Autor Wątek: Zasłyszane mity i legendy  (Przeczytany 62889 razy)

Offline mariusz20211

  • Weteran
  • ***
  • Wiadomości: 239
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #120 dnia: 19 Lut, 2010, 20:17:20 »
POWSTANIE SUWAŁK
Było to dawno, dawno, może trzysta, może czterysta, a może i więcej lat temu. Przez bagnisty gąszcz Puszczy Sudowskiej przedzierała się garstka nikomu nie znanych ludzi. Dniem polowali na zwierza lub zapuszczali sieci w jeziora i potoki w pogoni za żywnością, nocą na suchym wzniesieniu rozpalali ognisko, sporządzali pieczyste i czekali do rana, drzemiąc i czuwając na przemian. Może jako przestępcy przeciwko litewskiej władzy książęcej nadsłuchiwali przezornie, czy ucho ich nie usłyszy dalekich głosów pogoni? Może skazani na banicję ciągnęli bliżej puszcz mazowieckich, o których tyle słyszeli od giedymiowskich, może witoldowych rycerzy?
Dajmy wszakże spokój domysłom. Dość, że gromadka znużonych wędrowców, włóczęgów - zwanych po litewsku suwiłkaj - doszła do Czarnej Hańczy, zbadała okolicę i tu postanowiła zatrzymać się na zawsze. Kto wie, może nie milknące echo trojdenowskiego gana cze przykuło ich do miejsca, którym dobroduszny, a posępny drwal litewski umiał się zachwycić. Z hukiem padły pierwsze pnie drzewa budulcowego. Krzykiem sygnalizującym niebezpieczeństwo odpowiadało ptactwo błotne i lądowe. A ludzie rąbali zapamiętale. Wkrótce pierwsze prymitywne domki na kształt szałasów wynurzyły się jakby spod ziem i nad łagodnym brzegiem Czarnej Hańczy. W ten sposób suwiłkaj dali początek nowej osadzie, która od litewskiego brzmienia włóczęgów otrzymała nazwę Suwałk.
Po kilku wiekach, gdy już na wyspie wigierskiej mocno usadowili się kameduli, gdy zbudowali erem i doszli do wielkiej zamożności, postanowili założyć w swych odległych dobrach miasto. Ich wybór padł na niewielką wieś Suwałki. I tak stosownym dokumentem z 1715 roku, podpisanym przez przeora ojca Ildefonsa, z dotychczasowej wioski uczyniono miasto, nadając mu ziemię przywileje, prawa i obowiązki.
Literka M    Literka K   Literka S     Jak  MKS   ;D

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5535
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #121 dnia: 24 Lut, 2010, 17:14:18 »
Zaintersownych powstaniem Suwałk ,informuję ,że podobna wersja znajduje sie na str 4 tego wątku  ;)

mariusz !Nie gniewaj się ,ale mogłeś o tym nie wiedzieć i choć obie historie są do siebie podobne ,nigdy nie zaszkodzi poczytać wszystkie źródła.Na wspomnianej stronie wiedliśmy dyskusję na temat pochodzenia nazwy miasta.
Przy okazji zaznaczę ,że bardzo fajnie uzupełniłeś legendę o świętym miejscu fotkami.
« Ostatnia zmiana: 24 Lut, 2010, 17:16:24 wysłana przez gaga »

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5535
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #122 dnia: 27 Lut, 2010, 22:15:49 »
Siostra Chopina przewiozła serce brata

