Autor Wątek: Zasłyszane mity i legendy  (Przeczytany 63427 razy)

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5206
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #135 dnia: 10 Sie, 2010, 16:07:19 »
Jak powstało Wilno

Książę litewski Giedymin,przebywający w Trokach,które były stolicą Litwy wybrał się na łowy w dolinę Wilii i Wilenki.W trakcie tej wyprawy zabłądził w puszczy i zmęczony pogonią za zwierzem usnął w dolinie Świntoroga,w pobliżu Góry Zamkowej.Przyśnił mu się żelazny wilk,który wył tak jakby wyło sto wilków.Sen okazał się proroczym i przetłumaczył go pogański wieszcz Lizdejko. Giedymin wg wieszcza miał wznieść warowny zamek i założyć miasto. Miasto miało być nie zwyciężone,tak jak wilk ,który przyśnił się księciu.Senne wycie wilków miało zapowiadać wielką sławę wzniesionego grodu.Giedymin posłuchał słów wieszcza,wzniósł miasto,a nazwę -swej przyszłej stolicy zaczerpnął od nazwy rzeki-Wilenki.

Herb miasta przedstawia św Krzysztofa przenoszącego dzieciątko Jezus przez rzekę.Inna wersja mówi,że historia herbu pochodzi z czasów pogaństwa i ma przedstawiać legendarnego bohatera litewskiego,niosącego przez rzekę swoją żonę.

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5206
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #136 dnia: 11 Sie, 2010, 17:55:50 »
Sanktuarium w Studzienicznej

- Dawno temu na terenie Puszczy Perstuńskiej przy połączeniu jeziora Białego i Studzienicznego znajdowała się wyspa bezludna.Odwiedzali ją tylko myśliwi i rybacy.Były pułkownik wojsk polskich -Wincenty Morawski szukał wyciszenia po dotychczasowych burzliwych wojaczkach.Zdecydował się na zmianę trybu życia i zamienić oręż na różaniec.Wiódł pustelniczy tryb życia w kontakcie z przyrodą i Bogiem.Poznawał przyrodę,zbierał zioła i poznawał ich właściwości.Pustelnik szybko zyskał rozgłos wśród okolicznych mieszkańców.Zaczęto go odwiedzać,prosić o pomoc-pustelnik nie odmawiał nikomu-w zamian otrzymywał na swe ręce różne ofiary,składane Bogu. Gdy otrzymał obraz Matki Boskiej,która wkrótce zasłynęła cudami-zawiesił go na dębie.Obok wykopał studzienkę,a woda z niej miała właściwości lecznicze;pomagała w chorobach oczu i innych dolegliwościach.
Od studzienki jezioro otrzymało nazwę Studzieniczne,a wieś,która później powstała -Studzieniczna.
Po latach pustelnik z zebranych ofiar wystawił kaplicę ku czci Matki Boskiej,a kilkanaście lat później dziedzic Stanisław Karwowski zakupił stary kościółek w Augustowie i przeniósł go na wyspę.Od tamtej pory ludzie z pobliskiej okolicy i nawet z dalszych stron,gromadzili się w dni świąteczne w obu świątyniach.
Po śmierci pustelnik został pochowany pod wielkim ołtarzem w kościele,a za ołtarzem umieszczono jego portret.
Dalsze losy były smutne:dąb został ścięty przez Rosjan,obraz przeniesiony do kaplicy.Dziś tamtych świątyń już nie ma,w ich miejsce postawiono nowe pochodzące z późniejszych lat.Zachowały się jednak tradycje odpustowe i wiara w cudowny obraz Matki Boskiej i moc wody ze studzienki.
Powstańcy Wawra-Ramotowskiego nosili na swoim sztandarze obraz Matki Boskiej Studzienicznej.

Legendy,podania i baśnie Suwalszczyzny-J.Kopciał
« Ostatnia zmiana: 11 Sie, 2010, 18:03:30 wysłana przez gaga »

Offline Dala

  • Forumowicz
  • *
  • Wiadomości: 30
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #137 dnia: 11 Sie, 2010, 20:38:42 »
Witam, to znowu ja, Dala!
Opowieść Gagi przypomniała mi podobną z naszych stron, czyli ze Śląska Cieszyńskiego.
Koło miejscowości Chybie istnieje osada zwana Mnichem. Przez wiele lat w tym miejscu mieszkał pustelnik, który leczył ludzi i zwierzęta, dopiero po jego śmierci wyszło na jaw, że w ten sposób pokutował za to, że w młodości, parał się zbójeckim i złodziejskim procederem, co na terenach podgórskich zdarzało sie dość często.
pozdrawiam, D.

