Autor Wątek: Zasłyszane mity i legendy  (Przeczytany 62842 razy)

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5535
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #150 dnia: 01 Lis, 2010, 21:59:37 »
Dala!Coś w tym jest i może zadziałała dziecięca wyobraźnia,ale moja śp.mama opowiadała,że będąc dzieckiem przyniosła sobie z cmentarza żołędzie. I tej samej nocy,coś ją kusiło w nocy. Miała wtedy 12 lat.

Natomiast z bardziej współczesnych wspomnień: jednego roku przyniosłam z cmentarza doniczkę,kwiaty wsadziłam bezpośrednio do ziemi. Ponieważ mam dużą ilość kwiatów w domu,myślałam,że doniczka przyda się,była duża okrągła...i wiecie,że każdy kwiat w niej marniał.  :-\ W rezultacie doniczkę wyrzuciłam.

Trzecia sprawa,często po śmierci zmarłych rodzina rozpacza,długo rozpamiętuje zmarłego i często o nim mówi.Usłyszałam to od księdza,że smutek i żal w takich sytuacjach jest normalny i na miejscu,ale często zbyt długie płakiwanie i wspominanie zmarłego nie pozwala mu przejść do innego wymiaru,tym samym nie pozwala się duszy na odejście z tego świata. Może pamiętacie,przed laty były takie programy na TVN o nawiedzonych domach.

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5535
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #151 dnia: 02 Lis, 2010, 21:24:25 »
Mamy listopad,zaczęłyśmy go z Dalą trochę strasznie ;) więc dopiszę krótką legendę o Wyklętym duchu

 Działo się to w 1610r i dotyczy klasztoru bernardynów w Poznaniu.Jeden ze szlachciców,polski rycerz został ekskomunikowany,zakonnicy nie wiedząc o tym pochowali jego zwłoki w swoim kościele.Po pogrzebie jego dusza lub może szatan,przyjął postać zmarłego szlachcica.O północy podczas odmawiania jutrzni z chóru zjeżdżał z góry na dół  osiadłszy konia i w ręce trzymał włócznię,wstrząsając całą główną nawą kościoła.Cały klasztor napełniał się grozą do czasu,aż zwłoki nie zostały usunięte z kościoła i zostały przeniesione w inne miejsce.

W tamtych czasach często pewne wydarzenia były modyfikowane tak,by były jak najbardziej atrakcyjne i przyciągały jak najwięcej wiernych na nabożeństwa.Wyrzucanie ciała z grobu nie było w tamtych czasach jedyną praktyką zapobiegania ''straszenia'' po śmierci.Praktykowano wówczas przebijanie zwłok osikowym kołkiem.
Bezczeszczenie grobów przeciwników tak jak np uczynił hetman Stefan Czarniecki ze zwłokami hetmana Bohdana Chmielnickiego autor porównuje  do obecnego nie czcigodnego zwyczaju burzenia pomników.

Offline Dala

  • Forumowicz
  • *
  • Wiadomości: 30
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #152 dnia: 07 Lis, 2010, 19:25:22 »
Witam cieplutko!
Moi drodzy, straszyć można nie tylko po śmierci. W ziemi śląskiej, koło miejscowości Orzesze mieszkał kiedyś szlachcic zwany Ramżą. Był odludkiem, zamiast we dworze mieszkał w leśnej chacie i zwyczajnie nie dbał o swój wygląd, dlatego często straszył kobiety idące przez las na targ. Przyczyną takich fanaberii było kalectwo: jego kolana były obrócone ku tyłowi zaś pięty do przodu. Z tego też powodu kazał odwrotnie podkuwać konie. Z jego pomysłu korzystali później zbójcy z pobliskiego Chudowa, którzy napadali ludzi podróżujących na trasie Mikołów - Gliwice.
Inna wersja tej legendy mówi, że Ramża był zbójem, który ukrył swoje bogactwa we wnętrzu wzgórza św. Wawrzyńca, na którym stał kiedyś pierwszy orzeski kościół, ale wejście do podziemi znajdować się miało po drugiej stronie miasteczka na wzgórzu zwanym Ramżulą.
Nie muszę chyba dodawać, że orzeskie skarby czekają wciąż na odkrycie, powodzenia!
Dala

