czyli Elżbieta Ostrogska stoi obok pogrążonej w modlitwie Anny Jagiellonki. Kopia tego obrazu wisi w szamotulskiej baszcie Halszki.
Losy jej były tragiczne-  zgotowała je jej matka Beata Kościelecka. Halszka była córką Eliasza Ostrogskiego, syna hetmana Konstantego- zwycięzcy spod Orszy  [1514r]i wspomnianej Beaty, nieślubnej córki króla Zygmunta I Starego, która wychowana była na dworze królowej Bony. Mówiono, że Halszka-była dzieckiem jedynym i pogrobowym tzn.urodziła się po śmierci swego ojca i tym samym stała się jedyną dziedziczką ogromnego majątku i właścicielką połowy dóbr swego ojca. Do czasu swej pełnoletności znajdowała się zgodnie z testamentem pod opieką Fedora Sanguszki, Wasyla Ostrogskiego i pary królewskiej. Ordynacja Ostrogska obejmowała 28 miast, kilkanaście zamków, wielkie obszary na Wołyniu, Podolu i Ukrainie.
Matka Halszki jak i król Zygmunt August pilnowali, aby cały majątek dziewczyny dostał się w dobre ręce i pilnowano, aby dziewczyna nie popełniła złego wyboru partnera. Despotyczna matka całkowicie podporządkowała córkę i losy jej potoczyły się zgodnie z jej wolą. Na dodatek w 1551r sejm w Wilnie podjął nawet uchwałę zabraniającą matce wydawania córki za mąż bez zgody opiekunów i króla.
Pierwszym kandydatem do ręki dziewczyny był książę Dymitr Sanguszko, starosta czerkaski  i kaniowski, jednak matka odprawiła konkurenta. Wtedy stryj Halszki szturmem zdobył zamek w Ostrogu i oddał ją za żonę Dymitrowi wbrew woli dziewczyny. Przysięgę małżeńską za milczącą Halszkę wypowiadał jej stryj Wasyl. Gdy król dowiedział się o skandalu, nakazał uwolnić Beatę Kościelecką –matkę panny młodej, a obydwu książąt rozkazał postawić przed sądem. Dymitr został skazany na śmierć i pozbawiono go majątku. Stryj Wasyl został pozbawiony praw do opieki nad Halszką. Po całym tym zajściu król postanowił wydać dziewczynę za Łukasza III Górkę, wojewodę brzesko-kujawskiego. Ponownie wbrew woli matki i panny związek został zawarty w zamku na Wawelu w 1559r.Beata Kościelecka ukryła się w klasztorze dominikanów we Lwowie, natomiast Halszka nadal pozostawała na dworze króla. Matka nie dała za wygraną i potajemnie wydała córkę po raz trzeci za mąż za księcia Symeona Słuckiego. Wtedy jej drugi mąż Łukasz Górka zabrał ją do Szamotuł, a ponieważ odmawiała współżycia z mężem została umieszczona w jednej z baszt zamkowych, gdzie spędziła kolejne czternaście lat. Ubierała się tylko w czarne suknie, a zazdrosny o jej urodę mąż ponoć miał sprawić żonie żelazną maskę- tyle mówi legenda, w rzeczywistości wolno jej było się poruszać po dobrach męża, choć rzadko widywano ją u jego boku. Po śmierci męża wszystkie swoje dobra przepisała na stryja Wasyla, a sama zamieszkała w rodowym majątku Dubna, gdzie zmarła w 1582 r mając 44 lata.
Zemsta losu dosięgła jej ambitną matkę, która wyszła za mąż za wiele młodszego od siebie Olbrachta Łaskiego, który pozbawił ją honorów, majątku i uwięził ją w zamku kieżmarskim, a potem w Koszycach, gdzie w nędzy dokonała żywota. Pochowano ją w Kieżmarku.
Piętnastoletnia baszta Halszki jest najstarszą częścią zamku w Szamotułach.Podobno nocami w pobliżu baszty przechodzi się tajemnicza kobieca postać w czerni, a z wnętrza budowli dochodzą tajemnicze jęki i westchnienia

Zaczęrpnięte z Głosu Wielkopolskiego

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5535
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #175 dnia: 18 Lip, 2011, 18:22:38 »
Czytałam ''Śluby Polskie''H.Szymanderskiej i znalazłam ciekawą opowiastkę na temat :Urodzin Zygmunta III Wazy i nie tylko,bo chodziło o wierność małżeńską.

Otóż kiedyś często grawerowano na obrączkach imiona,nazwiska i datę ślubu.Umieszczano również różne sentencje np.''Tylko śmierć nas rozłączy''.Właśnie taki napis na swej obrączce miała Katarzyna Jagiellonka i gdy król Szwecji Eryk XIV zaproponował jej opuszczenie męża.Gdyby się nie zgodziła miała ginąć razem z mężem.W odpowiedzi polska królewna pokazała Erykowi napis na swej obrączce ślubnej,w wyniku tego została razem z mężem uwięziona na Zamku w Turku,gdzie urodził się Zygmunt III Waza-przyszły król Polski.

