Autor Wątek: Zerówki w szkołach ?  (Przeczytany 25914 razy)

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5534
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zerówki w szkołach ?
« Odpowiedź #30 dnia: 18 Paź, 2008, 16:26:08 »
W dzisiejszej gazecie ''Glos Wielkopolski'' ukazał się dość duży artykuł na temat sześciolatków w szkołach.
Bitwa o 6-latki,-rodzice krzyczą ''nie'',Ministerstwo Edukacji sie upiera:6-latki mają iść do szkoły i już.
Jak już pisałam ,od roku 2011 wszystkie 6 -latki będą nosić tornistry,a 5-latki obowiązkowo trafią do przedszkoli.

Jesteśmy przeciw-Wciśnięty w szkolną ławkę i tłuczący ćwiczenia z książki 6-latek nie rozwinie się prawidłowo.Ptrzebuje do tego nauki przez zabawę.
P.M.Gudro- przewodnicząca Stowarzyszenia Nauczycieli Polonistów,metodyk,kształaci nauczycieli od 1980r i uczy w gimnazjum.
''6-latek może uczyć się tylko przez zabawę .A w polskiej szkole nie widzę takiej możliwości,choć ministerstwo mówi ,że jest ina-
czej.Nauczyciele nie są przygotowani do zajmowania się maluchami......Od 1980r jeżdżę po szkołach w całej Polsce i wykładam na-
uczycielom zasady nauczania zintegrowanego.Polega ono na wykorzystaniu wszystkich zmysłów dziecka podczas nauki.:smaku,
dotyku,słuchu,emocji i intelektu......Niestety jest zbyt mało nauczycieli przygotowanych do takiej pracy.Mówi się tylko o zmianie,
tymczasem nadal w klasch I-III większy nacisk kładzie się na sferę intelektualną i 6-latek ma już czytać.
Argumentem jest też często to,że dzisiaj dzieci są mądrzejsze.Są ,ale to nie przekłada się bezpośrednio na ich predyspozycje do
nauki. 6-latek musi nadal uczyć się bawiąc ,bo dzięki temu rozwija się harmonijnie i całościowo.''


Inna p.pedagog i psycholog B.Borowska wypowiada się '' Program dla I-III klas jest tak przeładowny i wymaga rozłożenia go na 4 -lata Wiele 6-latków ma predyspozycje szkolne ,ale pod warunkiem że szkoła nie będzie wyglądać tak jak teraz.Nie skracajmy dzie-
ciństwa ,ale wykorzystajmy chłonność umysłów dzieci w swobodnej atmosferze.''


Wiele wypowiedzi było przeciwnych ,np jedna z wypowiedzi ''Starsze dziecko trzeba motywować do pracy,dać mu trudniejsze za-
danie ,aby nie nudziło się i nie zniechęciło do nauki .Młodszemu trzeba pomóc dogonić grupę .Jeden nauczyciel nie będzie w stanie
tego zrobić ,szczególnie w 25-osobowej klasie.''

Tu bym dyskutowała ,bo w przedszkolach grup mniejszych jak 18-20 dzieci na pewno nie ma,tylko ,że te dzieci są znane nauczy-
cielowi [zna je 2-3 lat]i wie czego sie można spodziewać po dziecku i jak je traktować .

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5534
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zerówki w szkołach ?
« Odpowiedź #31 dnia: 19 Paź, 2008, 15:33:23 »
Wypowiedzi Jesteśmy za

Wiceprzewodnicząca Komisji Edukacji Narodowej wypowiada się:
''Zbyt mało czasu i wysiłku poświęcilismy na poinformowanie społeczeństwa o tym ,jak będzie wyglądać szkoła po reformie.
Projekt zmian przedstawimy w pażdzierniku,a potem będziemy mieli jeszcze rok szkolny na jego dopracowanie.To wystarczy ,aby
przygotować szkoły ,nauczycieli i samorządy........
Za reformą przemawia również zbliżający się niż demograficzny.Lata 2009-2010 to dobry moment na wprowadzenie 6-latków do
szkół.Te na wsiach i małych miasteczkach wręcz czekają na więcej dzieci ,bo ich sale już świecą pustakami.
Mówienie ,że siedmiolatek ma odpowiednią klasę,stołówkę i toaletę ,a 6-latek nie-mija się z prawdą.Nie stwarzajmy problemów w
rodzaju osobne wejścia do szkół .Siedmiolatki wchodzą tymi samymi drzwiami co 12-latki i nic złego im się nie dzieje.''