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5535
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #153 dnia: 11 Lis, 2010, 16:07:41 »
Nie jest to legenda,ale mała cząstka historii naszego kraju,w pewnym miejscu styka się z postacią ściśle związaną z dzisiejszą datą.

Laski-Ośrodek dla ludzi ociemniałych powstał w 1917r w Laskach pod Warszawą.Głównym założycielem był ks.Władysław Korniłowicz i matka Elżbieta Czacka ze zgromadzenia zakonnego Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża.Wspomniany ksiądz Władysław zdziałał bardzo dużo w budowaniu pomostów między kościołem a inteligencją polską,wszelkiego rodzaju.Właśnie ten duchowny nie przypadkiem został poproszony do Belwederu dla udzielenia ostatniego namaszczenia umierającemu 12 maja 1935r marszałkowi Józefowi Piłsudskiemu,człowieka wobec którego do dzisiejszego dnia część naszego narodu zachowała wyjątkowe uczucia.Dodam jeszcze,że największy antagonista marszałka,wódz obozu nacjonalistów polskich,Roman Dmowski,pojednał się z Kościołem na krótko przed swą śmiercią 2 stycznia 1939r.


August Hlond Od 24 czerwca 1926r Prymas Polski pisał do Piłsudskiego deklarując szczerą lojalność Episkopatu wobec państwa i rządu.W piśmie swym oświadcza,że Episkopat pragnie harmonijnej współpracy z władzami państwowymi i zgodnie ze swoim posłannictwem zamierza działać stale dla dobra Ojczyzny,nie wchodząc w politykę partyjną,którą prasa różnych kierunków niesłusznie Episkopatowi podsuwa.
Cytuj
Pragnie atoli Episkopat,aby rząd ze swej strony otaczał Kościół katolicki szczerą opieką i aby władze państwa w zarządzeniach swych unikały wszystkiego,co by katolików mogło niepokoić i nieprzychylnie do rządu usposobić.

Myślę,że takie podejście do spraw narodowych w dzisiejszych czasach wymagałyby powielenia.

Offline noka

  • Administrator
  • *****
  • Wiadomości: 5257
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #154 dnia: 23 Lis, 2010, 18:40:24 »

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5535
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #155 dnia: 25 Sty, 2011, 22:10:32 »
Nie jest to legenda,ale potraktujmy jako ludowe podanie,znalazłam to przed laty w sieci i nie wiem dlaczego wywarło na mnie olbrzymie wrażenie.Opatrzone było krótkimi przypisami dotyczącymi ochrony środowiska np.Pewnego dnia ludzie ścięli ostatnie drzewo,mówiąc :Mamy regeneratory atmosfery,zatem nic nam się nie stanie.A wtedy niebo runęło im na głowę.itp.