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5206
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #138 dnia: 19 Sie, 2010, 17:04:57 »
Założenie Studzienic

-Tak samo jak w poprzedniej legendzie o sanktuarium,tak samo w tej legendzie będzie mowa o starym pułkowniku,który z żoną i synem osiedlił się na brzegiem jeziora w Puszczy Perstuńskiej -dziś nazywanej Augustowską. Wspomniany pułkownik,pragnął zaznać spokoju po żołnierskiej tułaczce,zbudował dom i zaczął zajmować się łowieniem ryb,żyli bardzo szczęśliwie do czasu,gdy ich syn ciężko zachorował.Wezwano znachora,który stwierdził,że na chłopca rzucono czar,którego nikt nie pokona.Rodzice rozpaczali i zastanawiali się jak pomóc swemu dziecku.Nocami i całymi dniami siedzieli przy dziecku,jednak zapasy żywności zaczęły się kończyć i nadszedł czas aby rodzice powrócili do swoich obowiązków.Pewnego ranka rodzice wyruszyli :ojciec do lasu,matka na pole.Po ich wyjściu obudził się syn,zobaczył ,że pozostał sam i postanowił ostatni raz wyjść do przyjaciół.Ubrał się i poszedł do lasu,gdzie spotkał swych przyjaciół.Po zabawie powracał zmęczony do domu i poczuł pragnienie,zobaczył starą studnię,woda w niej była przejrzysta i zimna.Z ochotą napił się wody ze studni,ale pragnienia od razu nie ugasił.Pił raz i drugi,aż w pewnym momencie poczuł się nagle zdrowy.Z radością pobiegł do domu i podzielił się nowiną z rodzicami,którzy nie mogli uwierzyć swemu szczęściu.Ze swą radością zaczęli dzielić się z sąsiadami i w przejawie wdzięczności postanowili otoczyć miejsce,w którym syn doznał uzdrowienia. Wybudowali większą studzienkę, której woda miała służyć pozostałym mieszkańcom.Wkrótce wieść o tym zajściu rozeszła się po kraju i do osady zaczęły wędrować pielgrzymki ludzi,którzy uwierzyli cudowną moc wody ze studni.
Cytuj
Oni to nadali leżącej w tym miejscu osadzie nazwę Studzienice,a jezioro -Studzieniczne

I ja tam byłam i chorą nogę w wodzie moczyłam  :P  Śmiejcie się,ale poczułam ulgę -może to wpływ zimnej wody ??? :P

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5206
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #139 dnia: 24 Sie, 2010, 16:32:49 »
Czarna wołga

-Coś bardziej współczesnego,może niektórzy pamiętają te opowieści?

..Jedną z najpopularniejszych legend Polski w czasach PRL-u była w latach 60 i 70 XX w legenda o czarnej Wołdze.Mówiono wówczas o kursującej po miastach czarnej limuzynie marki Wołga,którą rzekomo jeździły opryszki porywające dzieci.Dzieciaki ,które znalazły się we wnętrzu tego samochodu podobno znikały na zawsze. Ponoć czarna Wołga miała białe firanki w oknach,niektórzy wspominali też o białych oponach.Pewne jest to,że zmieniali się kierowcy.Jeździli nią księża lub zakonnice,Żydzi ,ewentualnie wampiry lub sataniści.
Samochód pojawiał się na drogach tuż po zmroku. Pasażerowie z całą pewnością porywali dzieci,spuszczali im krew,która była lekarstwem dla bogatych Niemców chorych na białaczkę.Powód ? Bo Niemcy nie lubili Polaków.
Inne wersje mówiły, że ofiary były pozbawiane organów, przede wszystkim nerek,a po jakimś czasie legenda o czarnej Wołdze dla rozrywki została połączona ze słynną plotką o złodziejach nerek,prawdopodobnie rozpowszechnianą przez KGB.

Nawet jako młoda osoba nigdy nie traktowałam tych opowiastek serio,ale przypomniałam sobie o tej historii po przeczytaniu jej w sieci.



Offline Rockers

  • Mega Poster
  • *****
  • Wiadomości: 1513
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #140 dnia: 24 Sie, 2010, 17:12:56 »
Mimo, że jestem 'nie z tych lat' to doskonale znam tą historię ;)
Bądź co bądź - czarna Wołga wywoływała kiedys te same emocje co we współczesnych czasach chociażby czarne BMW na rosyjskich numerach :)

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5206
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #141 dnia: 24 Sie, 2010, 18:05:26 »
Ta wspominana Wołga,to chyba ostatnia taka historia siejąca grozę.Dziś bawimy się w teorie spiskowe  :P
Jeszcze był morderca Pluta,ale to już nie legenda ;) tylko kryminał.