Tyle cytatu przedstawicielki Kom.Ed.Narodowej.Dalej wypowiada się ,na temat programu nauczania.
Z niżem nie mogę się za bardzo zgodzić,bo właśnie teraz rodzą kobiety z wyżu demograficznego.Więc spojrzenie znowu jest krótko-
wzroczne.

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5534
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zerówki w szkołach ?
« Odpowiedź #32 dnia: 19 Paź, 2008, 21:51:38 »
Mam ciekawostkę jak wygląda edukacja dzieci do lat 12 -tu w Hiszpani.
Właśnie bliska mi osoba powróciła z tygodniowego pobytu w Barcelonie.Cel podróży był jeden -kontynuacja zwiedzania placówek
przedszkolnych w Europie.
Proszę sobie wyobrazić ,że tam dzieci od 3 -12 roku życia uczęszczają do tej samej placówki.Nauka obowiązkowa zaczyna sie w
wieku 6 lat.Tam poprostu przedszkoli jako odzielnych placówek nie ma,dzieci 3 letnie przychodzą do szkoły [przedszkole] i w następnych latach uczęszczają do tej samej szkoły aż do 12 -roku życia.
W wyniku tego dzieci są ze soba zżyte i nie odczuwają emocji ,gdy rozpoczyna się szkolna edukacja.
Znalazł się przypadek wśród odwiedzonych placówek,że żłobek również znajdował się w tym samym miejscu co ''przedszkole''
i szkoła.
Dalej ;dzieci muszą być doprowadzane na konkretną godzinę,oddawane też są od godz.siedemnastej co 10 minut.Nie ma możliwo-
ści aby rodzice wchodzili do szkoły;dzieci są wyprowadzne przez nauczycielki grupami co 10 min.[jeżeli rodzic nie stawi się punktu-
alnie -dziecko czeka w świetlicy]
Dzieci i nauczycielki [co najmniej podobało sie naszym paniom zwiedzającym i szkolącym się]chodzą w fartuszkach.
Dzieci w wieku przedszkolnym bawią się na podłodze tylko na wykładzinie -bez dywanu.[U nas gdyby wprowadzono taki zwyczaj
rodzice byliby zaszokowani]Ogólnie wyposażenie naszych przedszkoli jest na duzo wyższym poziomie niż w Barcelonie.Pamiętam,że
przed laty przedszkole w Austrii zaszokowało nasze panie,bo tam z koleji był luksus.[zamiast krzesełek były kanapy,foteliki,z piętra
na parter dzieci miały zjeżdżalnię]
Jeszcze jedna organizacyjna sprawa ,w Hiszpani dyrektorka przedszkola zajmuje się tylko sprawami dydaktycznymi,a nie jak u nas
dyrektor musi brać udział w całej działalności przedszkola.
Sprawami żywienia uwaga-zajmują się rodzice,to oni angażują się w życie placówki.
Funkcjonuje oddzielnie parca księgowości ,płacy i kadr.Nie odwołam się do porównania naszych przedszkoli ,bo może ktoś powie-
dzieć ; no dobra ,ale tam jest większa ilość dzieci i konieczne jest wyodrębnienie tych wszystkich działalności.
Ale w Polsce dyrektorzy szkół [nie wspominam przedszkoli] mają również wszystkie obowiązki na swoich barkach.

Na pociechę napiszę ,że również na tym szkoleniu była osoba z kuratorium i sama stwierdziła ,że w takich warunkach dyrektor mo-
że poświęcić się edukacji młodzieży ,gdy nie jest nękany sprawozdaniami ,kontrolami i gdy nie musi odpowiadać za księgowość,ka-
dry,płace i problemy wiąrzące się z utrzymaniem placówki.
U nas przedszkola ,szkoły są odzielnymi instytucjami ;każda ze swoją księgową ,płatniczką a funkcję kadrowca bardzo często speł-
nia sam dyrektor.Przed laty istniały zespoły [każda dzielnica miała swój zespół]i one zajmowały się pracą ''papierkową i finansową''.

Odpłatność za dzieci w Hiszpani jest tylko symboliczna na pomoce szkolne + żywienie.Nie ma żadnych dodatkowych zajęć,tak jak
u nas [płatny angielski,rytmika itp]

Nauczyciele nie są przypisani do konkrtnej placówki.[u nas po skończeniu studiów ,każdy sam szuka pracy ]Tam oświata sama za-
trudnia i decyduje o miejscu pracy.