 W niewielkiej przygranicznej miejscowości na Śląsku doszło do niezwykłej historii ,w której brali udział najsłynniejsi artyści epoki.W tym miejscu zbiegły się losy Aleksandra Dumasa ,listów George Sand do Fryderyka Chopina ,które po jego śmierci zabrała jego siostra Ludwika Chopin,po mężu Jędrzejewiczowa.Otóż wspomniana siostra wracała z Paryża z pogrzebu brata do Warszawy,był styczeń 1850r.Wiozła ze sobą skarby: miłosne listy pisane do Fryderyka przez niedoszłą żonę Marię Wodzińską i pisarkę George Sand,a także serce swego brata.Im było bliżej do granicy rosyjskiej,tym większy ogarniał ją strach.Rosyjscy celnicy mieli na oku rodzinę Chopina i dlatego była pewna ,że bez litości przeszukają jej bagaże.Bojąc się ,że utraci wiezione ''skarby'',zostawiła listy u właściciela mysłowickiej oberży z prośbą o przesłanie ich w późniejszym terminie do Warszawy.Niestety oberżysta listów nie dostarczył i przepadły raz na zawsze.Natomiast serce Chopina udało się przemycić.Zostało wmurowane w filar kościoła św.Krzyża w Warszawie.
W Mysłowicach listy George Sand przeglądał właściciel gospody,ale ich nie czytał.Przyszło mu do głowy ,że mogłyby zainteresować wyjątkowego gościa z Francji,a był nim 26-letni Aleksander Dumas- syn ,autor ''Damy Kameliowej''.Dumas przeczytał listy ,listownie podzielił się wrażeniami ze swoim ojcem ,również pisarzem -autorem ''Trzech muszkieterów''.
Ojciec Dumas zawiadomił o zaistniałym fakcie ,autorkę listów.Sand była przerażona,do Chopina ,którego nazywała ''swoim drugim ja'',pisała szczerze nie tylko o miłości,ale też o córce.Podejrzewała ,że Fryderyk podkochiwał się w dorastającej Solange,więc z zazdrości wyrażała się o niej jak najgorzej.Sama przyznała się Dumasowi ,że tajniki rodzinnego życia mogą nabrać znaczenia w nieżyczliwych oczach i byłoby dla niej bardzo bolesne.
Młody Aleksander Dumas ,uspokajał ją z Mysłowic : Czy pani Jędrzejewiczowa mnie do tego upoważni ,czy też nie ,przywiozę pani te listy.Istnieją sprawy tak słuszne ,że zbędne są dla nich wszelkie pełnomocnictwa.Rozumie się ,że kopia korespondencji zostanie pani jednocześnie zwrócona i taki będzie koniec wszelkich niedyskrecji
Dumas spełnił swoją obietnicę ,wyłudził listy od oberżysty,a Sand nie zastanawiała się nad ich losem ani chwili,w obecności Dumasa spaliła całą korespondencję.

Uważałam ,że w roku poświęconym naszemu sławnemu kompozytorowi ,nie może zabraknąć choćby tak drobnej wzmianki ,a przy okazji krótkiego wspomnienia jego osoby.

Offline Dala

  • Forumowicz
  • *
  • Wiadomości: 30
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #123 dnia: 15 Kwi, 2010, 20:00:07 »
Witam,
Słyszeliście, Kochani, legendę o olbrzymim diamencie ukrytym w Górach Sowich? (Sudety)?
Opowieść usłyszałam od mojego przyjaciela z Czech.
We Wrocławiu przechowywana jest tzw. Ksiega Walońska, w której znajdują sie zaszyfrowane informacje na temat pokładów drogich kamieni i złota. Pojawiają sie tam te same znaki, które spotyka sie na sudeckich skałach
(toporki, dłonie z dziwnie ułożonymi palcami, itp.). Pod koniec osiemnastego wieku w jednej z górskich wiosek pojawił się elegancko odziany pan, który wynajął za przewodnika miejscowego tkacza. Razem ruszyli w leśne ostępy i w końcu weszli na teren, którego tkacz nie znał, tam pan wyciągnął swoje notatki i odszukał kilka znaków na skałach. Potem kazał przewodnikowi zaczekać i po krótkim czasie wrócił z pełnym workiem, który z trudem zarzucił na plecy. W drodze powrotnej przewodnik kilka razy schodził ze szlaku za "potrzebą" i w pewnym momencie zauważył błyszczącą skałę ukrytą między dwoma jałowcami. Odłupał z niej dwa kawałki i schował. Znalezisko znajdowało się bardzo blisko terenów, które dobrze znał, więc myślał, że łatwo do niego trafi. Kamienie sprzedał we Wrocławiu. Otrzymał za nie znaczną kwotę, ale drogi do olbrzymiego diamentu nigdy nie odnalazł. Tyle mówi legenda!

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5535
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #124 dnia: 16 Kwi, 2010, 16:18:50 »
Szukałam czegoś ,co mogłoby być odpowiednie na obecną narodową żałobę ,pomyślałem o J.Piłsudskim ,za dużo nie znalazłam .Jednak wpadłam na pomysł połączenia krótkiego wspomnienia i napowietrznych kawalerzystów.