Drzewo
 Opowieść opisuje chłopak: Parę lat temu poznałem wspaniałą dziewczynę.Wszyscy ,a ja najbardziej dziwili się,co taka piękność we mnie widzi.Gdy pytałem,mówiła:Kocham Cię za to,że jesteś.I to mi wystarczyło.Kiedyś poszliśmy razem do lasu,lubiliśmy długie spacery,ale ten spacer zakończył się niezbyt miło.Wszystko było pięknie,aż do chwili,gdy nie rzuciłem uwagi o jej oczach:Są zielone jak młode listki dębu-powiedziałem.Już po chwili przeklinałem mój kwiecisty język i homeryckie porównania,gdyż po moich słowach dziewczyna wyraźnie posmutniała.Zdania zaczęły wypływać wraz z łzami.Więc już wiesz,jak się domyśliłeś? Nieważne,pozwól,że póki mam jeszcze chwilę czasu,wyjaśnię Ci wszystko.Pamiętasz,był czas gdy przychodziłeś pod taki mały dąb? Nie pytaj skąd o tym wiem,jeszcze chwila i wszystko zrozumiesz.Płakałeś,bo byłeś samotny i pragnąłeś aby Cię ktoś pokochał.Jak widać magia miłości jest nieograniczona.Tak,ten młody dąb to ja.Poruszyło mnie Twoje pragnienie czyjegoś uczucia i oto jestem.Niestety warunkiem było,aby żaden człowiek się o tym nie dowiedział.Nie wiem jak Ci się udało,teraz wszystko skończone,ale chciałam Ci jeszcze podziękować,.....po czym zaczęła wrastać w ziemię.Drzewko było z niej piękne.Teraz codziennie przychodzę tu i czekam....

Zibi-Republika-opowieści

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5535
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #156 dnia: 22 Lut, 2011, 21:45:12 »
Piekielne wrota

W dawnych czasach w okolicach wsi Wroceń nad Biebrzą żył Bartłomiej. Wszyscy opisując  śnieg, mówimy, że jest biały, Bartłomiej inaczej dostrzegał jego kolory. O świcie śnieg dla  niego był różowy,w południe dostrzegał w nim kolor niebieski, natomiast,gdy chmury zakrywały niebo-Bartłomiej podziwiał kolor  granatu. Innym razem widział w nim odcienie srebra. Bartłomiej był jedynym synem rybaka, od ojca przejął tajniki rzecznego rybaczenia i tą czynnością zajmował się od wiosny do jesieni. Zimą smołował  ich drewnianą łódź, zwaną duszyhubką, naprawiał sprzęt i pomagał w pracach domowych. W wolnych chwilach wychodził na biebrzańskie pustkowia i podziwiał okolicę. Czasem z rodzicami odwiedzał pobliskie miasteczko  Goniądz. W tamtejszym kościele podziwiał obrazy i freski. Poprzysiągł  sobie, że kiedyś zostanie prawdziwym malarzem. Zdawał sobie sprawę, że jego marzenia są wygórowane jak na syna rybaka i dlatego nie podzielił się swoją przysięgą z rodzicami.
Pewnego październikowego dnia  bohater tej legendy był przeziębiony, miał gorączkę i  nie pojechał z rodzicami na jesienny połów. Po dwóch dniach rodzice do domu nie powrócili, a Bartłomiej odnalazł ich łódkę nad rzeką-odwróconą do góry dnem. Po kilku dniach odbył się na goniądzkim cmentarzu symboliczny pogrzeb.
Nadeszła ostra zima, Bartłomiej przesiadywał w drewnianej chacie i zastanawiał się, co począć ze swym życiem. W jego siedemnaste urodziny, sąsiad zaproponował mu odkupienie ojcowizny, chłopak długo się nie zastanawiał i nie targując się oddał cały dobytek za pierwszą podaną cenę.  Następnego dnia z sakiewką wyruszył w świat z przeświadczeniem, że zostanie malarzem. Daleko nie uszedł, a napadli go zbójcy- synowie podstępnego sąsiada. Pobity i ograbiony został wrzucony do Biebrzy .Obolały, przestraszony zapadł się w głębiny rzeki. Odzyskując przytomność  uświadomił sobie, że nie czas  umierać, bo nie spełnił swojego marzenia. W tym samym czasie i miejscu  Nirve –narwiańska rusałka  umówiła się ze swą siostrą  Bobrą.  Nirve zauroczona urodą chłopaka wbrew zwyczajom ,wyciągnęła go na brzeg i uratowała. Bartłomiej zachwycony jej urodą, źdźbłem trawy wymalował na śniegu jej postać. Później długo rozmawiali i rusałka poradziła mu gdzie ma się skierować, by kupić to, co jest niezbędne do malowania. Podała mu wskazówki i skierowała ku rzekom  Jegrzni  i Ełku między Czerwonym Bagnem a Lasem Ciszewskim.
W miejscu zwanym Piekielnymi Wrotami wg wskazówek Bartłomiej znalazł  przy głazie wejście do piekła, gdzie miał spotkać diabła Kusawę .Przestraszony, zmęczony osuwał się w czeluście piekła, nagle znalazł  się u stóp diabła. Zdziwiony, że był to przystojny, niebieskooki mężczyzna .Bartłomiej wyjaśnił mu, kto go do niego skierował i w jakim celu do niego dotarł. Kuwasy obiecał mu pieniądze, ale w zamian poprosił Bartłomieja o taflę lodu :Bym mógł zrobić sobie z niej okno i oglądać przez nie chmury.Bartłomiej wyruszył w powrotną drogę,ale nie mógł donieść ani kawałka lodu,który topił się po drodze.Zmęczony dotarł do Ciszewa, tam zatrudnił się jako parobek i za zarobione pieniądze kupił szpadel,trochę prowiantu i ruszył do Piekielnych Wrót. Wykopał kanał przy wejściu do piekła i lodowata woda zaczęła wpływać do Kuwasowego skarbca.Wtedy wziął taflę lodu, owinął ją mchem i płótnem i wsunął się w ciemności, stanął przed diabłem i  podał obiecaną taflę. .
Sprytnyś , bierz złoto i znikaj, muszę teraz robić porządek
Bartłomiej wziął kilka garści złota i ruszył w powrotną drogę. Nie wiadomo, gdzie uczył się malarstwa, ale został wędrownym malarzem i pejzażystą. Po kilku latach przybył nad brzeg Narwi, przywołał rusałkę Nirve, a ta wprowadziła go w świat duchów bagienno-rzecznej krainy. I tak zaczął tworzyć obrazy duchów,portrety mamutów,wodników,strzyg,utopców.I choć nie znajdziecie tych portretów w muzeach,to są malowane na chmurach.