Nasze przedszkola są wyjatkowo sterylne w porównaniu z tamtejszymi.NP. gdy dziecko się pobrudzi nie musi wychodzić do łazienki ,
aby sie umyć ,tam umywalki są w salach; tak samo wieszaki ,nie ma odzielnych szatni -wtedy opiekun nie spuszcza dziecka z oka
ani na chwilę.
Grupy w szkołach i przedszkolach nie mogą przekraczać 25 dzieci co u nas nie zawsze jest to możliwe.
Napisałam o tych spostrzeżeniach ,bo warto czasem porównać z naszą rzeczywistością.

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5534
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zerówki w szkołach ?
« Odpowiedź #33 dnia: 07 Lis, 2008, 20:20:30 »
Wiadomość na temat problemu ,który niektórym rodzicom spędza sen z powiek.Jeżeli Pan Prezydent do końca roku nie podpisze ustawy dotyczącej zmian w nauczaniu początkowym,albo ustawa zostanie zawetowana,to ustawa i tak wejdzie w życie,ponieważ odpowiednio zostanie przygotowane rozporządzenie ,którego mocą wszystkie zmiany będą aktualne.
Obowiązkiem dyrektorów placówek jest zapewnianie ,że warunki będą odpowiednie i szkoły staną na wysokości zadania.Do tej pory nikt nie kwapi się aby ''polożyć głowę pod topór''.
Mam już zdjęcia z przedszkoli hiszpańskich,pokażę Wam w jakich ''surowych''warunkach,bez przepychu i w uniformachdzieciaki uczęszcają do szkoły i przedszkola.Muszę mieć je objaśnione ,to po niedzieli wrzucę w ten temat.

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5534
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zerówki w szkołach ?
« Odpowiedź #34 dnia: 12 Lis, 2008, 00:16:10 »
Obiecałam ,że pokażę Wam hiszpańskie zespoły przedszkolno-szkolne.To jedno z wielu zdjęć -pracownia ''zerówki''. Zwróćcie uwagę na panią nauczycielkę ,jest ubrana tak samo jak dzieci.





Drugie zdjęcie przedstawia leżakowanie,zobaczcie jakie mają leżaczki i bez posłania.





Trzecie zdjęcie ,to brak odzielnych szatni,wszystko ,mieści się w tej samej sali,gdzie mają zajęcia.




Czwarte zdjęcie ,to zajęcia ''rytmiczne''.Nie ma tam pianina,tylko muzyka z magnetofonu.Brak jakichkolwiek dywanów,nawet w salach gdzie się bawią dzieci siedzą na gołej podłodze.

« Ostatnia zmiana: 12 Lis, 2008, 00:30:07 wysłana przez noka »

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5534
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zerówki w szkołach ?
« Odpowiedź #35 dnia: 12 Lis, 2008, 15:09:36 »
   

  To są ogródki przy zespołach  przedszkolno-szkolnych.Nieduże i bez zbędnego przepychu,zobaczcie ten zapiaszczony ogródek-znaleziono rozwiązanie ,kładąc ''wykładzine'';ważne że nikt nie ma pretensji,że dzieci biegają po piasku.
« Ostatnia zmiana: 12 Lis, 2008, 17:59:12 wysłana przez noka »

Offline noka

  • Administrator
  • *****
  • Wiadomości: 5257
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Zerówki w szkołach ?
« Odpowiedź #36 dnia: 12 Lis, 2008, 18:00:34 »
W tych jednolitych strojach dzieci wyglądają trochę jak z sierocińca  :-\  (zwłaszcza na tym zdjęciu na leżakach)

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5534
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zerówki w szkołach ?
« Odpowiedź #37 dnia: 12 Lis, 2008, 18:53:46 »
Zgodzę się ,ale zobacz ,że nauczycielki też są tak ubrane.Naszym paniom najmniej się ,to podabało.Natomiast tam jest wszystko takie surowe,bez atestów i przesadnego przepychu.U nas nawet meble muszą mieć atesty,a o zabawkach nie wspomnę.Nawet ogródki muszą być urządzone przyrządami z atestem.[a tu odrazu liczy się pieniądz]

vanillacat

  • Gość
Odp: Zerówki w szkołach ?
« Odpowiedź #38 dnia: 13 Lis, 2008, 20:39:16 »
W pl zerowkach dzieci nie lezakuja, maja ok 5h tryb zajec, z przerwami na zabawe, obiad. Takze szatnia w pomieszczeniu jest zlym pomyslem, ze wzgledu na nasze warunki, czyli zima itd, byloby za duzo brudu. Nastepnym minusem sa gołe podlogi..tak samo jest to niemozliwe w pl warunkach. Mozna sie takze doczepic do takich samych ubran, moim zdaniem lepiej jest gdy nauczyciel sie wyroznia. Takze juz wole pl zerowki, czy to w szkolach czy przedszkolach, sa o wiele bardziej sympatyczniejsze i dostosowane do pl realiow.