Pierwsze w Polsce pokazy lotnicze typu air-show,których ukoronowaniem miało być powołanie Aeroklubu Polskiego ,a odbyły się 28 września 1919r.na Ławicy .W zawodach wzięli udział jedynie Ci piloci ,którzy zadeklarowali chęć przystąpienie do tworzącego się właśnie aeroklubu. Ostatecznie wystartowało dwudziestu dwóch śmiałków,którzy rywalizowali w czterech konkurencjach:lądowaniu ze stojącym śmigłem na wyznaczonym punkcie,lotach figurowych,lotach bojowych -w trakcie których demonstrowano strzelanie do baloników i symulowano walki powietrzne oraz przelocie na trasie Poznań -Warszawa-Poznań bez między lądowania.
Impreza odniosła sukces ,uczestniczyło w niej kilka tysięcy Poznaniaków ,a ....łaskawym okiem oglądał ją nawet goszczący w Poznaniu -Józef Piłsudski,który nie uchodził za entuzjastę fruwających maszyn.
Nie udało się załatwić przy okazji pokazów na Ławicy powołania Pierwszego w Polsce Aeroklubu,jednak uczyniono to 30 października 1919r w obecności licznego grona entuzjastów .Na czele aeroklubu  stanął prezydent Miasta Poznania -Jarogniew Drwęski.

 Jarogniew Drwęski                         

 Józef Piłsudski                               

 Janusz Zakrzeński                           

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5535
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #125 dnia: 02 Maj, 2010, 19:24:45 »
Co jeszcze powinniśmy wiedzieć o dacie 3 maja!

  Utarło się przekonanie ,że pierwszym Prezydentem Rzeczpospolitej był pełniący tę godność niecały tydzień Gabriel Narutowicz.Okazuje się ,że pierwszym Prezydentem Rzeczpospolitej był poznaniak Jakub Krauthofer vel Krotowski,który przez 5 dni w 1848r piastował ten najwyższy urząd.
Nie był on typowym poznańskim niemcem,nienawidził wszystkiego co pruskie i z własnej woli uznał się Polakiem i dlatego przybrał bardziej polskie nazwisko-Krotowski. W 1848r podczas rewolucji został szefem sztabu w oddziale partyzanckim Włodzimierza Wilczyńskiego.Po zajęciu 3 maja pałacu w Rogalinie Krotowski i Wilczyński proklamowali republikę ,której prezydentem J.Krauthofera .Nazwano ją Rzeczpospolitą Poznańską ,choć mówiono o niej również Rzeczpospolitą Polską.Obszar jej obejmował Rogalin,Mosinę Stęszew i Kórnik.Do największych poczynań prezydenta można zaliczyć egzekucję kapitana Tołkaczewskiego ,oskarżonego o szpiegostwo; mianowanie na burmistrza Mosiny polskiego nauczyciela Rosta i opublikowanie godła państwowego -Jagielońskiego orła bez korony ,z wieńcem nad głową i napisem Polska powstająca.
Okazało się ,że Rzeczpospolita Poznańska nie została uznana przez rząd pruski,ani żaden inny rząd na świecie .Wówczas Wilczyński odebrał sobie życie nie chcąc dostać się do niewoli,natomiast Prezydent Krotowski uciekł do Konarzewa ,tam został schwytany przez huzarów i siłą sprowadzony do Poznania,gdzie spędził kilka miesięcy w dolnych lochach cytadeli na Winiarach.Po stwierdzeniu ,że jest słabego zdrowia ,przeniesiono go do suchego więzienia przy placu Sapieżyńskim -dziś pl.Wielkopolski.Dwa procesy wytyczone o zdradę stanu ,wygrał bez większych problemów i powrócił do swojego zawodu-adwokata i obowiązków posła Koła Polskiego w Berlinie.
Do dnia dzisiejszego w Poznaniu jest na Łazarzu ul.Krauthofera.