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5206
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #142 dnia: 04 Wrz, 2010, 21:27:03 »
Jak z dyni zrodził się człowiek-Z mitologi chińskiej

--Podczas wielkiego potopu pewien rolnik pojmał boga Pioruna,który zsyłał na ziemię burze i powodzie.Zamknął go w klatce i zabronił sowim dzieciom podania mu czegokolwiek do picia.Dobrym dzieciom żal się zrobiło uwięzionego boga,ale już pierwsza kropla wody dodała mu tyle sił,że wyrwał się z klatki,a dzieciom w podzięce podarował swój ząb.Dzieci jak to dzieci,nie wiedząc co z podarkiem zrobić,wsadziły ząb do ziemi.I już po chwili wyrosła wielka roślina,a na niej olbrzymia dynia.Ponieważ znowu rozszalał się potop,rolnik nakazał dzieciom ,aby schowały się we wnętrzu dyni. Dla siebie zbudował łódź,którą po wielkich falach wzniósł się do nieba,gdzie błagał bogów o zakończenie potopu.Bogowie przychylili się do jego prośby,jednak uczynili to zbyt nagle i łódź runęła na ziemię,a rolnik się zabił.Jego dzieci bezpiecznie ukryte w dyni,pozostały jedynymi ludzkimi istotami,którym udało się przeżyć potop.Kiedy oboje stali się dorośli,pobrali się a młoda żona przybrała imię Dynia.Potem urodziła kulkę mięsa,którą oboje pokroili w małe drobinki i z wdzięczności zanieśli bogom do nieba.Wiatr je rozrzucał i one padały na ziemię.Z drobinek powstały ludzkie istoty.


Chyba nie będziecie mieli mi za złe,że odbiegłam od regionów nam znanych,ale wyczytałam tą legendę w artykule odnoszącym się do dobrodziejstw tego jesiennego warzywa -dyni.-Głos Wielkopolski

-

Offline Dala

  • Forumowicz
  • *
  • Wiadomości: 30
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #143 dnia: 10 Wrz, 2010, 23:26:05 »
Witajcie Kochani!
Niedawno wróciłam z leśnej wycieczki i grzybków uzbierałam troszeczkę( mam nadzieję, że nietrujące!), przy okazji zahaczyłam o mój ulubiony zakątek, gdzie rośni "Dąb Maryjny".
Legenda przypisuje jego zasadzenie królowi Janowi III Sobieskiemu, który nigdy w tej okolicy nie był, choć jego wojska przechodziły tu dwukrotnie, przed i po "wiktorii" wiedeńskiej. Wiek drzewa nawet by się zgadzał, ale istnieją też inne opowieści na temat żorskiego dębu. Podobno ukrył się na nim kupiec, którego ścigali rabusie i ślubował, że jeżeli ocali życie, to na tym dębie zawiesi obraz  Matki Bożej. Obraz wisi do dziś, choć to już któryś z kolei, a dla żorzan to ulubione miejsce spacerów i położone blisko trasy Katowice-Wisła, dlatego zapraszam wszystkich do jego odwiedzenia.

Historię związaną z dębem można usłyszeć również w pobliskim Jastrzębiu-Zdroju. Rycerz z rodu Strachwitzów zgubił się w lesie i kiedy ujrzał wzgórze i rosnący na nim dąb, postanowił wspiąć się na jego wierzchołek i rozejrzeć po okolicy, ale zanim dotarł do drzewa na polanę wypadł dzik-odyniec. Spłoszony koń zrzucił jeźdźca. Rycerz ledwo uszedł z życiem, wspinając się na dąb. Pozostał na nim aż do rana, kiedy odnaleźli go słudzy.
Ocalony rycerz postawił kapliczkę ku czci Opatrzności Bożej, a dwieście lat temu wybudowano tam kościół, w którym przechowuje się płaskorzeźbę
przedstawiającą oko Opatrzności umieszczone na trójkącie otoczonym promieniami. Ciekawy jest herb rodu Strachwitzów umieszczony nad wejściem do kościoła: widnieją na nim dwie dzicze głowy.