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5534
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zerówki w szkołach ?
« Odpowiedź #39 dnia: 13 Lis, 2008, 22:01:22 »
Nikt nie mówi ,że w Polskich zerówkach dzieci leżakują,przedstawiłam tylko warunki dzieci hiszpańskich.Sama szatnia ,nie byłaby zła ,zarazem umieszczenie umywalki w sali.Oświata zaleca ograniczoną liczbę wożnych,w chwili gdy dziecko sie pobrudzi ,musi ktoś iść do łazienki.Gdy jest w sali tylko nauczycielka ,to ma dwa wyjścia-dziecko wysłać samo aby się umyło lub pójść z nim.Obie wersje są niedobre dla bezpieczeństwa dzieci.Ponieważ nauczyciel odpowiada za ich bezpieczeństwo.Niech komuś się coś stanie pod jej nieobecność-to jest jej wina;gdy stanie sie coś dziecku ,które zostało wypuszczone z sali samo-też odpowiada nauczycielka.Wynika z tego ,że umywalka w sali jest najlepszym wyjściem.
Szatnia - oni nie mają takiego klimatu jak my. Gołe podłogi - zastanów się ,czy nie są bardziej sterylne niż nasze dywany,które są zbiorowskiem kurzu.Najważniejsze ,że rodzice nie widzą w ich warunkach nic złego.Co kraj to obyczaj.
Rozumiem ,że Twoje pl.oznaczało Polskie czy placówki?

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5534
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zerówki w szkołach ?
« Odpowiedź #40 dnia: 14 Lis, 2008, 00:52:27 »
Chciałam wyjaśnić ,że rownież na temat przedszkoli przeze mnie opisywanych nie twierdzę ,że dzieci zerówkowe tam leżakują.Pokazałam tylko na jakich leżakach w pozostałych grupach odbywa się tam leżakowanie.

vanillacat

  • Gość
Odp: Zerówki w szkołach ?
« Odpowiedź #41 dnia: 14 Lis, 2008, 06:25:56 »
Toalety dla dzieci sa przewaznie w odleglosci 2 -5 metrow dla dzieci zerowkowch, wiec bez przesady niech sie ucza samodzielnosci proszac Pania o wyjscie i samodzielne umycie rak i zalatwienie swoich potrzeb. W grupach 3 latkow juz ucza tych czynnosci a nawet wymagane jest by dzieci byly samodzielne, wiec dla takiego 6 latka to juz nie powinien byc problem. Ale faktem jest ze za dziecko odpowiada nauczycielka wiec...z drugiej strony nie mozna zakladac ze jak dziecko wyjdzie do toalety to sie cos stanie.
Tak pl skrot _polskie.

