Autor Wątek: Robienie zdjęć z burzy  (Przeczytany 3246 razy)

Offline Revan144

  • Strzelec Nikonowy
  • Super Poster
  • ****
  • Wiadomości: 640
  • Płeć: Mężczyzna
  • Master ov Horror
Robienie zdjęć z burzy
« dnia: 14 Sie, 2010, 10:25:26 »
Temat o charakterze poradnika :) Większość z nas już wie jak właściwie robić zdjęcia z burzy, ale poradnik na pewno komuś się przyda. Więc zacznijmy:

Najlepszy aparat do łapania błyskawic jest bez wątpienia lustrzanka, albo kompakt posiadający tryb M, gdzie możemy ustawić praktycznie wszystko samodzielnie - przysłonę, czas, ekspozycję (ewentualnie), czułość ISO, balans bieli, pomiar, itp. Sam aparat nie wystarcza - szczególnie wskazane jest używanie statywu, aby nie psuć zdjęcia rozmazanymi obiektami typu budynki, drzewa, słupy, itd, choć błyskawica utrwala się na matrycy i nie może zostać rozmazana przez poruszenie, ale przyznaję, że sam robiłem zdjęcia bez statywu, bo takie efektowne pioruny uciekały :D

Co nam potrzebne konkretnie do focenia burzy?
1. Bezpieczeństwo
2. Noc
3. Statyw
4. ISO 200 i więcej
5. Przesłona f/4.0, f/5.6, f/6,3
6. Czas otwarcia 8 i więcej sekund, najlepiej czas B. Można robić także zdjęcia na krótkim czasie za pomocą serii ;)
7. Chęci, poświęcenia i motywacji

Musimy być przede wszystkim bezpieczni oraz uważać na sprzęt, aby się nie zamoczył jak np. robimy zdjęcia na balkonie lub otwartej przestrzeni oraz żeby deszcz "nie nakapał" nam w kadr, a tym bardziej - w obiektyw. W dzień niby także da się łapać pioruny, a podobno pomaga korekcja EV -1.0 lub mniej, nie wiem , jeszcze nie próbowałem.. Warto też spróbować (używając czasu B) poczekać jeszcze chwilkę, "a może jeszcze jeden piorun wpadnie na matrycę?" Przeważnie tak robię, zamykam migawkę po 2-3 sekundach od pojawienia się błysku.
Robienie zdjęć z burzy wymaga od nas także cierpliwości, a tym bardziej naładowanego akumulatora, szczególne zdolności w robieniu zdjęć nie są potrzebne, wystarczy "ogarnąć" funkcje aparatu. O wiele łatwiej jest nagrywać burzę, choć to także wymaga sprzętu, najlepiej kamerki HD (osobiście nagrywam kompaktem Nikon L16 i dość dobrze sobie radzi). Noc jest najlepszą porą na focenie burzy, byle była fotogeniczna; sami zresztą zauważyliście robiąc zdjęcia w nocy.

Coś jeszcze przyjdzie mi do głowy to dopiszę albo ktoś zrobi to za mnie ;D
O bezpieczeństwie w trakcie burzy później...
« Ostatnia zmiana: 14 Sie, 2010, 10:28:40 wysłana przez the_mask »

Offline Szymon

  • Weteran
  • ***
  • Wiadomości: 266
  • Płeć: Mężczyzna
  • suwałki.org
Odp: Robienie zdjęć z burzy
« Odpowiedź #1 dnia: 14 Sie, 2010, 10:39:41 »
mi lepiej wychodzi w ustawieniach: ISO najniższe i czas do 8 sekund
« Ostatnia zmiana: 14 Sie, 2010, 10:48:33 wysłana przez Szymon »

Offline noka

  • Administrator
  • *****
  • Wiadomości: 5254
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Robienie zdjęć z burzy
« Odpowiedź #2 dnia: 14 Sie, 2010, 22:11:29 »
Mam wolną chwilę, więc i ja podzielę się swoimi doświadczeniami i przy okazji szerzej wyjaśnię swoją koncepcję wysokiego ISO, za którą gryson mnie ściga na każdym kroku  ;D

Do burz (błyskawic, piorunów) podchodzę tak jak do każdego innego rodzaju zdjęć. Nie zakładam sobie sztywnych parametrów, których muszę się bezwzględnie trzymać, ale obserwuję to co się dzieje (fotografowany obiekt lub scenę) i względem tego dobieram parametry. Posiadanie statywu i wężyka wyzwalającego zdjęcia w tym przypadku pomijam, bo to podstawa.

Najlepszy przykład to właśnie ostatnia mega burza. Pierwsza faza wyładowań była dla mnie praktycznie niewidoczna. Burza była dość daleko i dodatkowo zasłaniały ją bloki. Widziałem jasne błyski, ale do mego wolnego kawałka nieba docierały tylko "ogonki" piorunów. Dlatego zdecydowałem się ustawić wysokie ISO, bo na niskim nic się nie rejestrowało. Przy wyższej czułości pojawiały się niewielkie błyskawice i w tej fazie było to wszystko co mogłem zrobić.   

Potem burza podeszła bliżej i zaczęły się pojawiać jasne pioruny powyżej bloków. Ok, ISO w dół i kilka w miarę jasnych się złapało.

Faza trzecia - burza nad głową i mega wyładowania. Nawet najniższe ISO było za wysokie, więc zacząłem przymykać przysłonę.