POzdrawiam, tropicielka mitów i legend - Dala



Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5206
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #144 dnia: 25 Paź, 2010, 19:47:49 »
Meble Kowalskiego

Ponieważ w tym wątku wpisywałam wszystkie ciekawostki dotyczące dawnych wydarzeń z mojego miasta,dlatego i ten temat,który trochę rozwinę,a wspomnę o nim we wspomnieniach z PRL-u.

Nie każdy wie,że produkowane meble nazywane „meblami Kowalskiego”,zostały zaprojektowane w 1959r przez parę poznańskich architektów wnętrz-Bogusławę i Czesława Kowalskich.W latach 60-tych stały się obiektem westchnień prawie każdej polskiej rodziny.Posiadały przystępną cenę,każdy kto je zdobył mógł w kilka godzin zmienić wygląd swego mieszkania.Miały pasować do bloków,były to meblościanki do sufitu. W tym czasie,  w latach 60,  tymi meblami z trudem zdobytymi było wyposażone wiele mieszkań. Był to bardzo podobny wystrój,krążyły żarty,że ludzie mylili swoje mieszkania.Idąc do sąsiada,każdy czuł się jak u siebie.
Zaprezentowane na poznańskich Targach Krajowych mieszkanie,zrobiło prawdziwą furorę,a kojarzące się z przeciętnym Polakiem nazwisko twórców przyniosło nie przewidziany,lecz bardzo skuteczny efekt.Meble produkowano w Łódzkich Fabrykach Mebli i zasypano nimi cały kraj od Bałtyku po Tatry.I tak zapewne królowałyby dłużej w naszych domach,aż nadszedł czas przejęcia steru przez Edwarda Gieraka,który był wpatrzony w zachodnie gadżety i nastała moda wzorowana na niemieckich,ciężkich meblościankach,które wyparły meble państwa Kowalskich.

Zdjęcie z wikipedii
« Ostatnia zmiana: 25 Paź, 2010, 19:50:57 wysłana przez gaga »

Offline Bart76

  • Stały Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 113
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #145 dnia: 25 Paź, 2010, 20:47:09 »
Miałem "przyjemność" likwidowania pewnego mieszkania, z racji, że wyposażenie nie mogło zostać oddane ubogim (syf, kiła i mogiła) z kolegą (rodzina zmarłego) postanowiliśmy spalić mebelki Kowalskiego. Zużyliśmy litry benzyny a smród był nie do opisania. Ciężko się utylizowało.

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5206
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #146 dnia: 25 Paź, 2010, 21:56:44 »
One chyba były robione z jakiś płyt,bo z drewna napewno nie były.

Offline Rockers

  • Mega Poster
  • *****
  • Wiadomości: 1513
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #147 dnia: 26 Paź, 2010, 19:40:50 »
Pewnie płyta wiórowa, strasznie topornie się to pali.

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5206
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #148 dnia: 26 Paź, 2010, 19:59:58 »
Mimo wszystko,były symbolem nowoczesności :P

Offline Dala

  • Forumowicz
  • *
  • Wiadomości: 30
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #149 dnia: 29 Paź, 2010, 20:39:00 »
Witajcie Kochani!
Niedługo święto Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny. Istnieje wiele przestróg dotyczących obu tych świąt. Przede wszystkim nie wolno było pod żadnym pozorem przynosić do domu jakiejkolwiek rzeczy zabranej z grobu lub cmentarza (nawet patyczka czy trawki), bo w ten sposób można było sprowadzić do domu ducha, którego niełatwo było się potem pozbyć. Nie należało też zapraszać do domu swoich zmarłych, bo mogliby potem nie chcieć odejść. Należało też omijać  wszelkie skrzyżowania i rozstaje, gdyż tam pojawiały się pod różnymi postaciami  ( człowiek, pies, kot, diabeł itp) duchy potępione lub pokutujące. Spotkanie z nimi często źle się kończyło dla spóźnionego wędrowca. Tyle mówią nasze ludowe powiarki!
Jest też światełko w tunelu: we wszystkie pozostałe dni w roku samotny wędrowiec mógł się w trudnych ( i bardzo ważnych!) momentach życiowych uciekać pod opiekę zmarłych (wszystkich, nie tylko krewnych), odmawiając za nich modlitwy. Skutkuje, ale nie radzę nadużywać, albo "broń Boże" wykorzystywać dla zabawy lub żartu.
Z jednej strony wiara w duchy jest nielogiczna, ale z drugiej strony, czy wszystko na tym świecie musi podlegać logice? Gdyby tak było, to czy ktoś wymyśliłby określenie: irracjonalny?
Pozdrawiam wszystkich
Filozoficznie nastawiona Dala.