Legendy Podlasia

Trochę ta legenda długa,ale i tak ją streściłam,musiałam jednak zachować sens tej opowieści.

Offline Dala

  • Forumowicz
  • *
  • Wiadomości: 30
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #157 dnia: 23 Lut, 2011, 14:21:13 »
Witam Kochani,
Fajna ta poetycka opowieść Gagi o malarzu, czuć, że ma duszę, choć zapewne  dla każdego z czytelników to co innego znaczy!

Od miesiąca przymierzam się do przekazania Wam nowej legendy. Czytając regionalną gazetę Nowiny ( z Rybnika) trafiłam tam na legendę napisaną w gwarze śląskiej. Autorka (Grymlino) pisze o swojej rodzinnej legendzie ( też bym chciała mieć taką!). Podobno jej praprapradziadek znalazł wilczka i postanowił wychować go jak psa, ale jego zamiar się nie powiódł i musiał wyprowadzić zwierzę głęboko w las, żeby myśliwi go nie zabili. Po kilku latach wilk powrócił na czele watahy, która plądrowała rodzinną wieś praprapradziadka. W dzień Matki Boskiej Gromnicznej wilk spotkał się ze swoim byłym opiekunem za węgłem jego domu. Chłop się najpierw bardzo przestraszył, bo wilk był ogromny, ale potem po białej plamie na boku rozpoznał swojego wychowanka i spokojnym głosem mu oznajmił, że za parę dni szykuje się bława na wilki. Wilk pokręcił głową i przeskoczywszy plot zniknął w lesie. Kiedy przyszli myśliwi po wilkach nie było śladu. Czy to prawda, czy legenda oceńcie sami!
Teraz w naszych lasach raczej wilka się nie spotka, ale kiedyś, kiedy ich stada były bardziej liczne, przy ostrych, mroźnych zimach, wędrowały one z gór na niziny.
Byle do wiosny Kochani, pozdrawiam, Dala