 Cytadela poznańska -forty -zdjęcie współczesne
                                   
                             

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5535
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #126 dnia: 07 Maj, 2010, 17:19:06 »
Wiedziałam ,że gdzieś czytałam o tym jak przed wielu laty stworzono Golema .Dziś dopięłam i znalazłam:
Twórcą najsłynniejszego na świecie Golema był poznański rabinurodzony w 1525r  w Poznaniu.
Stworzenie sztucznego człowieka było obok zamiany pospolitych metali w złoto i wynalezienie eliksiru młodości życiowym celem wielu europejskich alchemików.Zgodnie z żydowską tradycją ,aby taki cel osiągnąć należało z ziemi uformować ludzką postać,wykonać wokół niej magiczny taniec ze śpiewną recytacją imion Boga,a gdy Golem podniósł się ,należało wprawić go w ruch,wkładając pod język karteczkę z wypisanym tetragramem: ''J H W H ''.
Pierwszym ,który wykonał prototyp golema był Eliasz Baal Szem z Chełma,jego wytwór po pierwszych próbach przeobraził się w potwora i zaczął zagrażać światu..Kolejnym konstruktorem był Izrael ben Eliezer z Podola,który szybko przerwał prace nad udoskonalaniem sztucznego człowieka.Jego golem pewnego razu ,zamiast naoliwić koła do wozu ,wysmarował oliwą cały pojazd.
Następnym był rabin z Grodna -Dawid Jaffe ,jego golem miał tylko rozpalać ognisko w domowym piecu,tymczasem eksperyment zakończył się pożarem całego miasta.
Natomiast hiszpański poeta Salomon Ibn Gabirol ,również żydowskiego pochodzenia [żył w latach 1021-1058],skonstruował na własne potrzeby wersję żeńską ,posądzony za rzekomą rozpustę ,musiał udowodnić ,że jego twór przeznaczony jest tylko do prac domowych.
Jednak najsłynniejszego golema wszechczasów stworzył przedstawiony na wstępie poznański rabin.Co prawda nie uczynił tego w Poznaniu ,ale odległej Pradze,na dworze miłośnika alchemii zjawisk nadprzyrodzonych -cesarza Rudolfa II.
Rabinowi udało się uformować z pyłu pełnowartościowego golema,który posłusznie wykonywał jego rozkazy.Na początku wszytko odbywało się po myśli Jehudy,golem bronił praskich Żydów przed szykanami chrześcijan,niestety do czasu.Pewnego dnia Jehuda zapomniał wyciągnąć spod języka golema karteczki z tetragramem,wtedy stwór oszalał i zaczął niszczyć wszystko co stanęło mu na drodze.Rabin zmuszony był unicestwić swojego golema ,a to co po niem zostało -ukrył na strychu praskiej Synagogi Staronowej.

Pamięć po poznańskim uczonym Żydzie przetrwała w Pradze do dziś .Na tamtejszym cmentarzu żydowskim można podziwiać nagrobek Jehudy oraz postawiony w 1947r poświęcony mu pomnik. Opowieść o golemie i jego twórcy stała się z czasem jedną z najpopularniejszych i najczęściej przypominanych legend.
   
                                     


Podręcznik Poznańczyka
« Ostatnia zmiana: 07 Maj, 2010, 17:23:38 wysłana przez gaga »

Offline Dala

  • Forumowicz
  • *
  • Wiadomości: 30
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #127 dnia: 09 Maj, 2010, 11:58:02 »
Droga Gaga i inni
Też zetknęłam sie z legendą Golema w czasie wycieczki do Pragi, co prawda przewodnik wymienił inne nazwisko jego twórcy i ani słowem nie wspomniał, że urodził sie w Poznaniu, ale za to podał, że Golem nosił wodę z rzeki Wełtawy tak długo, aż zalał cała dzielnicę zwaną Nove Mesto ( Nowe Miasto), której początki sięgają XIII wieku. Podobno praski rabin, oprócz  alchemii, zajmował sie też mechanika i hydrauliką. Pozdrawiam Dala

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5535
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #128 dnia: 09 Maj, 2010, 15:41:31 »
Dala-prawdopodobnie dla przewodnika pochodzenie wspominanego żyda nie było ,aż tak ważne.Fakt,że ów rabin jakiś czas przebywał w Pradze u cesarza,jak wspominałam w moich ''wypocinach''  :P Wielu było w tamtych czasach zapaleńców i zwolenników tego rodzaju magii i alchemii.
Na ślady rabina naprowadziła mnie rzeźba o której piszę w wątku ''Poznań '',zresztą sam twórca  współczesnego golema wypowiedział się ,że pierwszym ''ojcem'' golema był poznański żyd,o którym mówiło się ,że był wielkim uczonym człowiekiem.
Cieszę się ,że jest prawdą ,że legenda jest znana w tamtych okolicach.