Do dnia dzisiejszego pokazywane są na Zamku w Turku okna komnat,w których królewska para była więziona.

nutka7

  • Gość
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #176 dnia: 25 Lip, 2011, 22:33:14 »
Tak w ogóle, to biblia twierdzi, że serce człowieka jest do końca złe i zepsute w jednym miejscu (i to nie mit), a w drugim, że człowiek został stworzony na wzór Boga. To ciekawy koleś musiałby z tego Boga być.
No, a już jak coś delikatnie mówiąc "napsocisz" to wystarczy się pomodlić, pójść do tej małej kabiny podobnej do wychodka na wsi i jak masz odpukane w drewnianą ściankę to po sprawie...

Komentarz Moderatora W treść nie wnikam, ale poprawiłem gryzące błędy ort.
« Ostatnia zmiana: 26 Lip, 2011, 06:15:11 wysłana przez the_mask »

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5535
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #177 dnia: 26 Lip, 2011, 00:16:23 »
nutka,fajnie,że starasz się być aktywną.Jednak prosiłabym Cię,abyś nie myliła wątków.Bo Twoja ''opowieść'' nie jest ani mitem,ani legendą,a przy okazji pożartowałaś trochę niewybrednie z ''tej małej kabiny''.Chyba lepiej nie psocić,jeśli masz takie skojarzenia :P

Offline suchoc

  • Stały Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 196
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #178 dnia: 26 Lip, 2011, 00:36:15 »
Nutka, proszę, błagam, zajmij się lepiej odrabianiem lekcji, a przede wszystkim przyłóż się do naszego ojczystego języka.
Po drugie, to .. brak mi słów na Twojego posta  :facepalm:
Sądziłem, że "dzieci Neo" już wyginęły, ale jednak niestety jeszcze się coś uchowało.
Moim zdaniem pomyliłaś/eś forum, lepiej wracaj na czat z onetu i tam pleć głupstwa, bo tutaj długo miejsca nie zagrzejesz, a takie nabijanie postów bezmyślnymi, bzdurnymi słowami raczej nie przejdzie!  :dokitu:

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5535
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #179 dnia: 02 Sie, 2011, 17:16:05 »
Jest to namiastka legendy,ale w okresie wakacyjnym może ktoś ''zabłądzi'' w tereny wielkopolskie i zobaczy,że piramidy stoją również w Polsce.-Opisałam w skrócie,a znalazłam w dzienniku poznańskim.

Wągrowiecka piramida.
W okolicy Wągrowca,przy wylocie na Gniezno znajduje się dziesięciometrowa piramida,która jest grobowcem rotmistrza Franciszka Łakińskiego,urodzonego w 1768r.Był to dziedzic wsi z tamtejszych okolic. Za udział w wojnach napoleońskich został odznaczony Orderem Virtuti Militari  i francuską Legią Honorową. Ów rotmistrz od 1830r mieszkał w Wągrowcu,zajmował się działalnością dobroczynną. Wspomniany grobowiec wybudowany został z gładzonych polnych kamieni na rzucie kwadratu.
Testament jaki pozostał po zmarłym był bardzo korzystny dla bliskich mu osób. Wierny sługa oprócz talarów,otrzymał domy w Wągrowcu,zmarły nałożył na sługę utrzymanie 9 par szlachetnych gołębi. Dalej-dla 6 par małżeńskich,które 4 października zawarły związek małżeński przekazał procent od 6000 talarów. Dla biednych dzieci przekazał procent od 500 talarów. Na swój pomnik znajdujący się przy drodze z Wągrowca do Łazisk przeznaczył 900 talarów. Na płycie grobowca umieszczono wg życzenia zmarłego datę urodzenia i śmierci,wymieniono posiadane odznaczenia i całe miejsce obsadzono lasem.
Wydawałoby się,że to normalne życzenia i fanaberie bogatego człowieka. Jednak przed śmiercią Łakiński miał przepowiedzieć,że Polska odzyska niepodległość,gdy drzewa przerosną postawiony grobowiec- piramidę. I tak się stało. Podobno w pobliżu grobowca patrioty jest barokowa kolumna zwieńczona wizerunkiem konia. Podanie głosi,że w tym miejscu pochowano jego ulubionego konia.
Obecnie lasek otaczają mogiły i miejsce zwane jest laskiem łakińskim, który położony jest na niedużym wzgórzu przy drodze krajowej 190.U podnóża ustawiono stół i ławki dla zwiedzających.

Znalazłam stronki na ten temat,które zwierają zdjęcia-jedną z nich zamieszczam.Czytam tam,że piramida ma 6 metrów,w gazecie czytałam o 10 metrach :P

http://www.galeriawielkopolska.info/wagrowiec.html