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5535
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #158 dnia: 23 Lut, 2011, 16:08:03 »
Dala!Widziałam Cię,że przymierzasz się i czekałam co napiszesz ;)  Dziś się zdecydowałaś  :) Piszesz,że dziś wilków nie ma,może w Waszej okolicy.U mnie w Wielkopolsce też ludzie nie narzekają,gorsze są dziki,ale przed paroma laty,wilki siały poważne spustoszenie w okolicach Olsztyna.Nawet konie nie były bezpieczne.Mam tam znajomych,a poza tym również gazety dużo pisały na ten temat.

Jak coś ciekawego znajdziesz,to zapraszamy  :)

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5535
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #159 dnia: 02 Mar, 2011, 20:47:35 »
Dąb Bartek zagrożony

Zdecydowałam się na wpisanie tej ciekawostki w ten wątek,ze względu na krążącą legendę wokół sławnego dębu.Cząstkę wiadomości znalazłam na Interii.pl. Zdecydowałam się na ten krótki cytat:
Cytuj
Dąb Bartek - jeden z najsłynniejszych polskich pomników przyrody - jest zagrożony. Rosnącemu w Bartkowie koło Zagnańska (woj. świętokrzyskie) ponadsześćsetletniemu drzewu grozi przewrócenie. Dlatego opracowano projekt, który wydaje się być optymalnym rozwiązaniem dla jego ratowania. Koncepcja kompleksowego zabezpieczenia przewiduje podwieszenie drzewa na stalowym łuku. Według tradycji, Dąb Bartek ma ponad tysiąc lat. Naukowcy twierdzą jednak, że nie jest ani najstarszym, ani największym drzewem w Polsce. Według najnowszych badań, jego wiek szacuje się na 645-670 lat. Rzeczywiste określenie wieku Bartka nie jest możliwe ze względu na próchnienie pnia drzewa. Jak głosi legenda, w cieniu dębu mieli odpoczywać królowie, m.in. Bolesław Chrobry, Władysław Jagiełło i Stanisław August Poniatowski. Jan III Sobieski miał ukryć w drzewie skarby

                     

http://polskalokalna.pl/wiadomosci/swietokrzyskie/news/najslynniejszy-dab-w-polsce-zagrozony,1603910,230


Offline Dala

  • Forumowicz
  • *
  • Wiadomości: 30
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #160 dnia: 04 Mar, 2011, 13:55:23 »
Witajcie Moi Drodzy!
Gaga, znowu udało Ci się mnie sprowokować!
Dęby to bardzo ciekawy temat. W jednej z dzielnic Żor - Baranowicach można oglądać aleje wysadzane dębami, gdzie trzystuletnie drzewa nie należą do rzadkości. W pobliżu jednej z miejscowych leśniczówek rośnie dąb, którego wiek określa się na pięćset (!) lat z hakiem. Niestety do legendy przeszedł dąb, którego obwód w pierśnicy ( tj. na wysokości piersi dorosłego mężczyzny) wynosił 10,75 metra i potrzeba było aż siedmiu mężczyzn, żeby go objąć! Piorun podobno spalił go jeszcze  w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Na dowód, że nie jest to bajka, moja znajoma dysponuje jego zdjęciem, na którym jest również jej dziadek - leśnik.
Pozdrawiam Was ciepluchno
Dala.