Offline biza

  • Super Poster
  • ****
  • Wiadomości: 776
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #129 dnia: 16 Maj, 2010, 19:07:36 »
dzis miałam okazje być na Górze Zamkowej z pięknymi widokami i tak sobie szperając potem w necie natrafiłam na legende związana z tym miejscem to pomyślałam ze dodam w tym wątku również coś od siebie ;) mimo ze raczej w legendy nie wierzę :D

Między jeziorami Szurpiły, Jeglówek i Tchliczysko jest góra zwana Zamkową lub Zamczyskiem. Niektórzy mówią, iz usypana została przez ludzi - a dawno, dawno temu znajdował się na niej zamek książąt litewskich, zbudowany dla oborny przed Krzyżakami. Jeszcze całkiem niedawno mówiono, że widziano ślady trzech bram zamkowych, lochy podziemne i pozostałości warowni. Przez wiele lat okoliczni chłopi wyorywali pod Górą Zamkową kości ludzkie, łańcuchy i groty strzał. Na polach wsi Wodziłki i Szurpiły znajdowano "lance, jakby po całym hufcu zbrojnego oddziału". Jakiś rolnik wykopał znaczną ilość pieniędzy w złotych sztabkach. Podobno także wigierscy kameduli wydobyli z Góry Zamkowj ukryte w niej skarby.

W samej rzeczy w okresie średniowiecza, po upadku Jaćwingów, ziemie te stały się obiektem pożadania zarówno Litwinów jaki i Krzyżaków. Zaborczy rycerze nie raz wyprawiali sie na te tereny i dlalej na Litwę, w celach "krzewienia wiary". Litwini aby uchronić swój kraj przed ich napdami, budowali na wszystkich traktach i innych ważnych miejscach, zamki i twierdze. Stawiali je na sypanych, stromych wzgórzach, zwanych PIŁOKALNIAMI.

Do ważniejszych w owym czasie należały Szurpiły. Był to wielki gród, rozpościerający się na trzech górach: Zamkowej, Kościelnej i Cmentarnej. Niedaleko od nich były także inne strażnice: Krzemieniucha, Góra Cisowa i pod Dzierwaniami. Na ich wierzchołkach przebywali wartownicy. Gdy wypatrzyli obce wojska - zapalali ognie, dając tym znak głównemu zamkowi - o zbliżającym się niebezpieczeństwie.
Krzyży patrzyli złym okiem na twierdzę Szurpilską. Podczas jednej z wypraw na pogańska Litwę napadli na gród, zdobyli go i spalili. W czasie następnej wyprawy znów go zajęli. W tym też czasie zbudowali tu kościół. Ostatcznie pod naporem wojsk księcia Witolda - Krzyżacy opuścili Szurpiły, które znalzały się pod panowaniem litewskim.
Zazdroszczę Japonkom - wstają rano i od razu w kimono...

Offline biza

  • Super Poster
  • ****
  • Wiadomości: 776
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #130 dnia: 16 Maj, 2010, 19:23:25 »
tu nie byłam ale tez sie wybiore poszukać dziury ;)

Góra Kościelna znajduje się nieopodal Góry Zamkowej, nad brzegami j. Szurpiły.
Dawno, dawno temu gdy krzyżacy zdobyli i jaćwieskie grodzisko na szczycie Góry Zamkowej, na sąsiednim wzgórzu postawili kaplicę. Miała ona świadczyć o panowaniu krzyżaków na tych ziemiach. Niedługo jednak potem, krzyżacy uciekli przed wojskami litewskimi. Zaraz potem kaplica zapadła się pod ziemię, a jej dzwony biły do końca aż wszystko zniknęło pod ziemią. Do dziś dnia na szczycie góry kościelnej jest dziura. Dawniej, młodzi pastuszkowie wrzucali do niej kamienie a te wyrzucane były z otchłani na powierzchnię. Często, też z wnętrza góry dochodzi stłumiony dźwięk dzwonów. Rzadziej z wnętrza słychać szept mówiący "Czas i godzina, człowieka nie ma". Jeśli głos powtórzy formułkę pięć razy, w ciągu trzech dni w j. Szurpiły ktoś tonie...