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5534
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zerówki w szkołach ?
« Odpowiedź #42 dnia: 14 Lis, 2008, 15:04:15 »
Jesteś w dużym błędzie ,odpowiedzialna nauczycielka musi przewidywać różne okoliczności.Nikt nie mówi aby dziecku myć rączki,dziecko myje się samo,bo tego należy je uczyć,natomiast 3-latek musi mieć opiekę zapewnioną.Nie wszędzie są ubikacje tak blisko sali,tak powinno być szczególnie przy maluchach jednak nie zawsze są ku temu warunki.Dobrze bywa w małych przedszkolach,natomiast w wielkich ''molochach''nie jest tak różowo.Wypowiadam się na ten temat ,ponieważ znam go od podszewki.Wiele jest przedszkoli ''dobrych'',gdzie nauczycielki są przewidywalne [a takie muszą być],natomiast tak jak w każdym zawodzie są osoby ,które uważają ,że jakoś to będzie.Tylko,że te ostatnie w żadnym przypadku nie powinny być opiekunkami powierzonych im dzieci.
Przecież nie wszystkie przedszkola są jednopoziomowe [chodzi mi o piętra],jeżeli w przedszkolu są schody zawsze dzieciom powinna towarzyszyć jedna osoba na przodzie a druga powinna czuwać z tyłu za dziećmi i to bez względu na wiek dzieci.Nie trzeba ich trzymać za rączki i wyręczać w czynnościach,ale powierzone dzieci muszą posiadać dobrą opiekę.I chyba do takich przedszkoli chcielibyście prowadzić swoje dzieci.Potem są sytuacje ,że jedne przedszkola mają nadmiar chętnych,drugie walczą o dzieci.A dlaczego? Bo opinia o danym przedszkolu się roznosi,a wiemy ,że nie ma rejonizacji,więc wybór należy do rodziców.Tak przynajmniej jest w Poznaniu.
A ,to co piszesz ,że nie mozna z góry zakładać,że coś się stanie,niestety- należy zakładać wszystkie mozliwe wersje wydarzeń,potym poznaje się dobrego i wrażliwego opiekuna.Należy pamiętać ,że dziecko jest z natury osobą nieprzewidywalną.
Powrócę do odległych lat ,kiedy nauczycielki były po SN-ach i wiele nie mówiło sie o potrzebach dzieci.Dziecko było w przedszkolu pierwszy dzień,zachciało mu się siusiu;więc opiekunka wysłała je do ubikacji.Przedszkole miało kilka odziałów i nie trafiło do swojej grupy i co się stało? Do końca dnia ,aż mama przyszła po dziecko nikt nie domyślił się ,że w jednej grupie brakuje dziecka ,a w drugim jest o jedno za dużo.Niby nic sie nie stało,ale dzieciak przeszedł stres,a panie dopiero jak szukały dziecka wpadły w panikę.[Całe szczęście ,że chociaż wtedy,ale czy się czegoś nauczyły? chyba nie].Po latach dorosłe dzieciaki opowiadały sobie wrażenia z przedszkola i wyszło na jaw,że pewien chłopak notorycznie sam wychodził z przedszkola i nigdy pani się nie domyśliła ,że jeden łepek zniknął.Chodzi o to samo przedszkole,bo kiedyś była rejonizacja.Widzisz nikt nie chciałby aby takie przedszkola funkcjonowały obecnie.
Dlatego znając realia i warunki dzisiejszych placówek należy walczyć aby nauczycielki miały do pomocy ''wożne'';a niestety ze względu na oszczędności są naciski na ograniczanie zatrudniania tych ostatnich.Dlatego był moment [który obecnie przycichł] aby likwidować etaty kucharek i wprowadzać do przedszkoli katering.Po kilku zatruciach i przeliczeniu kosztów,narazie sprawa nie jest już tak bardzo promowana.[Kolejny niewypał]
Taka sama była sytuacja z dotacją na mleko do przedszkoli-kolejna klapa-dostawa mogłaby być w godzinach południowych ,wtedy gdy dzieci już są po śniadaniu.I też panie dyrektorki musiały podziękować,bo takich pokarmów nie wolno przechowywać w placówce do następnego dnia.I tak jest z wieloma sprawami ,myślą ludzie ,którzy nie znają przepisów-a potem mówi sie ''my chcieliśmy a one odmówiły''Chciejcie nasi rządzący ! ale najpierw zapoznajcie się z realiami życia.
« Ostatnia zmiana: 14 Lis, 2008, 15:07:04 wysłana przez gaga »

Offline noka

  • Administrator
  • *****
  • Wiadomości: 5257
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Zerówki w szkołach ?
« Odpowiedź #43 dnia: 14 Lis, 2008, 21:33:36 »
Z własnych obserwacji:

W przedszkolu na Korczaka:
- wykładziny  (chodniki) na korytarzach zastąpiono ... czym gładkim, chyba gumoleum, w salach są dywany.
- ubikacje również w salach w oddzielnych pomieszczeniach (dzieci nie wychodzą poza główną salę)
- leżakowanie - kończy się chyba w pięciolatkach - aloe mogę się mylić
- wyżywienie robione na miejscu przez kucharki - zazwyczaj jest ok, ale niedawno była opisywana w mediach sprawa zatrucia salmonellą dużej liczby  dzieci

W szkole podstawowej (dawna Piątka)
- obiady przywożone są z zewnątrz (catering)
- ubikacje są na korytarzach

