Autor Wątek: Historia pewnego ubezpieczenia telefonu  (Przeczytany 1680 razy)

Offline the_mask

  • Global Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 3361
  • Płeć: Mężczyzna
  • << ST. SIERŻANT >>
Historia pewnego ubezpieczenia telefonu
« dnia: 14 Kwi, 2013, 20:24:18 »
Zakupiłem sobie w salonie Komputronik telefonik niecałe dwa lata temu. Z racji, że kosztował niemało, bo 2499 zł, postanowiłem dokupić do niego ubezpieczenie. Dopłaciłem około 450 zł, a kwota ubezpieczenia była równa kwocie zakupu telefonu. Szczęśliwcem któremu przekazałem w/w kwotę był Mondial Assistance. Wszystko wydawało się w jak najlepszym porządku. Ubezpieczenie obejmowało wszelakiego rodzaju usterki sprzętu, które wynikły "niechcący". No i użytkowałem sobie beztrosko telefonik, do czasu jak pewnego poranka podczas wsiadania do pojazdu, na parkingu Centrum Handlowego, telefon prawdopodobnie niechcący wyśliznął mi się z kieszeni bluzy, którego to faktu nie zauważyłem i podczas wyjazdu z miejsca parkingowego, został niechcący przejechany kołem pojazdu, w wyniku czego doznał pęknięcia wyświetlacza, pęknięcia obudowy, a także odklejenia tylnej ramki, ogólnych zarysowań i wgnieceń na obudowie oraz soczewce aparatu i przede wszystkim przestał działać i przede wszystkim nie chce się włączyć. Z duszą na ramieniu powiadomiłem o w/w fakcie ubezpieczyciela dzwoniąc na infolinie. Poinstruowany o dalszych czynnościach, wysłałem telefon, a raczej jego pozostałości do serwisu Millenium Mobile do Warszawy. Po ekspertyzie ubezpieczyciel skontaktował się ze mną i poinformował, że telefon zostanie naprawiony, a koszt naprawy wyniesie około 1900 zł. Decyzja taka została podjęta, gdyż w umowie jest punkt: Telefon jest wymieniany na nowy, gdy koszt naprawy przekracza kwotę ubezpieczenia. 1900<2499 więc wszystko jasne, pomimo że koszt nowego telefonu na chwilę obecną to około 1200 zł. Wszystko szło pięknie i po dwóch tygodniach zostałem poinformowany przez serwisanta, że telefon jest już poskładany i po testach zostanie wysłany. Po paru dniach, gdy nie otrzymałem przesyłki, postanowiłem zadzwonić do ubezpieczyciela, z zapytaniem czy jest mu coś wiadomo o naprawie. Po uzyskaniu przez niego informacji zostałem poinformowany, że serwis czeka na część obudowy (szybka tylnej kamery). I od tego momentu zaczęły się schody. Zdziwiony byłem bardzo, że serwis udziela innych informacji niż ubezpieczyciel. Jak się potem okazało, część ta teoretycznie jest dostępna, ale nie w tej chwili. I tak to już czekam półtora miesiąca na dostępność części... i wszystko wskazuje na to, że jeszcze trochę poczekam, bo w umowie nie ma mowy o okresie, w jakim telefon musi być naprawiony. Może więc to być tydzień, miesiąc, kwartał, chyba że część nagle przestanie być ogólnie dostępna. Zbulwersowany całą sytuacją, doszukałem się w umowie takiego punku: jeżeli naprawa nie jest możliwa z przyczyn technicznych, to telefon zostaje wymieniony na nowy. Niestety okres oczekiwania nie jest przyczyną techniczną jak się okazało. I tak sobie egzystuję bez telefonu bo nie ma możliwości dostania części. I tak czekam z tygodnia na tydzień bo dostawy części są tylko we wtorki. Jeden wtorek nie ma części, więc trzeba czekać do następnego tygodnia. Żadne próby dogadania się z ubezpieczycielem, żeby odzyskać telefon lub wymienić na nowy nie przyniosły rezultatu, gdyż oni muszą ten telefon naprawić i tyle.

Czuję wielki niesmak po takim podejściu do klienta. Piszę to jako przestrogę dla osób które chcą skorzystać z takich usług. Jutro idę do Rzecznika Praw Konsumenta po pomoc, gdyż ubezpieczyciel powiedział, że nie ma innego wyjścia jak tylko czekać na dostępność części, bo producent części podał informację, że część będzie dostępna tylko nie wiadomo kiedy. Może to być tydzień a nawet miesiąc lub więcej.

Może macie jakieś pomysły? Jak odzyskać telefon lub sprawić by wymienili go na nowy?
« Ostatnia zmiana: 14 Kwi, 2013, 20:30:15 wysłana przez the_mask »
     

Offline the_mask

  • Global Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 3361
  • Płeć: Mężczyzna
  • << ST. SIERŻANT >>
Odp: Historia pewnego ubezpieczenia telefonu
« Odpowiedź #1 dnia: 27 Kwi, 2013, 10:35:41 »
W dniu 19 kwietnia dostałem telefon z powrotem, rzekomo naprawiony. Wszystko wyglądało ok, do czasu jak postanowiłem wykonać połączenie na Skype i obraz zamiast z przedniej kamery był wyświetlany z tylnej i to do góry nogami. Od razu więc zadzwoniłem na infolinię Mondial'a żeby powiadomić o wyżej wymienionym problemie. Na następny dzień Mondial skontaktował się ze mną i poinformował, że powinienem sprzęt wysłać do Milenium Mobile na reklamację, a oni już wszystko do nich napiszą. Zapytałem więc czy czekać na jakieś instrukcje. Kobieta w rozmowie zapewniła mnie, że koszt przesyłki pokrywa serwis w przypadku, gdy usterka rzeczywiście będzie z ich winy, więc dnia 24 kwietnia wysłałem telefon za pośrednictwem Poczty Polskiej do siedziby Milenium Mobile w Warszawie, a koszt przesyłki ubezpieczonej wyniósł 61 zł. W dniu 25 kwietnia, skontaktowała się ze mną pracowniczka serwisu z informacją, że chce do mnie wysłać kuriera, na co odpowiedziałem, że telefon został już wysłany. W dniu 26 kwietnia, zostałem poinformowany telefonicznie przez tą samą kobietę, że nie będzie mi zwrócony koszt przesyłki, bo paczkę wysłałem na własną rękę, bez porozumienia z nimi. Dodała także że telefon najprawdopodobniej będzie naprawiony po długim weekendzie, czyli po 6 maja.

Reasumując. Nie mogę z telefonu korzystać już 2 miesiące, gdyż jest on w naprawie. Koszty transportu nie zostaną w pełni pokryte, pomimo zapewnień ubezpieczyciela Mondial. Telefon został naprawiony za kwotę większą od kupna nowego, co było zrobione na moją niekorzyść, gdyż koszt ubezpieczenia został pomniejszony o koszt naprawy. Gdyby telefon został wymieniony na nowy, to na dalsze naprawy zostałoby około 1200 zł, a nie 500... Dodam jeszcze, że ubezpieczyciel nie chce przedłużyć czasu ubezpieczenia i gwarancji o te 2 miesiące, przy czym znów jestem stratny.

W tej chwili zostałem pozbawiony telefonu na okres 2 miesięcy (!!!) [1,5 miesiąca oczekiwania na część + około 0,5 miesiąca oczekiwania na poprawkę naprawy], co według mnie jest wręcz nie do pomyślenia, oraz straty na kwotę 700 zł.

Zastanówcie się dwa razy :) zanim zechcecie skorzystać z takich usług.