Zazdroszczę Japonkom - wstają rano i od razu w kimono...

Offline Dala

  • Forumowicz
  • *
  • Wiadomości: 30
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #131 dnia: 21 Cze, 2010, 19:47:26 »
Witajcie Kochani!
Dopiero teraz znalazłam trochę czasu, żeby podumać o rozmaitych legendach. Jedna cały czas miałam przed oczyma:
Od 11maja 1702 roku obchodzi sie corocznie w Żorach tzw. "święto ogniowe" na pamiątkę największego w dziejach miasta pożaru. Ponad trzystuletnia tradycja uczczona została wmurowaniem tablicy pamiątkowej w ścianę ratusza.
Zapraszam, odwiedźcie nasze miasto za rok! Gwarantuję nie zapomniane wrażenia, kiedy około 21.30 w rynku i przyległych ulicach gaśnie oświetlenie, a przy biciu dzwonów z gotyckiego kościoła farnego wychodzi długa procesja ludzi niosących świece i pochodnie!
Pozdrawiam
Dala

Offline Dala

  • Forumowicz
  • *
  • Wiadomości: 30
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #132 dnia: 10 Lip, 2010, 19:48:13 »
Pozdrawiam wakacyjnie!
Właśnie przywiozłam z wakacji ciekawą legendę. W okolicy Zwierzyńca jest grzęzawisko, które miejscowa ludność nazywa "zapadłą karczma". W tej karczmie bawiono sie dzień i noc, także we Wielki Piątek i za karę karczmę i tancerzy pochłonęło bagno. Tylko we Wielkanoc, kiedy dzwony biją na rezurekcję karczma sie wynurza i słychać gwar i muzykę. Jeżeli ktoś je usłyszy, powinien uciekać ile sił w nogach, żeby zanurzająca się karczma go nie pochłonęła!

W Boryni koło Żor spotkałam wątek o zapadłym młynie, w  którym pracowano dzień i noc bez przerwy, także we Wielki Piątek. Młyn sie zapadł pod ziemie, ale uratowało sie dwoje służących, którzy poszli na rezurekcję. Obecnie w miejscu zapadniętego młyna leży olbrzymi głaz.

Jak widać wątki są podobne!
Pozdrawiam
Dala Podróżniczka

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5535
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #133 dnia: 15 Lip, 2010, 18:55:43 »
Grunwald 15 lipca 1410r

 Tego dnia ramię w ramię z innymi rycerzami wojsk polsko-litewskich na polach pod Grunwaldem stanęli rycerze kilkunastu chorągwi z ....Wielkopolski.Mało jest informacji na ten temat,pewne jest ,że pod Grunwaldem przybyły nie tylko chorągwie ziemskie,ale i rodowe-osób o wspólnym rodowodzie oraz urzędnicze-wojewodów,biskupów,starostów.Tzn najważniejsi można.Wojska z Wielkopolski ani razu trwania bitwy nie musiały się wycofywać,ciągle nacierały.Miały one ogromny udział w końcowej fazie starcia ,w ściganiu i dobijaniu rycerzy zakonnych.Jest historyczna zgoda co do tego ,że to Wielkopolanin Przedpełko,Kropidłowski herbu Dryja ,pod koniec bitwy na polach grunwaldzkich rozbił jedną z chorągwi Św.Jerzego.
Uzbrojenie XV-wieczni rycerze za pełen rynsztunek w przeliczeniu na dzisiejsze stawki musieli zapłacić naprawdę dużo.Koszt broni i wyposażenie przeciętnego ciężko zbrojnego Wielkopolanina w przeliczeniu na dzisiejszą walutę wynosiłby przeszło 60 tys.zł.W tą cenę wchodził również koń -wypowiada się dr M.Bogacki z Zakładu Historii Wojskowej UAM.
Dlaczego Wielkopolanie byli chętni do walki z zakonem? Powód-w 1331 r Krzyżacy splądrowali Pyzdry i niemal wkroczyli do Poznania .Oddziały zostały cudem odparte pod Zaniemyślem. Bitwę pod Grunwaldem możemy uznać za efekt wzajemnych animozji.