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5535
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #161 dnia: 07 Mar, 2011, 15:37:24 »
Smutek

 Ponieważ okres zimowy powoli mija i razem z nim wczesne wieczory i szarugi,a w raz z nimi smutne dni- skrócę opowiadanie Elizy Orzeszkowej pt.Czego po świecie szukał Smutek. Oprócz tego akcja dzieje się w pięknej krainie,przyjmijmy,że chodzi o Waszą piękną Suwalszczyznę :P
--Otóż pewnego dnia Smutek wyruszył w poszukiwaniu ''pewnej istoty'',mówił,że jeśli ją spotka na swej drodze-zniknie na zawsze z tego świata. Usłyszała to Wesołość i myślała,że swoim humorem przegoni Smutek,ten jednak rozwinął przed nią swe czarne szaty i przegnał Wesołość. Po jakimś czasie spotkał Prawość,lecz i ona nie była tą poszukiwaną istotą i choć Smutek ją bardzo szanował,jednak nie miała tej mocy,by usunąć Smutek z tego świata.
Następną postacią,która próbowała swych sił w walce ze Smutkiem była Pracowitość-jednak i ona nie była tą poszukiwaną.Po chwili na drodze spotkał swą siostrę Mądrość,która dostojnie znosiła wszelkie cierpienia,co było jej zaletą. Smutek wyznał jej,że poszukuje ....Dobroci,ale takiej bez chciwości,chęci sławy i pozbawionej obłudy.Niestety takiej Dobroci,która jednoczyłaby w sobie Prawość,Mądrość i Pracowitość okazało się,że na świecie nie ma i takim sposobem Smutek pozostał wśród nas do dnia dzisiejszego.

Offline Dala

  • Forumowicz
  • *
  • Wiadomości: 30
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #162 dnia: 12 Mar, 2011, 20:25:38 »
Witajcie, to znowu ja, Dala!
U nas robi się cieplej i kwiatki wyskakują z ziemi, wczoraj byłam na działce i podziwiałam szafrany oraz jednego malutkiego żonkila na króciutkiej łodyżce, więc wiosna tuż, tuż... najpierw znikną lody ze śląskich stawów i rzeczek, a potem obudzą się utopki! Tym, co nie wiedzą, co to takiego śpieszę donieść, że to demomy wodne ( nie mylić z topielcami), które lubią postraszyć a czasem nawet kogoś utopić ( stąd ich nazwa) dla przykładu! Szczególnie aktywne są nocą i we wczesnych godzinach rannych tuż przed wschodem słońca! Jedni w nie wierzą inni nie, ale wszyscy omijają nocą akweny wodne lub tereny podmokłe. Są to szalenie przebiegłe stwory i potrafią przybrać najprzeróżniejsze postaci: babci-staruszki, owcy, psa, kawału mięsa, jelonka, koła od wozu, żebraka, dziecka itp. Dla mniej wprawnego oka wyglądają jak prawdziwe, ale niosą ze sobą olbrzymie ilości wody i kiedy spotkane na drodze dostaną się  na wóz litościwego furmana, to konie nie potrafią go uciągnąć. Takich historii jest wiele, dlatego jeśli chcecie je poznać, to poszukajcie w bibliotekach podań i legend śląskich.

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5535
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #163 dnia: 12 Mar, 2011, 21:12:42 »
Witaj Dala ! U mnie w Wielkopolsce za czasów,gdy byłam dziewczynką  :P,mówiono o topielicach,które były groźne szczególnie dla tych śmiałków,którzy próbowali zażywać kąpieli przed Janem tzn przed 24 czerwcem. Bo według wszelkich przepowiedni,dopiero od tego dnia można było myśleć o kąpielach w rzekach i jeziorach.

Offline MAM

  • Super Poster
  • ****
  • Wiadomości: 654
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #164 dnia: 12 Mar, 2011, 21:40:05 »
O topielcach to nie wiem ale co do kąpieli to kiedyś też mówiono, że można kąpać się dopiero po Świętym Janie.Teraz kąpią się wcześniej a co niektórzy nawet w zimę.No i dobrze bo się sezon letni w ten sposób przedłuża.Bo jak mówią to u nas tylko 9 miesięcy zimy a reszta to lato lato i lato. :D.