Myślę , że dziecko w wieku 6 lat poradzi już sobie w "szkoło-przedszkolu"

Offline gaga

  • - VIP -
  • *****
  • Wiadomości: 5534
  • Płeć: Kobieta
Odp: Zerówki w szkołach ?
« Odpowiedź #44 dnia: 14 Lis, 2008, 23:38:18 »
Dzisiejsze dziecko poradzi sobie w ''szkoło -przedszkolu'',ale żeby nie łączono dzieci sześcio i siedmio-letnich razem w I klasie.Emocjonalnie dzieci jeszcze się różnią,nie ważne,że są wygadane i wiele potrafią koło siebie zrobić.W tym tkwi największy problem.Jeżeli byłyby klasy odzielne dla młodszych i odzielne dla starszych ,to może tak być.Do tej pory widziano różnicę między tymi dwoma rocznikami,bo gdybyś chciał posłać dziecko o rok wcześniej do szkoły ,to żądano orzeczenia psychologa i opini dyrektora przedszkola.Aż tu nagle zmiana spojrzenia na sprawę i samo kuratorium uważa,że wszystko jest OK.Nie macie pojęcia ,jaka może być przepaść między sześcio i siedmio -latkiem.
Kiedyś moje dzieci chodziły do zerówki w szkole [ale do zerówki a nie do I klasy],i po czterech godzinach były odbierane.Teraz takie same sześciolatki będą w szkole ,a czy każdy rodzic będzie mógł je po zajęciach odebrać? Jak mama nie pracuje ,to ''może'' odbierze,natomiast jak nie ,to dziecko będzie czekało do [powiedzmy]16.00.Też nie byłoby tragedii,ale żeby te dzieci miały opiekę .Rodzice powoli się zaczynają godzić z tym co ma nadejść.Ale zobaczą jak ,to będzie wyglądało w życiu.Może w mniejszych miejscowościach nie ma takich problemów,bo i dzieci się więcej znają.Natomiast u nas wszyscy są dla siebie obcy.
W mojej dzielnicy jest szkoła ,w której na przerwach nauczyciele boją się wychodzić na korytarz...więc nie muszę kończyć.Owszem za dwa lata ,może szkoły się przystosują do wymogów jakie przed nimi zostaną postawione,ale jeszcze nie od września 2009r.
Skończę moją wypowiedż ,zdaniem nauczycielki z przed lat ,że w tamtych latach dzieci w I klasie były spokojniejsze ,gdy przeszły zerówkę szkolną,poprostu nauczyły się siedzenia w ławce.
Sprawa salmonęlli nie musiała wyjść z przedszkolnego jedzenia,zaszłego roku dziecko zachorowało na salmonellę i po sprawdzeniu próbek jedzenia,stwierdzono ,że to nie przedszkole a M'donalds zawinił.
Nie wiem jak jest u Was ,ale kiedyś jak była jakaś zakażna choroba w przedszkolu-dyrektor musiał zgłosić do Sanepidu,przyjeżdżali ,robili dezynfekcję ,personel poddawano badanim.Dziś jak dyrektor zgłasza zaistnienie jakiejś choroby ,usłyszy w słuchawce ,zdezynfekujcie przedszkole,nikt już nie przyjeżdża ,bo....nie mają pieniędzy na potrzebne preparaty.Badania ,przedszkole robi za swoje pieniądze. I tak samo jest z badaniami okresowymi .Całe szczęście ,że istnieje coś takiego,że dyrektor sam może zlecić badania pracowników na koszt przedszkola.Wtedy z kulturą przyjeżdża laborantka do placówki i pobiera krew do analiz,a następnie lekarz z medycyny pracy przyjeżdża ,sprawdza wyniki ,bada i wystawia wymaganą zdolność.
Przedszkole ,które najbardziej znam ma nawet aparat do mierzenia ciśnienia krwi i właśnie zeszłego roku miały takie badania przeprowadzane,co stało się solą w oku pozostałych placówek.Kończę ,bo mogłabym pisać i pisać.
Powiem Wam, dyrektorzy nie mają wolnej ręki w działaniu,a szkoda.Mają za dużo papierów na głowie i wymogów oświaty niż możliwości zajęcia się edukacją dzieci ,a tego też szkoda. I jeszcze zakończę tym ,że sami przyjmują ludzi do pracy,ale przez kartę nauczyciela nie mogą niewydolnej nauczycielki zwolnić.Oj ,takie też się zdarzają. :(