Jeszcze dorzucę kilka ciekawostek :XV-wieczna zbroja rycerska ważył 25-30 kg; podstawą zbroi ,która broniła rycerzy pod Grunwaldem była kolczuga ,którą zakładano na skórzany kaftan; rycerz obowiązkowo musiał mieć hełm,zamożniejszy kupował hełm z przyłbicą.Rycerz był wyposażony w miecz obosieczny,topór,którym można było rzucać i kopię lub inny rodzaj broni drzewcowej lub kuszę.Polacy używali kopi.Krzyżacy natomiast kopi lub sulic  .Kopia była dłuższa ,lżejsza i pusta w środku ,sulica -nie,natomiast można nią było uprawiać rodzaj szermierki.
W czasie bitwy pod dowództwem Jagiełły stanęło około 30 -tysięcy wojsk Korony i Litwy.

Zwycięstwo pod Grunwaldem jest postrzegane jako sukces całego Królestwa Polskiego.

Głos Wielkopolski -aut.Maciej Roik

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5535
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zasłyszane mity i legendy
« Odpowiedź #134 dnia: 19 Lip, 2010, 16:38:02 »
Jaś Grajek i królowa Bona

W okolicach Łomży ,pewnej styczniowej nocy Jaś wracał do domu z karczmy,Idąc wygrywał sobie na skrzypcach skoczne melodie .Na co dzień trudnił się pasieniem dworskiego bydła.Przeszedł kawałek drogi i u podnóża Zamkowej Góry zobaczył postać kobiecą ,pięknie ubraną -postać zastąpiła mu drogę i okazała się duchem królowej Bony,który w podziemiach pokutował za grzechy życia doczesnego. Królowa poprosiła Jasia ,żeby specjalnie dla niej zagrał ,bo w lochu słyszy tylko śmiech diabelski.Jaś był wystraszony ,jednak spełnił prośbę królowej.Grał dla niej przez całą godzinę ,aż do północy.Bona podziękowała i przyrzekła ,że udzieli mu pomocy ,kiedy będzie jej potrzebował.Po kilku miesiącach nadeszła wiosna ,Jaś wyprowadził bydło na pastwisko ,rozmarzył się a tymczasem bydło poszło mu w szkodę ,a jedną krowę wilki zjadły.Ekonom ,zbił Jaśka,który był najwięcej przerażony utratą krowy.W nocy poszedł pod Zamkową Górę i zaczął grać .Wkrótce Bona ukazała się i wysłuchała Jaśkowej historii.
Ponieważ krowa kosztowała 10 talarów ,królowa kazała ,żeby Jaś wziął sobie pieniądze ze skarbca ,ale podała warunek ,aby nic więcej nie zabierał i Jaś faktycznie wziął tylko ściśle odliczoną gotówkę i szczęśliwy wyszedł z lochu.
Po pewnym czasie przytrafiło się gorsze nieszczęście -Jaś zakochał się w córce bogatego młynarza -pięknej Małgosi.
Ponownie poszedł do królowej po radę ,która poradziła ,aby : złapał żywego nietoperza ,włożył go do garnka ,obwiązał sitkiem i o północy zagrzebał w mrowisku.Następnego dnia musi iść do mrowiska ,odkopać garnek ,a znajdzie w nim widełki i grabki.Teraz wystarczy już tylko przyciągnąć skrycie grabkami do siebie umiłowaną dziewczynę,a ona też się w nim zakocha. Natomiast dziewczęta ,które będą się mu narzucać ,powinien odepchnąć widełkami.
Jaś postąpił wg wskazówek królowej i rzeczywiście dziewczyna go pokochała,ale rodzice nie chcieli słyszeć o małżeństwie.
Jaś po raz trzeci poszedł do Bony ,która obiecała dać mu 400 talarów i ponowiła ostrzeżenie ,że nic ponadto nie wolno mu z lochu zabrać. Ciężko było Jasiowi oprzeć się pokusom i zamiast pieniędzy zabrał piękne skórzane buty z cholewami.
Po wyjściu na próg ,buty zaczęły go palić żywym ogniem,zdjąć ich nie mógł w żaden sposób..Rankiem znaleziono Jasia u podnóża Zamkowej Góry ,nogi miał zwęglone do kolan.Obcięli mu je w szpitalu w Łomży ,do końca życia kuśtykał po świecie jako żebrak ,a Małgosia umarła z żalu.


Podania ,Legendy ,Baśnie Polskie