Tu mała dygresja dotycząca sporu o ustawienia ISO przy foceniu Perseid. Spieraliśmy się na ten temat z grysonem podczas plenerku. Ja obstawałem przy tym aby ustawić dość wysoko, żeby ślady meteorów w ogóle pojawiły się na zdjęciu. Wrzuciliśmy swoje fotki na nikonowskie forum, gdzie podany był link do artykułu n/t fotografowania "spadających gwiazd" [Źródło] Ceniony przeze mnie spec od astrofotografi, którego poradniki mam w formie książkowej, radzi:
Cytat: A. Olech
W aparacie ustawmy czułość na poziomie ISO 800–3200 (im mniej szumiąca matryca i im bardziej ciemne niebo, tym wyższej czułości możemy użyć), a tryb pracy na pełny manual.
To co widzieliśmy po przyjeździe na miejsce, to nie były efektowne snopy iskier, lecz dość delikatne muśnięcia. Dlatego zdecydowałem się już na starcie na ISO 2500, żeby móc je zarejestrować. Tyle o ISO i koniec dygesji. 

Czas
Czas jak wiadomo to pojęcie względne  ;D  W przypadku wczorajszej burzy nie ustawiałem z góry czasu, lecz kontrolowałem wężykiem. I kilka przykładów:

2,1 sek.


15,7 sek.


49,8 sek.


Długi czas ostatniego zdjęcia wynikał wyłącznie z tego, że zostawiłem włączony aparat, poszedłem do pokoju napisać coś tam w Shoucie na Forum i po około minucie wróciłem i wyłączyłem naświetlanie. W tym czasie w kadrze załapało się kilka "sztuk".   Zazwyczaj tam gdzie w kadrze mam więcej niż jeden strzał - to efekt dłuższego naświetlania.

Wczorajsza burza miała częste wyładowania wysoko w chmurach, gdzie nie było widać pioruna, natomiast niebo rozświetlało się jak w dzień "wypalając" zdjęcie. Dlatego właśnie wolałem sam kontrolować czas, aby np. po złapaniu dwóch piorunów w odstępie kilku sekund nie ryzykować nagłego rozbłysku, które popsułoby fotkę.

Jak wiadomo każdy ma swoje metody i sposoby, najważniejsze żeby końcowy efekt był satysfakcjonujący  ;)

Offline Szymon

  • Weteran
  • ***
  • Wiadomości: 266
  • Płeć: Mężczyzna
  • suwałki.org
Odp: Robienie zdjęć z burzy
« Odpowiedź #3 dnia: 14 Sie, 2010, 22:20:14 »
[...] Posiadanie statywu i wężyka wyzwalającego zdjęcia w tym przypadku pomijam, bo to podstawa. [...]

Nie mam węża i też się da.  :D  Wystarczy robić to na trzeźwo(w przypadku "bulb") lub ustawić aparat na serię zdjęć.

Offline noka

  • Administrator
  • *****
  • Wiadomości: 5254
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Robienie zdjęć z burzy
« Odpowiedź #4 dnia: 14 Sie, 2010, 22:35:07 »
Tak, wężyk nie jest niezbędny. To o czym napisałeś stosuje gryson, ustawia wszystko na automat, zostawia aparat i idzie na kawkę  ;)
Jak jednak pisałem o wężyku w kontekście samodzielnego kontrolowania czasu (i bez niepotrzebnego dotykania aparatu w czasie naświetlania klatki)

Offline danek33

  • Stały Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 110
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Robienie zdjęć z burzy
« Odpowiedź #5 dnia: 14 Sie, 2010, 22:38:51 »
noka... ja już dawno też tej metody się trzymam , ale się nie wychylałem
przy długim czasie musi być wysokie iso
bo momentalny błysk na zniknie

piękne masz błyskawice
pozazdrościć miejsca
bo ja tylko widziałem błyski za blokami

a na wężyk jest dobra sprawa
odwrócone lustro już na wyjściu
nie każdy ma taką możliwość.. ale jest  ;)
FOTOGRAFIA REPORTAŻOWA - www.danek33.pl

Offline Szymon

  • Weteran
  • ***
  • Wiadomości: 266
  • Płeć: Mężczyzna
  • suwałki.org
Odp: Robienie zdjęć z burzy
« Odpowiedź #6 dnia: 14 Sie, 2010, 22:43:04 »
Tak, wężyk nie jest niezbędny. To o czym napisałeś stosuje gryson, ustawia wszystko na automat, zostawia aparat i idzie na kawkę  ;)
Jak jednak pisałem o wężyku w kontekście samodzielnego kontrolowania czasu (i bez niepotrzebnego dotykania aparatu w czasie naświetlania klatki)

Heh, a ja robię jeszcze inaczej, w aparacie ustawiam serię zdjęć(maks 10 zdjęć) bez wężyka lub normalnie wciskam spust i trzymam- nie widzę w tym problemu.  ;)

Offline noka

  • Administrator
  • *****
  • Wiadomości: 5254
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Robienie zdjęć z burzy
« Odpowiedź #7 dnia: 14 Sie, 2010, 23:09:56 »
Cytuj
... nie widzę w tym problemu.
Chyba się jednak nie rozumiemy.  Migawkę możesz wyzwalać nawet kijem od miotły - jeśli uznasz to za wygodne. To tylko kwestia techniczna. Ja powyżej uzasadniałem dlaczego w tym wypadku wolałem użyć wężyka i samodzielnie kontrolować czas naświetlenia zdjęcia.
Przy długim czasie naświetlania staram się nie dotykać aparatu w ogóle, bo mam takie widzi mi się. Jasne, że sprzęt można włączyć i wyłączyć palcem (lub czymkolwiek) - czyli kto co lubi.